niedziela, 23 marca 2014

Fiołkowe ciasteczka, syrop i dzisiejszy śnieg w ogrodzie





Kochani, miałam wczoraj dodać fiołkowy post , ale mój komputer dostał przysłowiowego "fioła" . Dosłownie laptop oszalał, najpierw pojawiały się wyskakujące okienka, które zasłaniały ekran, potem pojawiły się dziwne programy, które skanowały , poprawiały i przyspieszały system, Mam nowego laptopa , więc wszystko jest ok z systemem. Kasowałam program po programie. I ciągle pojawiały się nowe. Ok 12 w nocy poddałam się. Rano okazało się ,że zniknęły wszystkie zainstalowane programy typu picasa, gimp ... i trochę zdjęć. Byłam wściekła. Obiecałam Wam nowy post:-(( ,a tu klapa. Dziś co nieco naprawiłam , ale komputer musi iść do fachowca. Szkoda. Ale wracam do fiołkowego posta. Będzie dziś fioletowo, choć dziś pada śnieg. Jestem w Niemczech i mamy tu dziś okropną pogodę. Jest zimno, mokro, pada śnieg- błeee, a jeszcze wczoraj chodziłam w samej koszulce. W ogrodzie wiosna. Obawiam się co będzie z magnolią. Zapowiadają ,że będzie minus 3 , a dla kwitnącej magnolii to szok. Wysiałam,też trochę warzyw, ale dobrze,że większość na wysokich grządkach i w szklarni. Te na zwykłych grządkach są dobrze nakryte, pozostałe mają niestety pecha, Zobaczymy.
Ale teraz o fiołkach.


Nazbierałam cały litr fiołków na fiołkowy syrop. Bartek musiał oczywiście je przesortować:-))


Podaję przepis.
Syrop fiołkowy
 Składniki:

1 litr świeżych fiołków
1 litr wrzącej wody
2 szkl cukru 
sok z cytryny

Fiołki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na noc przykryte talerzykiem.
Przecedzamy. Fiołki wyrzucamy ,a do wywaru dodajemy cukier  i gotujemy aby uzyskać gęsty syrop. Dodajemy sok z cytryny. Od ilości soku zależy kolor syropu. Im więcej cytryny , tym syrop robi się lekko czerwony.
Gorący przelewamy do butelki. Używamy do letnich napojów z dodatkiem listków mięty. Fajny też do deserów i lodów.
No i pięknie wygląda w butelce. Ja bardzo zredukowałam ilość wody , dlatego uzyskałam bardzo gęsty, mocno fioletowy syrop. Pachnie jak fiołkowa łąka.




 



Syrop gotowy, cukier też. Pora na ciasteczka z fiolkami. Przerobiłam przepis ze strony Moje wypieki. Ciasteczka wyszły super.
















Składniki na około 30 ciasteczek:
  • 335 g mąki 
  • 250 g miękkiego masła
  • starta skórka z 2 cytryn
  • 100 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1 łyżka zimnej wody
  • około szklanki suszonych, kandyzowanych fiołków
Wszystkie składniki zagnieść, na koniec dodać fiołki, schłodzić w lodówce przez około pół godziny. Następnie rozwałkować na około 3-4 mm grubości, podsypując mąką. Wycinać ciasteczka. Układać na blaszce i piec około 18 minut w temperaturze 190ºC .

 Posypujemy fiołkowym cukrem pudrem, Ja część ciasteczek przełożyłam roztopioną , białą czekoladą. Pyszne.




























 A na koniec fotka z domowymi precelkami. Przepis z tej strony KLIK. Pycha. Najlepsze z zimnym masełkiem. Nie trzeba nic więcej., no może kufel zimnego piwa i mamy posiłek w bawarskim stylu.



Życzę Wam miłego popołudnia . Pa pa 
Wasza foletowo- zakręcona Kaśka:-))


piątek, 21 marca 2014

Wiosna



Kochani , już jest ... nasza upragniona , wytęskniona i kolorowa wiosna. Specjalnie dla Was trochę wiosennych fotek.



Koszyczki z kwiatami pomalowałam sama farbą akrylową Dla tych zaganianych polecam stronkę KLIK, jest tam ogromny ich wybór .


W ogrodzie wszystko  już kwitnie. Najwięcej jest fiołków , choć  te systematycznie znikają do kulinarnych eksperymentów. Zrobiłam już syrop, cukier i ciasteczka z fiołków. O tym w jutrzejszym poście. Obiecuję, że będzie fioletowo i fiołkowo.
Dla wszystkich wiosenne pozdrowionka z Domu pod brzozą
Kaśka









niedziela, 16 marca 2014

Bardzo słodko i wiosennie


Wracam  po dłuższej nieobecności. Wszystkich nas dopadło przeziębienie i jakoś nie miałam jak zabrać się za nowego posta. Ale zamiast trzech postów , napisałam jednego o wszystkim:-))
W zeszłym tygodniu musiałam zrobić turecką kolację. I właśnie tak sobie pomyślałam,że w Turcji zajadałam się ze starszym synem pysznymi bajglami. Sprzedawano je często na ulicach. Były ponabijane na długaśne patyki. Przepis znalazłam tu KLIK i zgodnie z opisem , są rewelacyjneeee.




