Ogrodowo

Ogrodowo

czwartek, 28 sierpnia 2014

Podpory pod kwiaty , mój niebieski ogród kwiatowy wianek.




Słyszeliście pewnie powiedzenie, że robota lubi głupiego. No za głupią ta ja się nie uważam , ale robota mnie bardzo lubi. No chyba,że z tą głupotą tylko mi się tak wydaje hi hi ale jestem optymistką;-)
Zawsze, gdy mam już wszystko zrobione, to zamiast sobie usiąść jak normalny człowiek, poczytać książkę lub poleniuchować - ja wymyślam i coś zmieniam.
Np. przed samym wyjazdem do rodziny musiałam koniecznie zrobić jedną podporę pod pnącza. Normalnie bym nie wytrzymała. Chciałam ją mieć i już. Wyciągnęłam listewki i chciałam tak na szybko, na już, na teraz.  Do podpór zaraz wrócę i zobaczycie krok po kroku jak zrobić sobie podobną.


Jak wiecie mój dom jest bardzo rustykalny, dużo drewna, kremu,beżu, bieli . Mam też w zależności od pory roku i nastroju kolorowe dodatki. Natomiast ogród od samego początku miał być bardzo kolorowy. 
Rabaty z bylinami są kolorowe. Inne zakątki też zmieniają kolory w zależności od pory roku. Ale mam też miejsca w ogrodzie gdzie jest ... powiedzmy sobie szczerze nudno. Tak było pod płotem na samym końcu ogrodu. Zwykła siatka, kilka kujaków i wierzby. Wierzby moje ukochane pierwsze drzewa, które rodzice kiedyś dawno po wielkiej wycince u nich w ogrodzie wbili w kompost i... puściły korzenie. Potem jak miałam już dom z ogrodem, tzn dom z kawałkiem ziemi porośnięty wszystkim innym tylko nie tym co trzeba, tym co bym chciała, rodzice dali mi trzy wielkie wierzby. Radocha nieziemska. Mam trzy drzewa. Piękne zielone i będą jak znalazł na kręcone gałązki do wielkanocnych wazonów. 
Wierzby rosły i rosły. Jedna niestety nie przetrwała. Zostały dwie przy bramie. Tak się rozrosły ,że zasłoniły nasz trawnik. Trawnik porastał mchem, a zakątek dziczał. padła krótka decyzja - konkretna przycinka. Arek, piła spalinowa ( to tak apr. ulubiona zabawka mojego męża) i tniemy. Zrobiło się jasno ale łyso. I tadam mam pomysł chcę niebieską drabinę.Najpierw Patryk dostał zadanie zrobienia mamie drabiny. Ale gdy usłyszeli to moi rodzice to dosłownie za pół godzinki miałam piękną , starą drabinę u siebie na podwórku. Hura nawet o takiej nie śniłam.
Arek umył ją pod ciśnieniem, a jak wyschła Patryk pomalował ją na niebiesko. Byłam zachwycona. Gdy Patryk malował , ja poleciałam na strych i przyniosłam starą latarenkę. I ta też trafiła pod pędzel.
Do kompletu pasował jeszcze garnek od Arka mamy . A żeby był jeszcze piękniejszy - ozdobiłam go niebieskim serduszkiem. Wszystko ustawiliśmy w zielonym zakątku. Teraz wszystko wygląda już o niebo lepiej.












 Angielska rabata bylinowa cieszy oczy od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Ciągle tu coś kwitnie. Pełno też tu motyli. Jeżówki sadziłam wiosną. Pięknie się rozrosły i mam nadzieję,że rozsieją się po całej rabacie.
Najlepsze jest to,że moje ślimaki w nich nie gustują.



 Patryk tak się rozpędził,że pomalował mi kilka kamieni na niebiesko . Tak do kompletu.





Tak wygląda angielska rabata bylinowa, a na końcu gołębnik. Ta droga prowadzi nad rzekę.



W niebieskiej donicy posadziłam duży rozmaryn. Do doniczki wbiłam niebieską kulę na patyku. To taki symbol niemieckich ogrodów wiejskich. To tzw. Rosenkugel. Kule różane. Kiedyś dziwiło mnie,że Niemcy mają cały rok bombki w ogrodzie. Dziś i ja je mam , ale nie traktuję ich jak bombki lecz jako kolorowy akcent w ogrodzie.















Wracam jednak do podpór pod pnącza i inne wysokie rośliny.
Podpatrzyłam je zwiedzając angielskie ogrody.
Kupiłam bukowe listewki. Uważam ,że drewno bukowe wytrzyma nieco dłużej w ogrodzie, a jeżeli będziemy je systematycznie malowali to posłuży nam na lata.
A więc do dzieła. Potrzebujemy 4 długie listewki. Długość zależy od tego jak wysokie podpory chcemy sobie wybudować.  Kawałek metalu z otworami na śrubki i jakaś ozdobna gałka. Moja pochodzi z demontażu starego łóżka z Ikea.

Cztery listewki skręcamy razem. Patrz fotka niżej.


Potrzebne będą jeszcze dwie dodatkowe listewki , które będą pocięte na kawałki. Wymiarów Wam nie podam bo to robiliśmy na oko. Listewki przybijamy jak na zdjęciu poniżej.



Tak wygląda gotowa podpora. Gałka została przyklejona mocnym klejem w tubie. To te słynne kleje co nie trzeba wiercić....


Próba czy pasuje.




I znów uśmiech do syna i mam niebieski akcent na zielonym tle. Patryk pięknie pomalował podpory na niebiesko. A całe skręcanie zrobił Arek z moim niewielkim udziałem. Dzięki chłopaki.
















A przed altanką mamy miejsce na romantyczną kolację albo na popołudniową kawkę. Poduchy uszyłam z resztek tkanin. Na stole indygo od GG.











 Ach i jeszcze chciałam Wam pokazać śliwki z ogrodu.







Zapomniałam Wam pokazać moje lawendowe zbiory. 
 Co prawda lawenda w ogrodzie została już przycięta, ale ten bukiecik nadal cieszy zmysły. 
W łazience mam też francuskie, lawendowe mydełko- coś dla ciała.

No i moje hortensje przy wejściu na werandę.





Nawet suszarka na pranie się załapała na zdjęciu;-( ale całe szczęście,że ma trochę niebieskiego. Zawsze mnie denerwuje, jak zrobię jakieś zdjęcie w Polsce, potem jadę do Niemiec, chcę wrzucić na bloga , a tam jakiś babol - brryyy 


W ogrodzie mamy też budleje, które rosną jak szalone. Rozmnażam je z odciętych gałązek , które wbijam tam gdzie jakieś wolne miejsce mam w ogrodzie. A na kwiatku Pan szerszeń.


Przy wejściu do domu mam duży krzaczek czerwonej bazylii. Taka do miziania, wąchania i skubania przy okazji.


Przed domem w emaliowanych wiadrach rosną hortensje. 







A na koniec wianek lekko jesienny. Powstał na bazie z metalowego wieszaka do ubrań. Wieszak wygięty na kształt serca najpierw był lawendowym sercem, a potem obłożyłam go innymi roślinami. Lawenda została pod spodem i wianek nadal ma lawendowy zapach.


Żeby pokazać Wam wianek musiałam biegać z nim i z aparatem po całym ogrodzie. Trochę fotek ale wszystkie mi się podobają.





Nawet na starej ławce pięknie się prezentuje.








Kończę tego niebieskiego posta. Następny będzie pomarańczowy ;-)).
Życzę Wam miłego dnia i bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.
K