sobota, 20 października 2012

Sypialnianej metamorfozy ciąg dalszy



Dotrzymuję słowa i publikuję obiecany post o naszej sypialni.
Zacznę może od tego jak powstała jutowa ściana.
Na jednej ze ścian Arek przykręcił drewniane listwy.

Następnie przy pomocy takera nabiłam na listwy watolinę. Watolinę kupiłam na metry w zakładzie tapicerskim. 
 

I znów takerem nabiłam jutę o wymiarach 4m na 2,65m. Niestety musiałam zszywać materiał bo jego szerokość wynosiła tylko 1,6 m.

Nabijając jutę starałam się ją maksymalnie naszpanować.
 

Tak wyglądała prawie gotowa ściana.
W tym samym czasie Arek robił szafkę na aparaty.Powstała ze starych belek i desek. Jest bardzo masywna. Szafka ma drzwiczki zrobione z bardzo starych desek. zawiasy są nowe ale zostały postarzone.
 


Nad oknem zawisły rolety zrobione przez Atenę. Atenko spisałaś się na medal.
Roletki zrobione są ze starego lnu i równie starego worka.
Rolety wiszą na starych widłach do siana. Takie widły trafiły się nam na niemieckim eBayu za 9 euro.
 

Na szafce jest miejsce na rozrastającą się kolekcję aparatów i starych żelazek.
Żeby nasze skarby się ładnie prezentowały, Arek zamontował lampkę do podświetlania obrazów. 

A na jutowej ścianie powiesiliśmy starą , drewnianą kopaczkę do ziemniaków. Była tak duża,że została podzielona na  części. 

Na jednej z części stoją książki w lnianych oprawach. Książki oparte są końcówkami od starego karnisza. Przykleiłam je do kawałków drewna i tak powstały podpory  książkowe.
Jutowa ściana została wykończona sznurkiem naklejonym na klej na gorąco.

A tu roleta w całej okazałości. 

Ta wielka balia to nasz kosz na pranie.
 
 

Atena pięknie połączyła len i stary worek. Dodała kawałki koronki. Wyszło wspaniale. 
 

Myślę ,że i Wam się spodobają się nasze sypialniane metamorfozy.
Miłego oglądania i do następnego posta.
 
 

piątek, 19 października 2012

O jesieni, nowych przydasiach i przetworach.

Witam Was jesiennie. Długo mnie nie było ale same wiecie ile jest pracy w domu i ogrodzie o tej porze roku. Dzisiejszy post miał być o kolejnych zmianach w naszej sypialni ale nie mam na tyle czasu by to wszystko opisać. Sypialniany post wrzucę jeszcze w tym tygodniu , a teraz zapraszam na jesienne klimaty.







Wszędzie króluje czerwień i z każdego spaceru przynoszę z sobą różne liście, grzyby i czerwone owoce. Na górze kubeczek na różne przydasie. Szybko obklejony resztkami lnianego worka. 
 

W mojej kuchni ciągle coś się gotuje. Powstały musy jabłkowe, powidła śliwkowe, nutella śliwkowa, papryka konserwowa i nalewki z pigwy i ze śliwek. 



Ogrodowe plony były bardzo obfite.


W sypialnianych klimatach powstały dwa organizery na biurko. Sklejkowe, ikeowskie organizery zostały obklejone lnianym workiem. W zimowe wieczory dorobię do nich napisy i jakiś ciekawe uchwyty.
 

Kupiony na pchlim targu syfon jest ostatnio moim oczkiem w głowie. Mimo tego,że stoi sobie w kuchni na parapecie i nie mogę go używać - to uwielbiam go podziwiać.

Oktoberfest w Monachium zachwyca mnie co roku klimatem i pięknymi strojami.
W sklepach pełno kolorowych sukienek, skórzanych spodni oraz uroczych dodatków.



Spacerując po pięknej i starej miejscowości w Niemczech zobaczyłam sklep z klimatem.
Było tu wszystko co naturalne. Piękne dodatki, urocze prezenty i cudowne poradniki jak dekorować i gotować w stylu country.



Piękne poduszki i ich oryginalne wykończenia. 














Chodzimy sobie na leśne spacery , ja bardziej na grzyby, Arek bardziej na zdjęcia. Wieczorem  wcinamy rydze z patelni i oglądamy bajkowe fotki z grzybami.
 
 
 

Na skraju lasu była niewielka polanka z grubym dywanem z mchu, a na nim rosły bajkowe muchomorki. 

Życzę Wam miłego piątku i zapraszam na posta o naszej sypialni.
Słoneczne pozdrowienia.