Wiosenne klimaty

Wiosenne klimaty

czwartek, 26 lutego 2015

Pisanki z tkaniny i trochę wiosennych inspiracji


Hej, witam wiosennie. Czy i u Was widać już wiosnę? Ptaki śpiewają? Ja pisząc tego posta przy porannej kawie mam darmowy ptasi koncert za oknem. Szok 7 rano, a ptaszki ćwierkają . Jak ja to lubię.
Uwielbiam to wiosenne oczekiwanie, te pierwsze pączki krokusów, które wystają z jeszcze zimnej ziemi. 
Lubię wysiać sałatę i podziwiać jak pięknie rośnie.
W sklepach zrobiło się kolorowo od bratków. Aż nie można przejść obojętnie.
Zdjęcie poniżej jest z zeszłego roku, ale tak bardzo lubię moje błękitne gumowce, że nie mogłam się powstrzymać i je dodałam. Dziś chciałam Wam pokazać błękitne jajeczka z koronką. 
Żadna filozofia, ale szczerze to robiłam je pierwszy raz. Kiedyś robiłam bombki na choinkę na bazie styropianowych kulek ale jajek jeszcze nie. Próbowałam ale wyszły jakieś takie ....nic specjalnego.


Tak wyglądają gotowe jajeczka. Uwielbiam w nich i krateczkę w kolorze nieba, te maleńkie serduszka i koronki.


Tak wyglądało przygotowanie jajeczek. Styropianowe jajka nacinałam nożykiem na cztery ćwiartki. Każdą ćwiartkę obkładamy materiałem. Najlepiej zrobić sobie formę ( ja wycinałam metodą prób i błędów , aż trafiłam na idealny kawałek tkaniny, który nie wystaje i nie wchodzi zbyt głęboko w jajko) z materiału.



Gdy już obłożymy jajeczka tkaniną, miejsca łączenia maskujemy koronką. Ja specjalnie użyłam dość szerokiej koronki, ale równie dobrze może to być tasiemka, sznureczek- co tam Wam wpadnie do głowy .






Jajeczka powieszę na gałązkach. Już przyniosłam ze spaceru takie fajne, krzywe i porośnięte mchem gałązki. Muszę tylko dorobić tasiemki do powieszenia jajeczek. Przymocuję je długimi szpilkami. 









 Kwiaty na parapecie rozkwitają i przekwitają. Ja najbardziej tęsknię za tymi w ogrodzie. Jeszcze trochę śniegu leży na rabatach. Ale słoneczko już mocno świeci,więc moja ukochana wiosna lada moment.
Wolne chwile, a mam ich bardzo mało, wykorzystuję na przygotowanie dekoracji do domu. Nie wszystkie będą dla mnie, część będzie prezentami dla rodziny i znajomych.
We wszystkich dekoracjach towarzyszy mi mały pomocnik Bartek. Nawet rok temu jego głowa była formą do zrobienia papierowego jajka - skorupki. I nawet to mu się bardzo podobało, patrz załączony obrazek.




Zrobię dla Was kilka propozycji pisanek. W tym roku zrobię pisanki z uwaga ... betonu hi hi. Jak wyjdą to będą podobne do tych z gipsu na zdjęciu poniżej, 


Forsycja jeszcze kilka dni temu była zwykłymi patykami przyniesionymi z ogrodu, Dziś kwitnie i zachwyca kolorem słońca.




Nawet w kubeczkach mam hiacynty , co tam raz piję z nich kawę , a raz są doniczką. Lubię zmiany.






Przebiśniegi też lubię. 



 Te przebiśniegi posadziłam w małym , pordzewiałym naczyniu. Dodałam mech, patyczki, jajeczka.






 I jeszcze mocny akcent kolorystyczny. Czerwone tulipany w białej osłonce. Osłonka to lampion z IKEA. Ostatnio jechałam na lotnisko i w drodze powrotnej podjechałam do IKEA. Jakoś nigdy nie mam czasu na zakupy w tym sklepie i jakoś mi nie po drodze. Ale wpadłam jak szalona do sklepu. Miałam dosłownie pół godziny czasu. Jak wiatr przeleciała przez meble. Na dziale dla dzieci kupiłam młodemu liczydło- niech się chłopak od małego rozwija w naukach ścisłych. Bo mama jakoś z matematyką nigdy nie mogła się dogadać. Wolałam zawsze coś kreatywnego jak zpt czy plastyka. Kupiłam więc dziecku fartuszek do malowania farbami. Niech maluje jak starszy brat.
Potem wpadłam na lampiony i kupiłam ten duży biały i jeszcze cztery małe. No i kilka maleńkich przydasiów np te szklane naczynia co widzicie na zdjęciach z jajeczkami w kolorze nieba.



Do lampionów włożyłam szklanki i teraz są flakonikami. Bardzo fajnie wyglądają.




 Tulipany są takie piękne, ale tak szybko przekwitają. Na noc stawiam je między oknami ( ja mam stare okna skrzynkowe) lub jak nie ma mrozu wynoszę na zewnątrz. Dzięki temu wytrzymują o wiele dłużej.