Może nie wyszły jak z przepisowego obrazka , ale są super. Bartek testował i bardzo mu smakowały. Przed jedzeniem musiał zdrapać sezam i rozsypać po podłodze:-))




Już kiedyś pisałam,że sama mielę ziarno na mąkę i oto dowody mojego poświecenia na rzecz zdrowego żywienia.








Bajgle były hitem na kolacji. Gorąco polecam. A dla słodyszków polecam domowe śliwki w czekoladzie. Pycha. Łatwizna , bo topimy czekoladę, oblewamy śliwki i odkładamy do stężenia czekolady. Ja wyniosłam na zewnętrzny parapet, by szybciej zastygły. Potem trzymałam w lodówce. Są to najlepsze śliwki w czekoladzie, a jak wiadomo śliwki są bardzo zdrowe, czekolada też więc to zdrowe słodycze :-))) No powiedzmy;-))


A poniżej wspomnienie  tłustego czwartku i ciasteczka maczane z przepisu KLIK Bajka w smaku i straty w postaci podrapanego podniebienia. Kiedyś takie ciastka smażyła moja babcia i przynosiła mi całą papierową torebkę po cukrze krysztale, pełną tych smakołyków. 



Miska z targu staroci , a sałata z naszej szklarni. Rośnie cały czas od stycznia. Nawet rukola ma już ok 8 cm. A szczypiorek na parapecie jest tak duży, że trzeba go wcinać, bo się już łamie.





 W małym flakoniku zakwitły już jabłonkowe gałązki.



Jak tylko mam czas - pracuję w ogrodzie. Kwiaty rosną w oczach. Pod drzewami zazieleniło się , a raczej zafioleciło się od fiołków. Zbieram je często , suszę i takie mielę z cukrem. W ten sposób mam pachnący, lekko fioletowy cukier puder.
Część fiołków smarowałam białkiem, obsypywałam cukrem pudrem i suszyłam w piekarniku. Fajny dodatek do słodkich deserów. Ta fioletowa plama na zdjęciu to właśnie suszone fiołki. Ale zobaczycie je w dalszej części posta.




 Zebrało mi się na fiolety i pastele. Nawet na starociach kupiłam stare fioletowe nici. Nazbierałam fiołków i rozłożyłam je w różnych naczyniach na mojej , przemalowanej etażerce.






Chyba nie można wątpić,że to jeszcze zima.




Wczoraj synek spał i to bardzo długo, a ja pstrykałam fotki. Rozłożyłam się na kuchennym stole i miałam świetną zabawę. Tym razem chciałam , by było w tonacji pastelowej. Małe filiżanki, kubeczki, szklane dzwonki i różne formy mufinkowe poszły w ruch.




Pięknie wyglądają fiołki w połączeniu z delikatną porcelanową filiżanką.






Mam śliczne papilotki do mufinków , ale jeszcze nie piekłam w nich. Ale wszystko w swoim czasie. Opiszę Wam moją ostatnią historyjkę jak piekłam fiołkowe makaroniki. Znalazłam przepis , na zdjęciu były boskie , fiołkowe makaroniki z nadzieniem z białej czekolady. Wow. Muszę je zrobić. Kupiłam na ebayu fiołkowy barwnik do makaroników. Zrobiłam fiołkowy cukier. Pewna swojej ręki do wypieków makaroników - zrobiłam ciasto. Wycisnęłam na blachę i ..... totalna klapa. Makaroniki rozlały się w różne strony, nie urosły i zamiast fioletowych makaroników - wyszły płaskie placki w kolorze papieru toaletowego z PRLu z lekkim fioletowym  zabarwieniem . Nici. Jednak te makaroniki są kapryśne. Upiekę je ponownie , o nie nie poddam się. 





Mini paterki ze szklanymi pokrywami kupiłam w rossmanie ( niemieckim) na przecenie po 0,50 centów. Dobrze,że były tylko dwie , bo inaczej wróciłabym do domu z.....






Moja wielkanocna inspiracja - książka z romantycznymi  dekoracjami , prezent od Arka.





I tu obiecane fiołki .Pachną jak najlepsze perfumy.







 A tu moja wygrana od Syl KLIK Tadammmm wygrałam dwa kubaski. I marmoladkę i mufinkowe papilotki. Kochana Syl buziaki wielkie





Są śliczne i bardzo wesołe.



I obiecaną łączkę z krokusów przedstawiam Wam dziś. Zdjęcia zrobił Arek. Teraz łączka nieco przekwitła, ale co roku zachwyca mnie i wiem,że już wiosna nadchodzi.






I nasz Bartek od małego obcuje z naturą. 



Krokusowa łączka mięciutka i pachnąca, ale i na kamykach można z mamą poleżeć. Kamienie były bardzo ciepłe, bo wiosenne słoneczko je dobrze nagrzało.






I moja zdobycz ze staroci - piękne , grubaśne,lekko krzywe i zielonkawe szklanki z krówką. Mam cztery sztuki i jestem nimi zachwycona. Nawet Arek je uwielbia i pije tylko z nich wodę.




Mała stylizacja ze szklaneczkami i papierowymi słomkami musi być:-))








 Kochani ,życzę Wam miłej niedzieli i dla Was wiosenne kwiatki.
Ściskam Kaśka