niedziela, 4 maja 2014

Tarta rabarbarowo - truskawkowa i dziecko w ogrodzie


Zimny ten maj. W Niemczech jest zimno i mokro, ale prognozy są dobre. W niemieckim ogrodzie  zrobiłam co zaplanowałam i mam czas na kuchenne eksperymenty. Przyniosłam dorodny rabarbar i zrobiłam pyszne tarty. Przepis był na jedną , normalnej wielkości tartę, ale ja zrobiłam cztery małe. Fajne ciacho do kawy.



 Szkoda,że w paczce było 4 foremki, bo zostało mi trochę ciasta i masy. Optymalnie, z tego przepisu wychodzi 6 sztuk. Wyszły pyszne i kruche,






 Jeżeli ktoś ma ochotę upiec tartę z tego przepisu to załączę go do tego posta. Ale myślę ,że i Wy macie swoje ulubione tarty rabarbarowe. Ta jest pyszna, choć placek z rabarbarem pod bialusieńką bezą jest i tak najlepszy na świecie. A co Wy pieczecie z rabarbarem? Za mną chodzą drożdżowe bułeczki i muffinki z kruszonką, albo ooo rabarbar pod kruszonką, tak po angielsku - słynne crumble.
Na końcu posta podaję linki na strony gdzie kupiłam wszystkie naczynia.



I jeszcze tulipanki. Piękne, pastelowe. Przyznam się,że w grudniu kupiłam bardzo dużo przecenionych tulipanów ( z 6 euro na 1 euro;-)) , piękne rarytaski. Posadziłam je w grudniu , pomyślałam że może przeżyją, jak nie to tylko moja wina, bo kto sadzi w grudniu tulipany. I zima była taka mało zimowa,że tulipanki przeżyły i kwitną cudownie.  Jest ich bardzo dużo , ale i tak szkoda ścinać do wazonu.


I jeszcze nasz Bartek ( potocznie zwany Ziziem lub Kickiem) na trawniku. Ten niemiecki trawnik jest tak duży,że spokojnie mogę coś zrobić zanim Bartek dojdzie do mnie,  Najbardziej podobają się mu stokrotki i oczywiście biegające psy.
Życzę Wam miłej niedzieli.
Kaśka





Filiżanka i talerzyk w różyczki klik
Formy do mini tart klik
Patera klik


czwartek, 1 maja 2014

Wiejski ogród w kwietniu




Mamy  piękny, majowy dzień. Dziś chcę zaprosić  Was na kwietniowe sprawozdanie z mojego ogrodu. Będzie dużo fotek z kwiatowych rabatek.


 Przed domem , od strony ulicy rośnie stara , piękna brzoza. Jest krzywa i ma piękną parasolowatą koronę. To jest właśnie jej największy atut. I to chyba właśnie ona zdecydowała ,że  tak bardzo chciałam tu mieszkać.


Dom ten już dawno nazwano - domem pod brzozą. A brzozę posadzono ku pamięci synów niemieckiego wtedy jeszcze właściciela, którzy zginęli  na wojnie. Brzoza swoimi zwisającymi gałązkami otula rabatę przed domem.


To właśnie przed domem jest nasz wiosenny ogród. Tu kwitną wszystkie wiosenne, cebulowe kwiaty. Mam tu istny ogród botaniczny. Jest bardzo dużo różnych krokusów.



Są szafirki, cebulice, hiacynty i duże plamy płożącego barwinka.


Są szafirki i tulipany.





























 
Od strony ulicy dom osłaniają tuje, które zapewniają nam trochę prywatności oraz zasłaniają nieciekawy płot. Kiedyś pięknie wrosną w ten stary , ale jeszcze stabilny płot. 




Na budynku wiszą stare brony, po których pną się róże i clematisy. Na granicy łączenia piaskowca z otynkowaną częścią budynku musimy naciągnąć linkę stalową , która będzie wsparciem dla pięknej glicynii. Glicynie są dwie , jedna pójdzie w prawo, druga w lewo. 
Przy wjeździe na naszą posesję, po prawej stronie mamy starą pompę. Na niej wisi emaliowane wiadro z sezonowymi roślinami.


Obok pompy stoi stary dzban, tu też zawsze coś rośnie. 






Idąc dalej mamy stare koryto( nieckę) z drewna, a w niej kolejne kwiaty. 
Tu rosną różne kwiaty cebulowe, bratki , a w pełni lata kolorowe nasturcje.


Dalej jest ławeczka i kolejna donica na kwiaty.


Dalej . przy drzwiach wejściowych wspina się pnąca hortensja.


W tylnej części ogrodu mamy ocynkowaną balię z kwiatami. Teraz królują tu bratki i duże stokroty.






W tle widać  drewniane taczki.
Przywiozłam je kiedyś z Niemiec. Planujemy postawić je przed altanką.



 Przy wiejskim płotku z drewnianym łukiem pięknie rozrastają się maki, bodziszki i malwy. Na łuk wspinają się clematisy .




Ten niebieski granulat jest przeciwko ślimakom , których mam w ogrodzie ogromne ilości. Nie lubię ślimaków, no z wyjątkiem tego z terakoty;-)









N płotku oczywiście stare doniczki.







  W ogrodzie jest bardzo dużo starego drewna. Uwielbiamy jego piękną , srebrno-szarą patynę.




W starej beczce , przy wejściu na werandę rosną nasturcje. a w tle moje ukochane hortensje.


Hortensje pięknie przezimowały i będą bujnie kwitły.


Kochamy stare drewno i wszelkie łańcuchy.




Koło starej beczki też zrobiło się kolorowo.






W ogrodzie jest nawet gołębnik.


 Oczywiście zamieszkały;-))







Wszystko się rozrasta, ale jeszcze mogę szaleć i dosadzać rośliny.


















 Tu widok na altankę , a za płotkiem zaplecze ogrodnika. Taczka i kompostowniki jeszcze widoczne, ale wkrótce będzie tam mała bramka, która zakryje to co szpeci.








Domek narzędziowy już znacie,a poniżej mini żywopłot z bordowych berberysów. Za dwa lata będzie piękną obwódką rabaty.
Na tej rabacie mam ogromny problem ze skrzypem. Mieszkamy blisko rzeki i teren jest tu podmokły. To sprzyja temu,że skrzypy rosną na potęgę. Nakryłam rabatę włókniną, nawet podwójną warstwą. Muszę dosadzić tu kilka roślin, dlatego na razie nasypałam na włókninę skoszonej trawy, zawsze mniej ją widać.
A może wy Wy znacie jakieś sposoby na skrzyp? Wiem ,że to świetny nawóz dla roślin i odżywka do włosów, ale w ogrodzie , tragediaaaa.

Teraz przenosimy się do Niemiec. Mój maluch na spacerze, a mama zbiera kwiatki.




Z zebranych stokrotek zrobiłam wianek i założyłam go na lampion.
Lampiony kupiłam kiedyś TU, do twarzy im ze stokrotkami.


A takie piękne piwonie drzewiaste są w niemieckim ogrodzie, którym się opiekuję.


Takie same posadziłam u nas , ale trochę to potrwa zanim zakwitną, są jeszcze bardzo malutkie.
Te w Niemczech są ogromne. Zrywamy je do flakonów.


I to będzie tyle. Dla tych co dotrwali do końca bukiecik niezapominajek , fotki z kwitnącymi gałązkami drzew owocowych oraz różowe kwiatuszki zebrane na jednym ze spacerów. Miłego majowego dnia.
K