środa, 5 września 2012

Zostać bohaterem w swoim domu czyli jak zbudować garderobę w sypialni


Od dawna chcieliśmy zrobić garderobę w naszej sypialni ale ze względu na drewniane stropy w naszym domu , nasze marzenie się oddalało. Mogliśmy zrobić garderobę z płyty meblowej , która jest dość lekka ale to nie nasz styl. My chcieliśmy stare belki, starą cegłę , a to sporo waży.
Kupiony materiał leżakował sobie pod plandeką od wiosny i każdego dnia bolało mnie serce ,że nasze belki niszczeją na dworze.
No i stało się - Arek wpadł na genialny pomysł by zbudować ściankę dzielącą naszą sypialnię z płyty gipsowej. Zbudował bardzo lekki stelaż z drewnianych łat. Obłożył je płytami gipsowymi, dołożył stare belki , plasterki starej cegły itd
Zobaczcie sami, oto krok po kroku jak powstała nasza garderoba.
Najpierw Arek biegał z metrówką i mierzył, liczył i szkicował.


Ja w tym czasie walczyłam ze starym oknem i czyściłam je ze starej farby przy pomocy środka chemicznego.


Następnie zamówiliśmy na allegro stare cegły cięte na grubość płytek.


Kupiliśmy długie , drewniane łaty i przywieźliśmy je na dachu kombiaka ( nie mamy bagażnika na dachu ) więc łaty leżały sobie na wełnianej kołderce.

Potem powstał stelaż. Arek zrobił go bardzo sprawnie i szybko. W tym momencie zobaczyłam zarys przyszłej garderoby.




Następnie nakręcił płyty gipsowe.






 Powstała biała ściana w której  zrobił otwór na okno. Okno oczywiście postarzył. Ja w tym czasie udzielałam się we wnętrzu garderoby. Przenosiłam, składałam, skręcałam i sortowałam.




Na płytach gipsowych widać rozrysowany plan gdzie doklejone zostaną stare belki.


Potem Arek zamontował stare belki na wzór pruskiego muru. Belki kupiliśmy na www.regalia.eu Powstało jedno wielkie wow!!!


I te pęknięcia na belkach- uwielbiam je.
Wykończeni leżeliśmy z nogami do góry. Nasza garderoba nabiera wyglądu.


W południe przyjechała stara cegła. Patryk dzielnie podawał cegły , a Arek przyklejał je na klej do płytek.
Zafugowanie starej cegły trwało dość długo bo chcieliśmy mieć takie stare fugi. Ale udało się zgodnie z planem.

Pierwsza ceglana płytka.



Arek ocenia swoje dzieło.




Płytki zostały zaoliwione , a ściana zatynkowana na stary styl i pomalowana. Sufit też dostał bielszy odcień bieli.


Belki zostały potraktowane woskiem. Pod oknem zawisła stara, drewniana skrzyneczka na kwiaty. Jej wnętrze wyścielone zostało starym workiem. Tu i tam doklejony został jutowy sznur.





Zawisła latarenka, mały dzwoneczek z żeliwa i oczywiście stare widły.
Stelaż od daszku.



Okienko po zawoskowaniu dostało malutkie , koronkowe zazdrostki.

Obok drzwi zawisła stara laska i stanęły drewniaki. Drewniaki nabyliśmy za 30 PLN na targu staroci w Kłodzku.


Potem gdy wszystko było już gotowe przyjechała strzecha w rolkach i nasza czyściutka sypialnie zamieniła się w słomiane pobojowisko. Trzeba było tą trzcinę pociąć na kawałki i powiązać w mini snopki. Potem musieliśmy jakoś zamocować ją do stelażu z patyków , które Arek wyszukał w lesie.
Szczerze to wolałabym przekopać pół ogrodu niż robić ten daszek. Ale Arek się uparł i dokończył dzieła. Ja i Patryk pomagaliśmy ale to głownie zasługa Arka.
Daszek wyszedł jak z bajkowej chatki.



Gdy zapalimy światło w garderobie , to mamy wrażenie,że leżymy na wsi obok starej chaty krytej strzechą.
Tynk zrobiony na stare, niedbale nachodzi na cegły.


 Skrzyneczka w roli gazetnika.





Wnętrze naszej garderoby to szafy z naszej białej sypialni. Oczywiście drzwiczki zdemontowaliśmy razem z Patrykiem i wszystko wylądowało na strychu. Tam też stoi biała toaletka, szafki nocne i lustro. Jak ktoś jest zainteresowany kupnem to zapraszam na Emil Oto link do posta o białej sypialni. http://dompodbrzoza.blogspot.com/search/label/sypialnia Bardzo lubiłam te mebelki ale nasz styl w domu to stara cegła, belki i w tym kierunku chcę iść w domu i ogrodzie.
Byłam bardzo zaskoczona pojemnością garderoby. Zmieściła wszystkie ubrania, buty, pościel, odkurzacz, deskę do prasowania, drabinkę i kosze z wikliny. Arek zawiesił też piękne lustro, które bardzo długo leżało na strychu.
W sypialni zrobiło się jasno i przestrzennie. Uszyłam jasne zasłony i rolety z doszytym starym workiem.
Drewniany kufer dostał stylowy uchwyt. Arek wywiercił dwa otwory i przełożył przez nie gruby sznurek.




Ja dołożyłam stary klucz i urocze serduszko od Ateny z bloga http://drewniana-szpulka.blogspot.com/. Dziękuję Ateno. Serduszko idealnie pasuje i do tego klimatu.
Łóżka nie mamy ale jest w naszej głowie , a materiał już czeka. Na razie śpimy na materacu.

Potem sąsiadka ( ta od lampy na korytarzu) dała nam nogi od starej maszyny do szycia. Duże , masywne z profesjonalnej szwalni. Arek je wyczyścił i podmalował bejcą.



Potem od stolarza przywieźliśmy dwie grube dechy. Zostały postarzone szczotką założoną na wiertarkę , a następnie przykręcone do nóg od maszyny.
Tak powstało nasze biurko. Jest masywne i bardzo duże. Ale właściwe zdjęcia pokarzę jak dokończymy kącik biurowy.
Do biurka doszło stare krzesło, które od wielu lat plątało się po wszystkich kątach w naszym domu.
Nie miało swojego miejsca bo wymagało solidnej naprawy. Postanowiłam w ramach rozrywki posklejać połamane nogi. Dodatkowo poskręcałam je wkrętami do drewna. Łebki wkrętów weszły głęboko w miękkie drewno , a potem zostały zaszpachlowane. Cały mebelek wyszlifowałam, zawoskowała, obiłam starym workiem i dodałam ozdobny sznurek. Fajnie wyszło.






W sypialni znalazło się miejsce dla starych aparatów. Jeden zawisł na belce.
  Ten duży , stary aparat to nowy zakup na allegro. Jeszcze nie ma swojego miejsca w sypialni ale na sto procent tu zostanie.




I nasz przydaś z pchlego targu już na właściwym miejscu.


A na stole wiejskie kwiaty zatopione w świetle własnoręcznie zrobionej lampy,


Życzę Wam miłego dnia i kończę tego posta fotką z rozleniwioną białą Mizią, którą zabawnie Wojtek nazwał białą Lizią.