czwartek, 26 maja 2011

Moje trzy dni w domu.



Byłam całe trzy dni w domu. tak jakoś mi wypadło,że musiałam szybko wracać do Niemiec.
Przyjechałam o trzeciej w nocy do domu i chciałam biegać po nowych schodach. Ale ,że noc była wyjątkowo ciemna odpuściłam sobie do 8:00
Schody są naprawdę świetne, bardzo wygodnie się po nich chodzi. Wyglądają masywnie i już nieco zmieniły kolor. Moja kotka Micia systematycznie je depta i drapie. Mizia się o belki i ostrzy sobie pazurki. No ma być na stare :-)
Brukowisko zostało obsypane do 1/3wysokości specjalną zaprawą. Patryk delikatną mgiełką wody polał kamienie. Wieczorem wszystko ładnie stwardniało i wtedy zasypaliśmy kamienie najpierw gliną  , a potem piaskiem .



 Siedziałam na tych schodach taka szczęśliwa, bo taka ostatnio jestem ale i też bardzo dumna z własnego projektu schodów i brukowiska.
Posadziłam sporo kwiatów. Jest tu pachnąca lawenda, ozdobne trawki, barwinek, skalniaki, żurawki i nowa glicynia. Stara ,przesadzona jesienią glicynia puściła piękne pączki ale niestety została zniszczona majowym mrozem lub złamana gdzieś przy korzeniu, jak zakładali wielkie kamienne bloki chroniące drenaż przed ziemią z rabatki. Narazie jest na swoim miejscu, bo mam nadzieję,że odbije od korzenia. Ale zapobiegawczo kupiłam drugą sadzonkę. Rośnie obok i już cieszy oko bujnymi listkami.
Hortensje na rabatkach dostały nawozu więc będą pięknie kwitły. Wstrętne ślimaki zjadły wszystkie słoneczniki i ponadgryzały dalie. Plaga ślimaków. Ale zbierałam je systematycznie do wiader i wynosiłam nad rzekę. Może nie trafią:-)



 Sałata pięknie się rozrosła. I chyba dla ślimaków jest za wysoko, bo jej nie wcinają.
 Micia testuje nowe brukowisko. Chyba jest zadowolona. Labradorek biegał i też było ok ale dla sędziwego wiekiem psa od rodziców takie wyboje są torem przeszkód. Biedny strasznie kuleje na tych kamieniach.


 Kocimiętka choć malutka już kusi moją kotkę. Mizia się o nią i skubie maleńkie listki.




Przez trzy dni zrobiłam masę różnych rzeczy. Wyplewiłam szklarnię, posadziłam  i opalikowałam pomidory, podwiązałam ogórki,przesadziłam wysiane kwiaty, dosiałam marchewkę. Kupiłam 50 sztuk podkładów kolejowych do dekoracji w ogrodzie. Trzy godziny przed wyjazdem do Niemiec zabrałam się za koszenie trawy. Patryk pstrykał mi fotki, a jak w slalomie biegałam między krzewami i kosiłam trawę. To wcale nie jest taka prosta sprawa skosić trawnik , jak ktoś ( a dokładnie ja) nasadził tyle kwiatów, drzewek i krzewów.


Tadam skończone. Do wyjazdu mam dwie godziny. To jeszcze opryskam róże. Oczywiście nie byłam jeszcze spakowana.
 Obiecałam odpocząć 15 minut więc najlepiej poleżeć na trawce. Syn mnie nakrył w margaretkach. Ten cień to moje dziecko. Jakoś tak mi wyrosło:-)
Ta fotka jest już pozowana. A co , gumowce i margaretki- po kobiecemu hi hi
 Mszyca jakoś oszczędza moje róże ale zapobiegawczo opryskałam je biologicznym środkiem. Tak dla informacji róże rosną za tymi łubinami. Obecnie są jeszcze mniejsze od łubinów ale w czerwcu zdecydowanie je przerosną.
Posprzątałam ogrodowe zabawki, spakowałam to co trzeba i ledwo zdążyłam na autobus.
Ale w trzy dni zrobiłam to co normalnie można zrobić w tydzień więc się cieszę,że zaoszczędziłam cztery dni. Przeznaczę je na leżenie na kocu pod drzewem. Ostatnio tak poleżałam i mi się spodobało
Pozdrawiam ogrodowo.
Katrin



