czwartek, 19 stycznia 2012

Półeczka na przyprawy



Kochani , po pierwsze bardzo serdecznie dziękuję Wam za miłe komentarze do poprzednich postów.
Po drugie chcę pokazać nasz nowy nabytek kuchenny- półeczkę na przyprawy. Powstała jak pozostałe rzeczy z kawałka starej belki. Łańcuchy mamy już wszędzie więc i w kuchni nie może ich zabraknąć.
Słoiczki na przyprawy kupiłam w zwykłym markecie po 8 zł za 4 sztuki. Pokrywki obkleiłam kawałkiem juty. Kawałkami sznurka przewiązałam zakrętkę  i dodałam małe zawieszki z napisem co dany słoik zawiera.

I jeszcze kilka fotek z naszego ogrodu. Ach kiedy ta wiosna. Mogę już biec do ogrodu przesadzać, dosadzać i plewić. Ale i tak już bliżej jak dalej.
Pozdrawiam serdecznie.






















poniedziałek, 16 stycznia 2012

Jak obudować telewizor w starym stylu


Niby dopieszczony pokój, wszystko w wiejsko-sielskich klimatach tylko taki wielki szczegół w postaci telewizora umieszczonego na ścianie  raził nas okropnie. Długo szukaliśmy inspiracji w internecie i nic ciekawego. Owszem do nowoczesnych wnętrz można dopasować fajne szafki na sprzęt telewizyjny ale już do wiejskiego domu nie ma nic ciekawego. Są fajne stare, drewniane szafy, które pomieszczą wszystkie potrzebne urządzenia ale do naszego pokoju już nic nie wcisnę. Stara szafa na porcelanę i stołowe koronki jest bardzo duża i dominuje w pokoju. Może stać tylko przy oknie. Pokój ma cztery drzwi, okno i wystającą podłogę z cegieł na której stoi piecyk koza. Całe szczęście, że wymyślono płaskie telewizory.
Ale wracając do tematu telewizora, najpierw pojawił się pomysł zabudowania telewizora w starą ramę od obrazu. Arek miał namalować obraz, który miał być rozwijany na zasadzie prostej rolety okiennej. Fajny pomysł tylko, że Arkowi jakoś nie spieszno do malowania obrazu ale uwierzcie mi ,że chłopak ma talent.
I jakoś tak spontanicznie pojawił się pomysł, by telewizor wisiał w oknie. W piwnicy mam okno z tzw. demobilu z Niemiec. Było ich 5 sztuk, z tego cztery zostały wstawione w dolnym mieszkaniu, a jedno stało sobie w piwnicy i było przeznaczone na klatkę schodową. Niby wszystko było już zaplanowane , aż tu nagle mój tata wynalazł u sąsiada stare okno.Pasowało idealnie. Było bardzo mocno nadgryzione zębem czasu. Oj to musiał być bardzo duży ząb. Brakowało w nim jednego okucia, była wielka dziura i nie można było go otworzyć.Ale było piękne. Oczami wyobraźni widzieliśmy nasz telewizor ukryty za tym oknem.
Z pozostałości starych belek Arek zrobił  toporną ramę.

Nasza Lidzia dzielnie asystowała nam w pracy i obwąchiwała wszystkie stare belki.

 Ciężka rama z belek zawisła na ścianie.
 Ogromne gwoździe są dekoracją ale także trzymają całą konstrukcję.

 Rama okienna jeszcze cała w olejnej farbie.


Łańcuchy mamy wszędzie.
 Stare kółko znacie już z wcześniejszego posta.



W niej zostało osadzone stare okno w ramie. Trochę  klejenia, szlifowania i woskowania, potem doszły łańcuchy , sznurek i koronki  i tak oto powstał mebel ukrywający telewizor. Jest dokładnie taki jaki nam się wymarzył. Prosty, toporny i w naszych klimatach.
Dorobiliśmy półeczkę, szprosy, powiesiliśmy stary worek, trochę sznurka i podkowę.







Siedząc sobie przy herbatce chętnie spoglądamy na niego. Jest bardzo wyjątkowy bo powstał od A do Z z naszego pomysłu. 
Dziś mieliśmy niezły ubaw z naszych kotów , bo miały nam pozować do blogowych zdjęć i wsadziliśmy obie kotki do szafki na telewizor. Kotki całkiem dobrze się w niej czuły, a my zrobiliśmy ponad setkę ciekawych ujęć z kotami w roli głównej.




A tu jeszcze nowe przydasie  , które wynalazłam u mojego dziadka w piwnicy.


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Pokój dzienny - wielkie zmiany

Nasz wolny czas został przeznaczony na tzw "dopieszczenie" naszego domku. Jutowe zasłony już wiszą. Codziennie wieczorem dumnie na nie patrzymy. Jest w nich tyle historii. Te piękne stare worki, które Arek zdobył nad Jeziorem Bodeńskim mają ponad sto lat. Jeden pochodzi prawdopodobnie z kościoła, bo ma krzyż a pod nim JHS.

Był też jeden z napisem No12 czyli z numerem naszego domu ale niestety był bardzo zniszczony i zrobiłam z niego małą poduszeczkę na krzesło. A co do krzesła to należy ono do naszego stołowego kompletu, który kiedyś dawno kupiłam od starego Niemca.




