sobota, 19 września 2015

Białe dynie , jesienne wianki i tablica z klamerkami.




Czy też macie takie wrażenie,że czas płynie zbyt szybko? Przecież niedawno cieszyłam się truskawkami  , a już zaczynają spadać kasztany. Cieszę się z tej jesieni, ale chcę by trwała jeszcze długo. Codziennie robię zdjęcia i zatrzymuję te ulotne chwile. Robię jesienne wianki. Jeżeli coś uschnie, zamieniam na coś świeżego. Z każdego spaceru wracam z koszem pełnym szyszek, listków, owoców. Zbieram dziką różę. Potem zawijam, układam, robię zdjęcia i podziwiam . Prawie codziennie na naszym stole jest inna dekoracja. I choć ciągle mam dużo pracy to na szybko wkładam kilka kwiatków do flakonu, dorzucam jabłuszko do wianka, zamieniam świeczkę. A mąż się śmieje i pyta czy będę robiła nowego bloga?
Po ogrodowej wycince został spora ilość dorodnej szałwii, a herbaty z szałwii nie lubię - więc zrobiłam z niej wianek do kuchni. Pięknie wygląda dwa dni, potem niestety listki się zwijają i zasychają. Ale też jest fajny. Można też szałwiowe gałązki wbić w mokrą gąbkę florystyczną, wtedy będzie długo świeża. Moje gąbki florystyczne w kształcie wianka są tak podziurawione od częstych zmian dekoracji i mojego nastroju;-), że wyglądają jak plaster miodu. Ale nadal spełniają swoją funkcję.
Poniżej szałwiowy wianek z dodatkiem kwiatostanów bluszczu. I oczywiście biała dyńka MAXI.







I takie tam czerwone migawki. Autko nie moje;-( szkoda, ale zawsze mogę je podziwiać;-)













Białe dynie są tak piękne,że wszędzie im do twarzy. Pasują do wszystkiego. Fajnie wyglądają na starym , spatynowanym stole.






















Dużo tych fotek, ale te chwile są takie ulotne,że muszę Wam wszystko pokazać.








No i tu mój kolejny hit jesieni- stara skrzynka w której rolnik przechowywał cebulki kwiatowe. Takie skrzynki można kupić w bardzo słodkim sklepiku http://www.bellissimo-webshop.de/ ale niestety sklepik jest w Niemczech. Ale warto wejść na stronę i trochę pooglądać. Ja mam bardzo blisko do sklepiku, więc ciągle mnie tam ciągnie. Pachnie cudownie. Jest tak pięknie i stylowo urządzony. A właścicielka jest przemiła. Często na stronie internetowej sklepiku i na instagramie znajdziecie moje fotki.  Tu macie stronę  inst. sklepiku https://instagram.com/bellissimowebshop/ , a tu moją https://instagram.com/katrindeco1/ . Zapraszam do odwiedzin. 

Dyńki też pięknie wyglądają w towarzystwie lampionów. Te piękne z gwiazdkami dają ciepłe , rozproszone światło.








To co lubię najbardziej czyli błękit, biel i stare drewno. Ach jak taka prosta dekoracje cieszy moje oczy. Z tymi dekoracjami to już od dziecka tak miałam. Przynosiłam zawsze masę różnego badziewia, kwiatów , kamyków i z tego robiłam proste dekoracje. Pamiętam jak uwielbiałam obklejać butelki po śmietanie starą plasteliną i wciskać w nie małe muszelki. Nawet jedna z takich butelek stoi do dziś w domu moich dziadków. Jako dziecko jeździłam do Trzebnicy do sanatorium , bo mój kręgosłup do prostych nie należy. I w tym sanatorium kładło się nacisk na rękodzieło. Z wełny robiłam tam lalki. Na sześciokątnych ramkach z gęsto nabitymi gwoździkami robiłam serwetki. Odciskałam listki w glinie. Robiłam talerze z papieru toaletowego i obrączki do serwetek z rurek po papierze. A właśnie planuję takowe sobie zrobić na jesień. A najlepsze w tym było to,że gdy ktoś zapytał mnie o hobby to nie wiedziałam co powiedzieć i mówiłam ,że nie mam hobby:-(
Dziś mogę wymienić całą listę rzeczy, które uwielbiam robić. Robię, no może próbuję robić wszystko- z różnym skutkiem. Ale zawsze stawiam na to,że ja sama sobie zrobię. Choć wiem,że jeżeli chcę coś  z filcu , to trzeba ładnie uśmiechnąć się do Kasi klik, pierniczki do Magdy klik, a cudeńka z tkanin to do Ateny klik lub Agnieszki klik





Fajny ten blogowy świat. O tu Kasia ja i Magda. Dziewczyny mnie uduszą;-). Na babskim spotkaniu u Kasi. Choć i chłopaki byli obok.

