piątek, 22 czerwca 2012

Pracowite życie w domu pod brzozą


Z dumą patrzę jak nasz dom pięknieje w oczach. Krok po kroku realizujemy nasze plany. W ostatnim czasie prawie mnie nie było w blogowym świecie. To był bardzo pracowity okres ale efekty są już widoczne.Chcemy zrobić jeszcze tak wiele ale to już tylko te przysłowiowe wisienki na torcie. Grube i brudne roboty już zrobione.
W ogrodzie powstały fajne zakątki. Jeden pod pergolą z róż i clematisów. Ten już pokazywałam tylko wtedy nie było jeszcze kwiatów. W tej chwili clematisy rozrastają się , a przycięte po przemarznięciu róże pnące , dzielnie wspinają się po pergoli.

Po prawej stronie jest stara wanna w której rośnie nasturcja. W tym roku będą tam różne kolory od żółtego przez pomarańczowy, czerwony i czarny.





Stara , drewniana taczka również porasta kwiatami.




Ogrodowa ławeczka z niebieskimi poduszkami została obsadzona wysokimi trawami. Trawy potocznie zwane są trawami słoniowymi, bo ponoć są tak wysokie,że słoń się w nich może schować.


Fachowa nazwa tej trawy to miskant olbrzymi. Jak na razie sięgają do oparcia.



Mała drewniana ławeczka kiedyś stała na starych cegłach. Cegły po ostatniej zimie pokruszyły się i zastąpiliśmy je otoczakami. Za ławeczką powstał niewielki murek podtrzymujący kwiatową rabatkę.
Za ławeczką posadziłam clematisy. Dosadziłam je w tym roku , bo te z zeszłego roku wymarzły. 
W tle widać nasz foliak, który jesienią zmienimy na większą szklarnię.

Z jednej strony ławeczki jest murek z podkładów kolejowych ale z drugiej niestety nam zabrakło podkładów. Ciągle szukamy ich w naszej okolicy , a Pan od którego kupowaliśmy już podkłady, stale nas zwodzi. Gdy ułożymy podkładowy murek, wystarczy tylko rozsypać żwirek na drodze i nasz ogród będzie gotowy.







Następny ogrodowy zakątek to miejsce do grillowania. Jest tam drewniana ławka,stolik na nogach ze starej maszyny do szycia i okrąg z otoczaków na palenisko. Możemy rozpalić tam normalne ognisko i piec kiełbaski nabite na patyki. A jak będziemy mieli ochotę na grilla to nad paleniskiem ustawiamy ruszt do grillowania na trzech nogach. Dodatkowo możemy tam postawić kociołek i robić różne dania jedno -garnkowe.





Do ogrodowego domku na narzędzia prowadzi otoczakowa ścieżka.Intensywnie szukamy używanego, stylowego domku do ogrodu. Kiedyś koło nosa przeszedł nam piękny , bawarski domek. Coś jak małe mieszkanko z tarasikiem. Był uroczy i w idealnym stanie. Szkoda. Na razie szukamy ale jak nic się nie trafi to zbudujemy coś sami.

 Przy ścieżce postawiliśmy donice z kwitnącymi kaktusami. Pomieszałam je trochę ze skalniakami. Teraz czekamy aż te piękne kwiaty zakwitną.

Powstał też intymny zakątek do hamakowania. W leśnym ogrodzie zawiesiliśmy hamak i teraz możemy leniuchować w cieniu drzew.



Na końcu ogrodu dostojnie stoi gołębnik. Obecnie jest jeszcze pusty ale w sierpniu zamieszkają tam pierwsze gołębie ozdobne. 




W tej chwili brakuje tam jeszcze pnących róż i wszystko wygląda trochę smutno ale obsadzony różami pięknie się wkomponuje w cały ogród.
Bardzo cieszymy się na romantyczne pogruchiwania. 
A po drugiej stronie gołębnika jest nasz zakątek wypoczynkowo - obserwacyjny. Tu będziemy oglądać gołębie i mam nadzieje  ,że nas nie zbombardują.


 Mimo ostrej zimy - winogron oblepiony jest owocami. Szkoda ,że ciągle przechodzi na stronę sąsiada. Tam też ma piękniejsze owoce. No cóż - słońca nie przestawię.
 Jabłonki zostały intensywnie przycięte i odwdzięczyły się nam obfitym plonem.



 A tu wejście na werandę i stare buciory w roli doniczki na skalniaki.


I jeszcze kwitnące pelargonie na werandzie.



 Na werandzie królują wiklinowe skrzynki i donice. Posadziłam w nich pelargonie bluszczolistne. Do ziemi dosypałam hydrożel. Wspaniały środek. Chłonie masę wody i powoli oddaje ją roślinom. Nie ma też możliwości przelania roślin. To naprawdę ogromny luksus, bo bardzo często wyjeżdżamy i moja mama ma na głowie całe podlewanie. Ale myślę, że w tym roku będzie to mniej skomplikowane.


A to nasza beczka na wodę z ceberkiem. Woda wpada do niej po pordzewiałym ( specjalnie wypalonym w piecu) łańcuchu zamontowanym na końcu drewnianej rynny. 










Ogrodowe migawki z kolorowych rabatek.















Ceramiczna bańka zawieszona niedbale na płotku.
A na drzewie domek dla ptaków.

  I mój kochany wiejski płotek z zawieszonymi donicami.



 Stara pompa ciekawi wszystkich gości. Ciągle pytają czy leci z niej woda.


 Fundament domu zbudowany jest z ogromnych piaskowców. Jest bardzo wysoki. Musimy kiedyś wypełnić wszystkie ubytki w fugach ale ta praca wymaga bardzo dużo czasu i cierpliwości , a w tej chwili nie mamy ani tego ani tamtego. Musimy zrobić sobie też małą wycieczkę nad rzekę i dozbierać brakujące otoczaki, bo ta czarna folia od drenażu bardzo szpeci budynek. Aby się dostać do ściany budynku trzeba pokonać skarpę i całą masę funkii , clematisów, żurawek i róż. A uwierzcie mi to nie takie proste. Ale Arek i Patryk wspaniale się spisali i uzupełnili ponad połowę brakujących kamieni.
Ale clematisy, wisterie i pnące róże powoli narastają na ścianę. Podwiązuję je i naginam by rosły na zamontowane brony. Kiedyś ta ściana będzie zatopiona w kwiatach.

Piękne naparstnice same się rozsiewają. Uwielbiam ich zwisające dzwoneczki.

Maki miały piękny i intensywny czerwony kolor ale bardzo szybko przekwitły i pozostawiły po sobie  ozdobne makówki. Nasiona tego maku podkradłam w angielskim ogrodzie. 

 Ogólne spojrzenie na przednią ścianę budynku.


 Wejście do domu. Poniżej stare koryto z drewna w roli przydomowej rabatki.
A na pożegnanie czerwone maki w naszej kuchni.
Pozdrawiam serdecznie. Pa Pa