niedziela, 12 sierpnia 2012

Kamienie szczęścia i herbaciany zestawik


Wracając ze spaceru zawsze przynoszę pełne kieszenie, torby, woreczki , zwinięte kurtki ze skarbami.
Mam chyba obsesję bo zbieram różne rzeczy. Z wczorajszej wycieczki do Austrii przywiozłam pełną torbę kamieni.

Wracając z górskiej chaty zobaczyliśmy piękną , górską rzekę z kamienistym brzegiem. Zachwyciła nas do tego stopnia ,że zaparkowaliśmy samochód i przeszliśmy przez ogrodzoną pastuchem elektrycznym łąkę by dotrzeć do rzeki. Woda miała błękitno-zielony kolor i była bardzo zimna. Cała plaża pokryta była cudownymi, białymi kamieniami. Arek rozbił zdjęcia obiektywem szerokokątnym , a ja zbierałam i układałam kamienie w piramidy. Ktoś na plaży ułożył kilka pięknych piramidek. Bardzo mi się to spodobało. Nazbierałam kamieni i w domu ułożyłam sobie moją własną piramidkę. Na dolnym, największym kamieniu napisałam szczęście. Pomysł z napisem podpatrzyłam u Niemców, którzy dają sobie takie kamienne prezenty. Zazwyczaj jest to sporych rozmiarów kamień z napisem szczęście lub cały kosz mniejszych kamyków z życzeniami.
I w ten sposób powstała moja dekoracja.

Specjalnym pisakiem napisałam szczęście , a kamienie zamocowałam za pomocą kleju na gorąco. Tak będzie bezpiecznej bo odwiedzają nas małe dzieci i ich zwinne łapki będą łapały za kamyki.



Wczoraj dotarła do mnie przesyłka zawierająca dzbanek do herbaty z siteczkiem, cztery kubki, maselniczkę oraz serwetki w błękitną kratkę. 
Cała ceramika stylizowana jest na stare , emaliowane naczynia gdzie ząb czas spowodował spore uszczerbki w emalii. Bardzo spodobały mi się te naczynia. Są bardzo proste, białe z cieniutkim , błękitnym paseczkiem. 

Cały zestaw herbaciany stoi na okrągłej paterze do ciasta.


 Dostałam ją na starociach w prezencie. Była brudna, miała zepsuty mechanizm do obracania , a w środku pod szkłem miała okropną, plastikową serwetkę. Pierwsze co zrobiłam to rozebrałam to cudo na elementy pierwsze i wyszorowałam. Potem pomalowałam podstawę na niebiesko. Zamiast serwetki pod szybę włożyłam kawałek niebieskiego materiału w kropeczki, który pozostał po piknikowych dekoracjach.
Gdy wyczyściłam i nasmarowałam łożysko w podstawie - taca obraca się idealnie. 


Ta piękna fioletowa róża angielska to prezent od Arka. Na zdjęciu jest tylko jeden kwiatek ale cały różany krzaczek ma około metra wysokości , pachnie bosko i dlatego posadzę go przy pergoli. 



Do niebieskiego kompleciku dorobiłam kilka czapeczek na słoiczki z konfiturą . Miałam sporo ścinków z piknikowego szycia więc uszyłam bardzo dużo czapeczek. Część zostawię w spiżarnianym kredensie jako dekorację na przetworach. Pozostałe świetnie sprawdzają się w lecie jako osłonki na szklanki z napojami. Już nie muszę się martwić o pływające owady w napojach. 

piątek, 10 sierpnia 2012

Wianek w stylu country


Zebrało mi się na robienie wianków. Ten dzisiejszy miał być w prezencie dla naszych znajomych, którzy mają piękny domek- chatkę w Tyrolu, a właśnie się tam jutro wybieramy.
Poprosiłam Arka aby zrobił kilka fajnych fotek na bloga. Zrobił super zdjęcia i stwierdził ,że szkoda oddawać takiego wianka. No i wianek zostaje na naszych drzwiach.

Zrobiłam go w kilka chwil. Jako bazę wykorzystałam długie pędy bluszczu i winobluszczu pięcioklapkowego. Oberwałam listki i ukręciłam spory wianek. Nie używałam drutu. Wystarczyło dobrze zapleść i zawinąć pędy.

 Jako wypełniacza użyłam mchu, który porastał stary pień za domem. Upchałam go tu i tam Z drewna na opał oderwałam kawałki kory. Użyłam tu korę z modrzewia i brzozy.  Przykleiłam ją gorącym klejem.

Plewiąc w ogrodzie znalazłam kilka opuszczonych domków od ślimaków i dokleiłam je do wianka. Potem z ogrodu przyniosłam kilka skalnych roślinek i powtykałam je w mech. Od czasu do czasu spryskam go wodą - może kwiatki będą rosły?

Teraz wianek wisi sobie na naszych drzwiach , a prezentu dla znajomych dalej nie mam. Trudno. Będę improwizowała jutro. Zrobię coś na szybko.


Obok wianka jest nasz nowy nabytek z targu staroci. To był ponoć pojemnik na węgiel albo popiół. Nie wiem dokładnie ale pojemnik bardzo mi się podoba.


 Potraktowałam go lazurą i nabrał patyny. Stanie obok kominka - kozy i pomieści pogrzebacze i rozpałki.



I jeszcze coś do chrupania na drogę. Ciasteczka na słono. Lekko pikantne z ciasta francuskiego i żółtego sera. Arek robił im zdjęcie  i jakoś potem ich ubyło???? Ciekawe;-))

Na koniec lilie z ogrodu. Aż nie chce mi się wierzyć ,że dwa lata temu posadziłam jedną sporą cebulkę. Teraz mam ogromną kępę lilii.


Miłego wieczoru pa pa

Zbożowy wianek na drzwi



Niedzielne spacery po wiejskich łąkach zainspirowały mnie do zrobienia zbożowego wianka. Szkoda,że zrobiłam go dopiero teraz, bo zboża zwiesiły już kłosy i nie są tak efektowne jak w lipcu. Ale uparłam się i jest. 


Podstawą jest słomiane koło do którego przywiązałam malutkie bukieciki z kłosami , kwiatami i gałązkami dębu.




Zielone gałązki dębu świetnie wypełniają puste miejsca i nadają objętości.

Tak wygląda gotowy wianek. Zamiast kwiatów można dodać owoce dzikiej róży lub gałązki jeżyn.

 A na koniec kilka ogrodowych migawek.






 Słoneczniki dzielnie przetrwały atak ślimaków. Jest ich sporo w ogrodzie. Są naprawdę ogromne.
Specjalnie dla kochanych czytelniczek - bukiet w kolorze słońca. Oczywiście z własnego ogrodu.