piątek, 6 lipca 2018

Wakacyjne klimaty i dekoracje z betonu.


Lato to najpiękniejszy czas w roku. To czas wakacji, czas relaksu , wyjazdów i przesiadywania do nocy. Dla  mnie lato ma kolor niebieski. To czas dekoracji marynistycznych. Czas kiedy wyciągam muszle, sznury, piasek, kamienie . To właśnie teraz mam w głowie dekoracje z betonu, białe świece i szare trawki w doniczkach. Chwilami znajduję czas by usiąść na naszej ogrodowej plaży i wypić zimny sok.To moje lenistwo nie trwa długo bo zaraz zobaczę coś co trzeba zrobić i lecę. Ostatnio plaża była jeszcze pusta. Bez dekoracji. Jedynie kosz plażowy i donice z lawendą. Usiadłam z kubkiem kawy i patrzę w ten piasek jak Bartek bawi się sitkiem. No i tak sobie myślę,że ten nasz piasek na plaży można przesiać. Bo pełno w nim listków z wierzb, które te listki systematycznie rozsypują. Więc kawa na bok i siedzę w tym piachu z synem i siejemy. Przesiałam całą plażę ( nie jest duża, kilka m2) dziecięcym sitkiem.Młody się cieszył , a ja się zrelaksowałam. 
Ale żebym mogła się zrelaksować to muszę wyjechać. Lubię wyjazdy ale chcę nacieszyć się ogrodem, domem , bo wiecznie jestem na tych walizkach, bo jeszcze to i tamto- więc tęsknię za domem i jak jestem już w tym moim miejscu na ziemi , to jestem najszczęśliwsza. 
Ale w tym roku zostałam oddelegowana nad morze z trzema moimi chłopakami. Mama została w sklepie . A ja próbowałam kombinować bym to  ja została w domu, sklepie , a oni wszyscy pojadą . No ale wreszcie pojechałam na ten tydzień. Jak człowiek jest w nowym miejscu , to już nie myśli o tym co trzeba w domu zrobić. Więc tydzień nad morzem był cudowny. 



 Ten zapach od morza, ciepły piasek, słońce i pachnący wiatr. Cudownie. I ta bryza od morza. Mogę wpatrywać się w morze całymi godzinami.
 Uwielbiam te wbite pale. Szczególnie te stare, zniszczone przez słoną wodę .


I te krzyczące mewy. Bez nich to nie wakacje. Patrzę jak chodzą po tej plaży, jak krążą nad głową i nagle wiszą w powietrzu na otwartych skrzydłach. Wiatr je niesie. Wyglądają jak drony ;-).



Pojechaliśmy sobie do Kołobrzegu. Wiało niesamowicie. Spacerek przez cały Kołobrzeg. Bo samochód zaparkowaliśmy w najdalszym punkcie od plaży. Ale zwiedziliśmy sklepy, place zabaw, kawiarenki . Odwiedziliśmy panią, co te pyszne czereśnie na schodach sprzedaje. No i docieramy na promenadę. Gdy widzę fajną knajpkę - automatycznie jestem głodna. Wchodzimy. Fajne miejsce i mega długie zapiekanki. Chłopaki jedzą zapiekanki, ja chcę flądrę.Uwielbiam flądry ale tylko nad morzem. Więc dla mnie flądra , a dla Bartka frytki. Coś do picia. Bartek swojego Kubusia wypił do dna. Super, nie trzeba nosić butelki. Bo nasz Bartek to tylko swoją butelkę uznaje . Idziemy dalej na lody. Siadamy na promenadzie , a tam pełno mew. Karmimy je chlebem lodami . Jedna połyka prawie cały rożek od Patryka loda. Arek robi zdjęcia jak się śmiejemy. Bartek śmieje się tak intensywnie,że popuszcza pewien zawór i całe spodnie są mokre. Więc karmienie mew odpada. Przy promenadzie kupujemy dziewczyńskie getry ze sterem, przebieramy Bartka - a on jest zachwycony, tym sterem właśnie. Idziemy na statek piracki. Patrzę na to moje dziecię jak na tych chudych nogach biegnie na ten statek. Dlaczego moje dzieci nie miały takich pulchnych nóżek;-).
Płyniemy statkiem. Fajnie. Huśta. Wieje ale jest fajnie. Znów te mewy. Uwielbiam ich krzyk. 


Wracamy do naszego domku. Przebieramy młodego i idziemy na plażę. Wieje więc zrobimy sobie spacer. Młody szaleje. Portki mokre, znaczy dziecko szczęśliwe. 



Mówię mu narysuj serduszko, mama zrobi zdjęcie. Więc rysuje. 



Jako dziecko biegałam po palach. Bartek jest ostrożny . Wchodzi na te niskie. 


Wdycham wiatr z jodem, a Arek fotografuje dla mnie te pale. 


Spacerujemy na bosaka. Na plaży pusto. Dosłownie kilka osób.



Cudowne fale. 




I siedzi sobie panna mewa ( albatros czy rybitwa ) na palu.
Lubię ten widok. Kiedyś kupiłam sobie taką dekorację i było napisane Mewa na piku ;-)))


Chcieliśmy dzikie plaże. Takich już nie ma ale koło Gąsek jest maleńka miejscowość . Tam trzeba przejść przez las i nagle jest taka pusta plaża. Piękne wydmy i spokój. 





Więcej ptaków jak ludzi. Super. Chcemy zrobić kilka zdjęć. 








Te morskie trawy przy wydmach są takie piękne. Falują na wietrze. Robię zdjęcia. Wiatr z piaskiem wieje prosto w oczy. Piasek lubię na ziemi, nie w buzi , nie w oczach.


