niedziela, 15 września 2013

O tym jak byłam w stylowym domu ... i kolejnych przydasiach.




Ostatnio miałam okazję odwiedzić nowy ale bardzo stylowy dom.
Dom powstał po sąsiedzku ( w Niemczech).
Widziałam jak powstawał, jak dopieszczano elewację, okna i ogród. Ale nie byłam nigdy w środku.
Arek zobaczył to piękne wnętrze i powiedział ,że muszę je koniecznie zobaczyć!
Ale jakoś nie miałam ochoty bo z zewnątrz dom wygląda na nowoczesny i taki trochę w stylu włoskim.
Arek nalegał i dużo mi opowiadał jak tam pięknie, bogato i stylowo no i ...że są tam stare belki!!! - tadam , to mnie przekonało.
Naładowałam baterię w aparacie i byłam gotowa na podziwianie starych belek w nowoczesnym domu.



Pierwsze spojrzenie na korytarz i serce mi mocniej zabiło. Stara belka, kosz, stołek i piękne dodatki. Wielkie Wow.













Tak wyglądają drzwi wejściowe. Piękne i eleganckie.



Od wewnętrznej strony drzwi prezentują się tak.






Piękne , jasne wnętrze. Cudowne lampiony z blachy.







W kuchni piękne dodatki, choć jeszcze tu nikt nie mieszka i wszystko czeka na właściwe miejsce.

Piękne krzesła kuchenne zrobione ze starego drewna. A te płytki podłogowe. Cudo.











Cała kuchnia jest bardzo duża, jasna, szafki zrobione z drewna, a w nich najnowsza technologia AGD i perfekcyjnie zaplanowane wnętrze do przechowywania. No i ta piękna kuchnia gazowa.



Ma duże palniki, grilla , dwa piekarniki i szuflady podtrzymujące ciepło gotowych potraw przed ich podaniem na stół.




Na podłodze stała fajna skrzyneczka na butelki. Oj taka by mi pasowała do kuchni. Już widzę w niej szklane butelki z porcelanowymi korkami , a w nich lemoniada.




Dwie metalowe beczki obok kuchenki. Jak dla mnie to jedna na sól , a druga na łyżki kuchenne.






A to drzwi do kuchni. Ogromne  z drewna i metalu. Fajnie bo można je całkiem otworzyć i wtedy kuchnia jest częścią salonu.
 
W pokoju urzekła mnie prosta kanapa z szufladami ze starych belek.No i ta ściana obłożona wiekowymi belkami. To moje klimaty.Bardzo mi się podoba.




 


Fajne stare krzesło.



Fotele to już nie mój klimat ale stołeczek jest super.






 Taka stara ławka i krzesełko , niby nic ale w tym domu nabiera fajnego klimatu.

Garderoba. Bajka. Piękna, prosta, jasna i ...pakowna na maxa.








I wchodzimy do łazienki. Drabina do suszenia ręczników.



Zawsze mi się to podobało  ale mój dom jest chyba za mały na takie rozwiązanie.







Łazienka jest ogromna. Zrobiona jest prosto i elegancko.



Do kabiny prysznicowej wejdzie cała duża rodzina hi hi
A ten cudny stołeczek cały czas chodzi mi po głowie. Muszę pomęczyć Arka to zrobi nam coś podobnego do naszej sypialni. Może nie będę musiała długo męczyć, bo i jemu się bardzo spodobał.



Wanna jest nowoczesna ale piękna.



Umywalka też nowoczesna ale praktyczna. Jak dla mnie to takie krany odpadają. Zamieniłabym je na toporne , spatynowane rury.


A za tymi blaszanymi drzwiczkami , które maja toporne spawy przy zawiasach ukrywa się...



..kominek.



Kominek łączy dwa pomieszczenia sypialnię i salon.



I sypialna. Znów fajna drabina i ogromne łóżko.





Idziemy schodami do piwnicy. Piękne wnęki z ozdobnymi świecznikami ze starego drewna.


Drewniane schody pięknie podświetlone.




W piwnicy będzie sauna, fitnes centrum, winnica i pomieszczenia gospodarcze. Wszystko jeszcze w trakcie prac wykończeniowych. Mam cichą nadzieję, że będę miała szansę zobaczyć skończony i zamieszkały dom..
A poniżej gruszeczka. Pięknie uformowana i kosztuje jedynie 870 euro;-0








Tak wygląda dom od strony ulicy.




A płotek skradł całe moje serce.  Urok i prostota.




Fajnie było zobaczyć coś innego. Zainspirowałam się trochę i wróciłam do domu. Wieczorem długo rozmawiałam z Arkiem na temat tego domu. Nie tylko stare domy mają ten fajny klimacik. W nowym domu też można osiągnąć fajny klimat ale trzeba być bardzo konsekwentnym.

Ale wróciłam do mojej rzeczywistości. Kupiłam sobie  kilka domowych przydasiów i dwie kapusty ozdobne.








Moje nowe ściereczki  pasują do kuchennej kratki, a retro nożyczki są praktyczne i dekoracyjne.Zawsze podziwiałam je na skandynawskich blogach. Teraz mam i ja.





Zawsze cieszą mnie ładne drobiazgi. Nawet takie nożyczki miały swoją sesję fotograficzną.



A na jesienne , deszczowe dni mam mini miotełkę i uśmiechniętą szufelkę. Przyda się do zbierania okruszków od chleba.







I jeszcze emaliowana ( nie znam  prawdziwej nazwy)  nalewka. Taką miała moja babcia i nią właśnie lała ciasto naleśnikowe.









Jutro jedziemy do Polski i już nie mogę się doczekać. Moje łóżeczko, ogród, dorodne pomidory, pyszny winogron, a w piątek masa gości z Niemiec ok 15 osób, którzy przyjadą na koncert organowy w Bardzie. Na szczęście większość śpi w hotelu ale i tak muszę ich ugościć dobrym ciastem, ciasteczkami imbirowymi, które już upiekłam i dobrą kawą.
Ale przed najazdem niemieckim mam czas dla moich synów i męża. Może posiedzimy sobie spokojnie w zaciszu ogrodu. Liczę na dobrą pogodę do leniuchowania na szybko hi hi i pracy w ogrodzie.
Pewnie starszy syn Patryk zrobi swoje pierwsze naleśniki, bo musi poćwiczyć do szkoły gastronomicznej. I mam nadzieję,że będzie dużo ćwiczył , a ja pomogę mu je testować;-))
Idę pakować moje nagromadzone skarby. Miłego wieczoru.
Ściskam Kaśka