 Stół i krzesła kosztował wtedy 150 DM i były to naprawdę bardzo dobrze wydane pieniądze. Stół rozkłada się na 24 osoby. W te święta była wielka premiera i pierwszy raz rozłożyliśmy go z Arkiem. Mam do niego 5 krzeseł i dwa krzesła -trony w stylu "ludwika".
Sześć krzeseł obiłam już kiedyś w wiejską kratkę. Jedno było bardzo zniszczone i miało dosłownie tysiące długich gwoździ. Jakoś nie miałam zapału do jego wykończenia. I nagle  rano w Arka urodziny wpadłam na pomysł aby odnowić ten tron i postawić go koło zasłony , a potem zrobić szanownemu solenizantowi zdjęcie w stylowej scenerii.






Walczyłam kilka godzin ale wieczorem krzesełko znalazło swoje miejsce w domu.
Siedzisko ładnie wyścielone starym workiem jutowym, boki wykończone sznurkiem, a pod plecki położyłam mini poduszeczkę z napisem No12.  Drewno wyczyszczone i zabezpieczone woskiem. Obok postawiliśmy stare wrzeciono. Pisząc tego posta chętnie zerkam na na nasz kącik spokoju.

Na pustej ścianie powiesiliśmy toporne półki. Powstały ze starych belek.

 To robocze zdjęcia jak powstawały te półki. Autor znany- Arek.
Arek postarzył je elektrycznym heblem, który pięknie poszarpał stare drewno. Potem specjalną szczotką założoną do wiertarki wybrał miękkie części drewna i dzięki temu powstała piękna struktura półki. Ja zawoskowałam je, a potem namoczyłam w wodzie by uzyskać efekt lekkiej szarości. Potem znów wosk w kolorze kasztanowym i polerowanie. Specjalne uchwyty by nie było widać świecidełek w postaci wkrętów oraz krótkie kawałki belek pod spód, by uzyskać efekt starej półki położonej na wychodzących ze ściany belkach.
Ta duża półka ma 270 cm, dwie mniejsze po 100 cm , a ta najmniejsza ma 50 cm.
Pod półkami stoją dwie sosnowe komody, które zawoskowałam na kolor antycznego kasztana.

Stary łańcuch pełni tylko funkcję ozdobną. Półka jest bardzo ciężka i dlatego ma bardzo staranne mocowanie.

To nasze zdobyczne gwoździe, które zdobią nasze belki i stare półki. Oczywiście zostały przerobione na stare ale ładne i świeże. 

Stare łańcuchy zostały wypalone w piecu , a potem gdy odpadły wszystkie zbędne warstwy, zostały pokryte patyną.




Moja złota rączka.
Poniżej stare radio, które nadal gra i jest często używane.



Na półkach swoje miejsce znalazły stare żelazka, piękna stara biblia, walizki i drewniane skrzynki.
Skrzynki są po winie i zostały przecięte na pół. Potem dorobiłam tylne ścianki i tym sposobem z jednej dużej skrzynki  , zrobiłam dwie małe. Aby je łatwo wyciągać i nadać im oryginalności , Arek wywiercił dwa otwory , a ja przełożyłam przez nie kawałki sznurka. Potem błyskawiczne woskowanie  i znów mamy coś innego i do tego z niczego.
Nasza stara szafa sosnowa dostała wczoraj nowe życie. Arek zawoskował ją na ciemniejszy kolor i dorobił zamknięcie. Wreszcie nie będzie się mnie pytał -Kasiu a dlaczego ta szafa jest otwarta?? A Kasia nie miała w niej zamknięcia , bo mój tato kiedyś wymontował zamek i gdzieś go posiał i tak stała sobie stara szafa przez kilka lat i była wiecznie otwarta. Ale od wczoraj jest pięknie zamknięta i moje skarby są zabezpieczone przed kurzem.

Nowe okno ma szprosy i jest zrobione na stare przy pomocy wosku. Pięknie wygląda i jest tak cudownie gładkie. Pokój jest jasny i wreszcie wpadają tu promienie słońca.
Rama okienna została wykończona jutowym sznurkiem, przyklejonym na gorący klej.
Jutowy sznurek jest też przy belkach na suficie i w narożnikach pomiędzy ścianą i sufitem.

Sofa dostała nowe ubranko ze starych worków.


Mała Lidzia rośnie i rozrabia.
A tu nasza ostatnia miłość stare koła drewniane w różnych rozmiarach.




Wiśniówka domowej roboty.














A to nasze  świeczniki.
Powstały ze zwykłych gąsiorów na dach. Wywiercone otwory, patyna,olej, łańcuch od naszego psa Miśka. Z tyłu jest uchwyt na świeczkę. Dają wspaniały blaski , a ten klimat...




Ściana z piecem -kozą , a obok już złożone świeczniki- kinkety.

Podkowy na szczęście. Już wyczyszczone i przygotowane do zawieszenia.

 Żelazko zawisło na ścianie i jest flakonikiem, schowkiem,świecznikiem.


Na koniec świąteczne wspomnienia, bo w gąszczu pracy nie miałam czasu nawet pokazać jak wyglądał nasz dom na święta.
Pozdrawiam serdecznie.