piątek, 12 sierpnia 2011

Ogrodowa konewka, sok z czarnego bzu i aromatyczne oliwy


Dziś postanowiłam przerobić zwykłą konewkę z ocynkowanej blachy na taką bardziej dziewczyńską. Pasuje do szufelki i zmiotki. Ta sama farba, te same kwiatki. Myślę,że fajnie wpasuje się do wiejskiego ogrodu.


A tu krok po kroku jak to zrobiłam.



 Ten kawałek ogona to moja wierna asystentka zwana ostatnio Fredką. Przez jej miłe towarzystwo , ciągle musiałam zdejmować czarne kłaczki z pomalowanej konewki.

 I już gotowa konewka w ogrodowej scenerii.





 Moje zbiory czarnego bzu zostały przerobione na zdrowy sok.

I już gotowe soczki. Całe dwa litry czerwonej pyszności.


 Uwielbiam oliwę z oliwek, a ta z ogrodowymi ziołami jest najlepsza. Wykopałam trochę czosnku w ogrodzie, dodałam do oliwy  i w karafce mam pyszny dodatek makaronu. Mój syn uwielbia makaron z oliwą czosnkową, odrobiną zielonego pesto i dużą ilością parmezanu. Ja dodaję ją do sałatek.
Taką oliwę ostatnio jadłam we Włoszech z sałatą rzymską i solą morską. Sałatkę to podano nam do piadiny ( cienki placek jak tortilla) z szynką parmeńską. Proste jedzenie ale i bardzo wytworne.
 Zrobiłam też oliwę z chili do pizzy, oliwę z rozmarynem do mięska i ocet ziołowy z oregano.
 Dziś moje oliwy dostały ozdobne kokardki z zawieszkami.



czwartek, 11 sierpnia 2011

Dopadło mnie natchnienie do zrobienia........

 Ten dzień był wyjątkowy. Od samego rana miałam świetny humor, potem miałam miły telefon i wreszcie zaświeciło słońce. Ogólnie to mam już luzy przed wyjazdem do Polski więc zerwałam się na zakupy. Znalazłam wreszcie chusteczki w drobne kwiatki i to właśnie owe kwiatki użyłam do dekoracji miotełki i szufelki. Miotełka była zwykła , drewniana , a szufelka z ocynkowanej blachy z drewnianą rączką.
Cały komplet potraktowałam białą farbą akrylową. Potem nalepiłam kwiatki , a wszystko zabezpieczyłam sprayem akrylowym w wersji matt.
I wyszły prawie jak te z angielskiego sklepu, które widziałam w czerwcu. Teraz będą służyły jako praktyczna dekoracja mojej werandy.


 Potem przeleciałam ekspresowo przez ogród i oto powstał smakowity wianek na drzwi.
 Bazę stanowi drut zwinięty w koło. Drut został owinięty bluszczem.

 Na to wszystko przyczepiłam hortensje, orzechy, pigwy, małe jabłuszka zerwane nad Jeziorem Bodeńskim, różne kwiaty itd









 Potem zrobiłam ogromny bukiet na zimowe dni.

Poniżej czarny bez z którego jutro powstanie zdrowy sok na jesienne przeziębienia. Kupiłam już fajne butelki - retro z zatyczkami z porcelany. Jutro jadę na maliny i planuję zrobić kilka słoiczków z dżemami.


No i jeszcze kilka słodkości w słoikach i piękna zdobyczna waga  angielska. Leżała sobie milutko w kontenerze na złom. To była miłość od pierwszego spojrzenia.