A poniżej przed budynkiem mojego sanatorium w Trzebnicy. Kasia tu mieszka więc przy okazji odwiedzin , obeszłam stare śmieci.












Ostatnio chodziło mi po głowie stare okno z wybitą szybą i wstawioną siatką. Na górze miała być tablica na zapiski kredą i jeszcze jakiś kawałek żaluzjowej okiennicy na listy i karteczki.
Okienka nie znalazłam, ale tablicę owszem w Bellissimo. Cudna . Zawiesiłam na niej miodunkowe lampiony . A właśnie godzinę temu wróciłam z targu staroci i kupiłam tam zegar , a pod nim żaluzjowe drewienka na listy. W środę zawiśnie w dolnym mieszkaniu- więc zrobię zdjęcia i zobaczycie jaki superancki ten zegar.




A kolorowy wianek upleciony został ze wszystkiego co rośnie w ogrodzie.
A baza wianka to zwinięte gazety. Fajnie się sprawdzają jako wiankowa baza.








Jesień po niemiecku Herbst - ale to dlatego,że fotkę wysłałam do właścicielki Bellissimo w podziękowaniu za super tablicę.



Moje mini naczynia żaroodporne w gwiazdki - tydzień temu były z zapiekanymi gruszkami - dziś z słomą i białą dyńką, a za tydzień, kto wie, może z szarlotką?










Kochani życzę Wam miłego popołudnia. Ja w środę jadę do domciu więc radocha na całego. Wpadnę do domu, wprowadzę jesienny nastrój, przelecę z sekatorem przez ogród i koniecznie na grzybobranie. A jak tam sytuacja w lasach- są już grzyby? Zbieracie czy jeszcze sucho? Napiszcie koniecznie.
Dziękuję za  komentarze, odwiedziny i za motywację do prowadzenia tego bloga.
Jesienne buziaki Kaśka





niedziela, 13 września 2015

Jesienne dekoracje z domu pod brzozą.



Czasami dopada mnie ogromna ochota na coś słodkiego. Sobotni poranek spędziłam w kuchni. Najpierw szybkie zakupy, a potem pieczenie. 
Na pierwszy ogień poszło czekoladowe ciasto z gruszkami. Niebo w gębie.



To chyba najlepsze ciasto czekoladowe jakie jadłam. Pyszne i bardzo wilgotne. Upiekłam je w małej tortownicy i dwóch małych foremkach żaroodpornych. 


A polewa na cieście jest pyszna i bardzo błyszcząca. Nie mogłam się oprzeć by nie sfotografować jej z bliska.















Potem szybko zagniotłam ciasto na scones. Pamiętam jak jadłam je na wycieczce w Anglii. Tam jadłam je pierwszy raz . Niesamowita była ta pyszna , tłusta śmietanka. Najlepiej smakują ze śmietanką i dżemem truskawkowym.
Przepis znalazłam jak zwykle na stronie http://www.mojewypieki.com/przepis/scones


Wyszły pyszne. Takie jak w Anglii. Polecam.



Scones smakują najlepiej z filiżanką dobrej herbaty. Ja wybrałam clotted cream od Tafelgut. Bo tłusta śmietanka do scones to właśnie clotted cream.  


Całe przedpołudnie spędziłam w kuchni przy pieczeniu. Potem spacer z Bartkiem, a gdy ten wymęczony spacerem po lesie usnął( choć to ja go cały czas nosiłam w lesie na rękach, bo on chciał do góry- a ja chciałam na dół , bo tam najładniejszy mech;-) ) ja zabrałam się za robienie zdjęć. Jak ja lubię te chwile z aparatem. Miałam dużo gadżetów do fotografowania ,więc radocha była na całego.















A i jeszcze upiekłam kokosanki ale jakieś bardzo płaskie wyszły . Ale w smaku miodzio.





W trakcie pracy przerwa na kawę. I dobra czekolada ;-) tak dla uzupełnienia niedoboru magnezu;-) i jeszcze fotka bo tak ładnie wygląda.



