piątek, 31 stycznia 2014

Zima , zima i saneczki...a za 14 dni Walentynki i...



Wróciłam do naszego domku pod brzozą i tu zima na całego. To znaczy zima była do dziś i właśnie przyszła odwilż, która roztopiła cały śnieg. Tak bardzo liczyłam na zrobienie bałwana przed wejściem do domu i jakieś zimowe fotki. A tu nici. Ciepło.
W ostatniej chwili wpadłam do ogrodu by zrobić kilka zimowych fotek. 


Ze strychu zniosłam stare, drewniane sanie w formacie XXL, futrzaka i butelkę w wiklinowej otulinie. Tak powstała moja zimowa dekoracja.


Oczywiście z domu wyszłam z kubkiem kawy, który fajnie wkomponował się w zimowe zdjęcia.










I stara lampa też ma swoje pięć minut.








W tle widać nasze opalowe zapasy na zimę, które pewnie zostaną na następny rok więc nie trzeba będzie wyjmować tych starych , drewnianych kół. Dlaczego zimowe zapasy drewna nie mogą być też ozdobą domu? 







I nasz wianek z drzwi trafił na sanki , a potem na stary płot.









Ten czas tak pędzi. Już za dwa tygodnie walentynki. Jak spędzacie ten dzień? Co pieczecie?
Ja mam coś pysznego w planie. Ale najbardziej cieszy mnie, że lada moment dotrze do mnie cudowna patera z czerwonym serduszkiem, którą kupiłam na stronie 


Jak tylko do mnie dotrze to oczywiście zrobię masę fotek.
A teraz lecę do moich chłopaków , a dla Was kochane powiew wiosny , co prawda w flakonie ale zawsze to coś.
Pozdrawiam i miłego czytania.



czwartek, 23 stycznia 2014

Panna Cotta, Limetkowe lody i wiosenne kwiaty w styczniu.


Pisząc tego posta wcinamy z Arkiem panna cottę z tego zdjęcia. Bawię się w kulinarnego fotografa i sobie pstrykam.


Mrożone malinki pięknie się oszroniły.


 Deser jest banalnie prosty. Potrzebujemy pół litra śmietanki 30, 4 łyżki cukru, laskę wanilii i żelatynę.
Śmietankę podgrzewamy ( nie gotujemy) z cukrem i laską wanilii ( wcześniej laskę rozcinamy i wyskrobujemy ziarenka). Do ciepłej śmietanki dodajemy żelatynę ( ja dodaję 2/3 zalecanej porcji żelatyny na pół litra płynu. Przelewamy do małych foremek. Podajemy schłodzoną z owocami. Pycha.


A po takim deserku najlepsza jest kawa. A tym lepsza, bo z nowego kubka z łyżeczką w komplecie. 


Pączka kupiłam i był moim modelem. Szybko zniknął.




Ciastko z sercem też stało się modelem w mojej zabawie fotograficznej.


A tu ostatni obiekt moich westchnień. Biało - czerwone , papierowe rurki do napojów. Cieszę się z nich jak małe dziecko.



Bardzo podobały mi się w internecie podobne zdjęcia mleka i tych rurek. Tak wyglądają moje fotki.



Następne w kolejce były limetki. Limetki rosnące w donicy właśnie pięknie kwitną i mają już pierwsze malutkie cytrynki. Podlewając je wpadłam na pomysł ,że sfotografuję je tak by wyglądały jak zerwane z krzaka.





A obfotografowane limetki zostały przerobione na .. lody limetkowe w styczniu:-))



Lody zrobiłam na oko pół na pól jogurt naturalny i śmietanka 30. Śmietankę ubijamy, dodajemy jogurt.Do tego trochę miodu do smaku i oczywiście sok i skórka z limetek. Potem wrzuciłam moją miksturę do maszynki do lodów i gotowe. Możemy też bez maszynki ale masę trzeba od czasu do czasu zamieszać w czasie mrożenia.


A teraz wiosennie. Pomarańczowe tulipany w pełni kwitnienia.



W październiku ucięłam kilka gałązek hortensji pnącej i chciałam zobaczyć czy wypuści korzenie. Obecnie ma malutkie korzonki i nawet mini pączki z kwiatkami. Posadzę je w maju do ogrodu w miejsca gdzie mam gołe pnie drzew. Za kilka lat hortensje się rozrosną i pięknie okryją nagie drzewa.



A hiacynty to już od lat moje ulubione kwiaty na przełomie zimy i wiosny.


A ,że ogrodniczka ze mnie z zamiłowania to czekam i czekam na tą prawdziwą ( nie zimową) wiosnę i aby umilić sobie to oczekiwanie - posadziłam już zioła w doniczkach. Rozmaryn, mięta , szałwia oraz cebula na szczypior królują na parapecie obok tulipanów i żółtych prymulek. Ach jak miło gdy coś kwitnie. A jak Wasze  zimowo -  wiosenne parapety? 
Życzę Wam miłego popołudnia i do następnego razu.
Kaśka