Bartek leży na mnie. Piach mam wszędzie. Ale jest cudownie.


Arek robi zdjęcia , a my z Bartkiem bawimy się na całego. Fajnie jest pobiegać po plaży, pisać patykiem po mokrym piasku. 



A to moje dziecko z tym chrupiącym od piasku lizakiem.




Mężu strzela foty , a ja czuję się jak podstarzała modelka ale co tam . Są wakacje.




Moja mała przytulanka.












Biegamy po tej plaży. Jest cudownie.









A może pojedziemy do Chłopów. Tam są kutry rybackie? 
I za kilka minut jesteśmy w Chłopach. 



Dużo pięknych kamieni na plaży. Patyki i mewy. Zbieram do torebki , bo w domu zrobię dekoracje.









Piękne fale. Bartek w gumowcach. Nowe i nie chce ich moczyć. Ciągle na nie spogląda. Tłumaczę ,że wyschną ale on woli uważać.


I są kutry. Jak ja je uwielbiam. 




Piękne kutry , ale jaka to ciężka praca dla tych rybaków. Podziwiam i szanuję . I bardzo dziękuję za te pyszne ryby na talerzu.




















Bartek schował się za drewnianą skrzynką, co by mu fala tych gumiaków nie zmoczyła. Myślał,że go woda ominie.


Ale jak to woda ...dotarła do gumowców. Uciekł w popłochu. My w śmiech. A on ,że to nie było śmieszne. ;-))))





I proszę podkłady kolejowe jak u nas przy ogrodowej plaży.






A teraz zapraszam 500 km od morza. Do domu pod brzozą na ogrodową plażę dla Vipów;-)))





Mamy klimat, świece i zimny soczek.


Rośnie nawet rokitnik , ten sam co na wydmach na Rudze.


Jest szara wiklina, rozgwiazdy.


Nawet był  list w butelce.



Mam szare skrzyneczki z lawendą, szarą trawką, kamieniami, muszelkami i betonowymi rybkami.








Jest pal z latarenką , podobnie jak nad morzem.


Muszla na piasku, donice z lawendą.



Kosz plażowy jak to na plaży.




Betonowe rybki , które zrobiłam z betonu plastycznego. Polecam. Fajna zabawa i efekty są super.



Są kraby i rybki.






W słoju piasek,świeczka i drobne muszelki. Na szyjce sznurek i betonowa rybka.


Na rokitniku zawisł konik morski.








Kwitną akapantusy.


Szklana boja w jucie.





W skrzyneczce trawka prawie jak nad morzem.


























Stara drabina przemalowana kilka lat temu na niebiesko nadal pięknie wygląda. Lubię jak stoi oparta w ogrodzie.














 

Pale prawie jak nad morzem.












 Ustawiam cynkowe naczynia, drewniane malowane na biało dodatki, kamienie, muszle. Lubię te proste dekoracje. Zbieram i namiętnie robię je od lat.

















Takie małe koszyczki znalezione gdzieś na ulicy leżały dwa lata w ogrodzie. I nagle olśnienie. Pomaluję na biało. Dodam kwiatka, piasek , muszle. Będą piękne. 


I tak powstają te moje dekoracje. Zbieranina wszystkiego. Co mi nie pasuje, maluję na biało. Czasami może za dużo tego ale lubię. Rozkładam po ogrodzie , dekoruję, podlewam, przestawiam. Mogę tak godzinami. Na strychu mam starą wagę ze złomu. Chyba pomaluję ją na biało. Ustawię na ogrodowej komodzie . Udekoruję ziołami. Będzie piękna. A szkoda jej nie pokazać , bo jest wyjątkowa.









 Akapantus rósł trzy lata.Nie chciał kwitnąć. W tym roku miałam go dosyć. Wyrzyciłam do wiaderka z kopostem i zapomniałam wyrzucić. Stał jakiś czas w ogrodzie koło wysokiej grządki. I nagle patrzę a on kwitnie. Lubi mieć ciasno. Nie lubi nadmiaru ziemi. Już to wie, i wiem ,że chcę ich więcej.


Skalniaczki rosną w muszelce. Diłożyłam trawkę. Wysiała się sama. Maleńka i biedna zaginie w gąszczu kwiatów. W muszelce przetrwa i urośnie.




Taki krzywy patyk pomalowałam na biało. Dołożyłam sznurek i mini buteleczki. Buteleczki od nas z Kredensu babci Heli ( mała reklama;-)0 ale może być każda inna. Do tego kwiatki. Chcę jeszcze zawiesić betonowe rybki. 












Zdjęć jak zwykle zbyt dużo. Ale jak czytacie teraz to co piszę - znaczy,że dotrwaliście do końca;-) Brawo Wy. Ja zabieram się za betonowe kotwice. A dla tych co chcą zobaczyć jak się robi rybki polecam film ...KLIK
Moje dekoracje podpatrzyłam na tym filmiku. Zaglądnijcie do fajnej, kreatywnej babeczki. Mega pomysły krok po kroku. Bardzo polecam. A na konic romantyczne zachody słońca w obiektywie mojęgo męża Arka. Jestem bardzo dumna z męża, bo jest moim najlepszym, najukochańszym i prywatnym fotografem. Zresztą już wkrótce będziecie mogli zamówić sobie profesjonalną sesję zdjęciową u Arka. 



Życzę Wam pięknego popołudnia, a ja zabieram sie za malowanie kraty w sklepiku, a potem robię betonowe kotwice. Będą nowe dekoracje;-)))
Uściski Kasia