piątek, 20 maja 2011

Schody gotowe


Schody gotowe. Nadworny stolarz pięknie się spisał.
Do Polski jadę w niedzielę i będę je podziwiała z bliska. Jak znam życie to z radości będę po nich wchodziła i zchodziła.
Dziś jadę na zakupy ogrodowe. Muszę kupić pnącza. Clematisy i chyba dużą glicynię, bo ta moja coś mi usycha:-(
Już nie mogę się doczekać jak wszystko zakwitnie i obrośnie werandę.
Stolarz przygotował już okna dachowe na werandę. Oj będzie jasno i słonecznie.A na dachu położę gont modrzewiowy. Co prawda widać go tylko od sąsiada ale najważniejsze,że ja będę wiedziała,że tam jest.
Kochane , dziękuję Wam za miłe komentarze do zdjęć mojego przyjaciela. Dostał taką motywację, że wczoraj o 5 rano robił zdjęcia budzącej się przyrody. Jutro je zobaczę więc podzielę się wrażeniami.
Jeszcze nie pisałam ale 2 czerwca lecę na pięć dni do Anglii i będę zwiedzała najpiękniejsze , historyczne ogrody. Muszę kupić pojemną kartę do aparatu. Oj będę pstrykała fotki.
Pozdrawiam i życzę dużo słoneczka
Katrin

poniedziałek, 16 maja 2011

Zatrzymać chwilę

Chcę Wam pokazać kilka zdjęć autorstwa mojego starego ( pod względem stażu przyjacielskiego, a  nie wieku) przyjaciela. Zdjęcia tak mnie urzekły, że koniecznie musicie je zobaczyć. Uważam ,że wspaniale kadruje i zatrzymuje ulotne chwile. Ale najważniejsze, że mam obiecaną sesję zdjęciową w domu pod brzozą. I wtedy zdjęcia zrobi za pomocą specjalnego obiektywu, który pokaże całe pomieszczenie , a nie jak moja cyfrówka , tylko część.
Więc chwalę Go publicznie, a Wy oglądajcie.
Pozdrawiam serdecznie





sobota, 14 maja 2011

Hura mój post powrócił

Nie wierzę w pechowy piątek trzynastego ale to,że mój post został skasowany razem z komentarzami to był już pech.
A dziś wstaję i co jest mój stary post i post zastępczy. Ale nie ma komentarzy. A były takie miłe. Mam nadzieję,że post u Lusi też wrócił na bloga.
A oto ogrodowe fotki.
Pozdrawiam serdecznie





piątek, 13 maja 2011

Hura mam schody na werandę - post 2

 Piszę ten post już trzeci  raz i zostaje skasowany! Dlaczego? Co robię źle? Chcę pokazać moje nowe schody na werandę i nie mogę!
To zaczynam kolejny raz. Mój nadworny stolarz wreszcie przyjechał i zamontował mi nowe schody na werandę. Cieszę się jak małe dziecko. Wreszcie można wygodnie wejść do domu od strony ogrodu. Ponad rok chodziłam po drabinie. I oto są moje wytęsknione schody. Jeszcze takie nowe i pachnące. Oczywiście przerobię je na stare. Ze starych belek powstała masywna poręcz. Trzeba je jeszcze dopracować, upiększyć kwiatami ale już są i jestem bardzo szczęśliwa.




 A oto brukowisko z otoczaków.
 Otoczaki ułożone są między podkładami kolejowymi.
 Kiedyś te maleńkie kępki macierzanki pięknie się rozrosną i będzie pięknie pachniało. Kamienne murki zostaną obłożone kamieniami i może kiedyś urośnie na nich mech. Pytałam ostatnio czy ktoś słyszał o smarowaniu kamieni jogurtem naturalnym i posypywaniu tego torfem- ponoć wtedy rośnie mech??? Nie wiem ale muszę to sprawdzić na jednym kamieniu.
 Na 23 maja mam zamówione 50 podkładów kolejowych i będzie się działo w ogrodzie.
Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję,że post zostanie dodany.