Wianek na zdjęciu poniżej zrobiłam z wyciętych gałązek tymianku. Zielone listki po zasuszeniu opadły, zapakowałam je w torebkę , będzie jak znalazł do zimowych mięs. Został spory bukiet suchych patyków. Szybko przerobiłam na jesienny wianek. To taki wielosezonowy wianek, bo nigdy się nie obsypie;-)




I moje gwiazdeczki jesieni 2015. Małe, słodkie , białe dyńki. Uwielbiam. 



Mam 5 sztuk i wędrują z pokoju do kuchni, do ogrodu, do lasu. Dziś kilka fotek i przykładowe dekoracje z dyńkami.



A z lasu przyniosłam całą siatkę mchu i szyszek. Bartek niestety nie podzielał mojego zachwytu nad każdą napotkaną w lesie szyszką. Jak dałam mu do ręki to protestował, mówił ble i wycierał ręce. 
Mech ułożyłam w drewnianej skrzynce. Na to dyńki, szyszki i co tam jeszcze w ręce mi wpadło. Do tego zielone świece. Fajnie wyszło.Lubię takie dekoracje z natury.










Od sąsiada podkradłam gałązkę z tymi żółtymi jabłuszkami. Wie ktoś jak nazywa się ta odmiana jabłoni? W ogrodzie mam czerwone. Żółte widziałam pierwszy raz.





Mam też wrzosy i dorodną miechunkę. Pewnie jak co roku zrobię z niej wianek na drzwi.





Na kuchennym stole stoi świeca w szklanym naczyniu. Żeby jakoś tak milej było, zrobiłam szybki wianek z dębowych gałązek. Fajny na początek jesieni.






A butelki i kosz pochodzą z targu staroci. Uwielbiam takie rzeczy.




Na oknie wisi wianek z chleba. Kupiony był z przeznaczeniem do zjedzenia i sfotografowania. Ale jakoś nie miałam czasu na fotki i dobrze schowałam chlebek na później. To później trwało na tyle długo, że chlebek nadawał się tylko do fotografowania;-)
Wisi sobie na oknie i jest chlebowym wiankiem.







Cały sezon arbuzowy zbierałam się by zrobić sobie arbuzową fotkę z serduszkiem. Gdzieś w internecie widziałam takie zdjęcie. Kupiłam arbuza i od razu zastrzegłam,że najpierw do zdjęć, a potem jemy;-)



Bardzo dobry jest też mocno schłodzony napój  z arbuza. Ostatnio mój syn Patryk robił pyszny chłodnik z arbuza.






A pomidorków w ogrodzie mamy tak dużo,że zrobiłam kilka butelek przecieru pomidorowego. Super do dań z makaronem. Bardzo lubimy włoską kuchnię, więc na zimę będzie jak znalazł.








Z ogrodu przyniosłam trochę owoców róży. Fajna dekoracja. Kiedyś robiłam z niej przetwory , ale jakoś nie cieszyły się wielką popularnością , więc szkoda mojego czasu.A Wy dziewczyny robicie coś z róży. Z płatków to wiem,że co roku trzeba zrobić słoik utartych z cukrem , co by te pączki obłędnie smakowały.








Wianek z dębowych gałązek dostał trochę chmielowych szyszek i czerwonych owoców róży. I znów inaczej na stole.
Bardzo lubimy zapalone świece. Nawet Bartek prosi by zapalić świeczki. Gdy już zapłoną słychać wielkie WOW , widać duże oczy i mamy kilka minut spokoju. Bo Bartek liczy, podziwia i dekoruje. Zazwyczaj do dekoracji dodaje plastikowe opakowania od kinder jajek;-)












I jeszcze kilka jesiennych dyniek, w bardziej energetyzującej kolorystyce.
Zrobiło się bardzo jesiennie.
Lubię jesień za kolory w ogrodzie, świece w domu, długie wieczory przy kominku . Już wyjmuję koce, pledy, jesienne poduszki. Nawet kupiłam filcowe kapcie. I jakoś już nie jest mi szkoda,że lato odchodzi. Już chcę do jesieni, ale tej złotej - nie tej mokrej. Już chcę iść do lasu na grzyby ( jeszcze pusto) , przesadzać w ogrodzie, posadzić wrzosy, nazbierać kasztanów....
Życzę Wam miłego popołudnia i do następnego razu. Uściski Kaśka