I jeszcze piękne wnętrze tulipana. Jednak natura jest największą artystką.
Kochani żegnam się z Wami. Następny post będzie bardziej wiankowy, będzie obiecana magnolia, bazie i piórka. W kolejnych postach zobaczycie cudowne maleńkie mazurki, które upiekła i udekorowała moja koleżanka Magda. A teraz uciekam , dziękuję za  komentarze. Życzę Wam miłego dnia i dużo ptasiej muzyki.
Kaśka






niedziela, 22 lutego 2015

Wiosenny wianek z cebulek i szfirkowe kompozycje






Znacie to uczucie, koniec lutego, ciepłe promyczki słońca i normalnie nie można się doczekać sezonu ogrodowego. Ja z utęsknieniem wypatruję wiosny, a żeby nieco przyspieszyć sobie to oczekiwanie , obsadzam wszelkie doniczki, osłonki i inne naczynia wiosennymi kwiatami. Na parapetach zrobiło się biało. Posadziłam białe szafirki i przebiśniegi. Przerwy między roślinami wypełniłam mchem.
Znacie mnie,że lubię wianki. Robię je z różnych , naturalnych materiałów. Ostatnio powstał cebulowy wianek. 
Krok po kroku wyglądało to tak:
Potrzebujemy bazę do wianków, małe cebulki i klej na gorąco.


Cebulki przyklejamy do wianka. Troszeczkę trzeba się pobawić ale myślę że warto.


Resztka cebulki trafiła do doniczki. Będzie młody szczypiorek. 


 A nie wiem czy wiece, ale taki wianek z czasem się Wam pięknie zazieleni. Wiem, bo
rok temu robiłam mały wianek . Krok po kroku znajdzie u Asi z Green Canoe Tu



O wianku piszę o w poście  TU


 Tegoroczny wianek jest bardziej wypasiony. Teraz leży sobie na stole w kuchni. Potem trafi na ogrodowy stół, a tam pod wpływem wilgoci zazieleni się młodziutkim szczypiorkiem.




Zrobiłam sobie wianek i szafirkową kompozycję w pojemniku o kształcie korony. I oczywiście nie wiedziałam co najpierw Wam pokazać, więc pokazuję wszystko.



Wianek wędrował po całym domu, a ja nie wiedziałam jak go sfotografować , by oddać jego urok osobisty.


Położyłam go na starym kuferku, który trafił do nas zupełnie za darmo i przez całkowity przypadek. O kuferku napiszę innym razem.
 Jak ktoś ma ochotę , może wypełnić przerwy pomiędzy cebulkami kawałkami mchu. Też ładnie wygląda.



Wianek cieszył się dużym zainteresowaniem Bartka. Bardzo podobało mu się skubanie cebulki.


Ale po pewnym czasie maluch dał sobie spokój z moim wiankiem i zabrał się za robienie własnego. Pistoletem do kleju na niby naklejał coś do swojego klocka i mówił psyt. Skubaniec musiał mnie obserwować i widział jak reaguję na gorący klej, który przyklejał mi się do palców.
To niesamowite jak dzieci naśladują rodziców. Bartek uwielbia odkurzać , zamiatać i "latać " na mopie. Jak wchodzę do domu natychmiast dostaję mopa. Śmieszne jest to ,że trzeba nim szybko wycierać podłogę , bo inaczej maluch jest bardzo zawiedziony i piszczy;-)
A Wasze dzieci też tak pomagają?
A przy okazji dzieci to mój starszy syn ma już 18 lat!!!!! Szok , kiedy to zleciało!!!!

To mój stary syn z opłatkiem w formie dowodu osobistego. Opłatek trafiła na tort,  którego kochana ( mam na myśli siebie) mama upiekła dla synusia.



No i oczywiście wspólne zdjęcie z dorosłym synem.


Świeczki  w ilości sztuk osiemnastu włożone były do formy od tortów. Forma owinięta była Arkowym pasem, takim z mocnej skóry. Było tych pasów osiemnaście . Oj piekły Patryka cztery litery;-) . Imprezka była 11 stycznia w ogrodowej altance. Napaliliśmy w piecu , a pogoda tak dopisała,że młodzież spacerowała w nocy po ogrodzie bez kurtek.


Wracam do wianka z cebuli. Uważam ,że jest bardzo fajną dekoracją. Cieszy oko i zaskakuje gości. O z cebulek,... o ale fajny, ...








Kupiłam też hiacynty. Cięte 3 sztuki w lidlu za jedno euro. Mogłam kupić więcej, bo są wyjątkowo dorodne. Bardzo lubię kwiaty na stole i na parapecie.  Zanim trafiły do flakonu , musiały zostać obfotografowane.




A te hiacynty ( inny gatunek) posadziłam w foremce do babek. Foremka jest miedziana. Mam ich pięć sztuk i nie uwierzycie , znalazłam je na ulicy. Jak wracałam do domu to micha cieszyła mi się od ucha do ucha. Zobaczycie je w kolejnych postach.




I jeszcze pomysł na szafirki w przeźroczystym naczyniu.
Prosto, szybko, elegancko - tak lubię.


Do całej kompozycji dołożyłam małe jajeczka. Jeszcze nie dekoruję domu na Wielkanoc, ale specjalnie dla Was postanowiłam użyć jajek jako wielkanocnej inspiracji.


Do naczynia wkładamy mech, cebulki wiosennych kwiatów i małe jajeczka. Lekko podlewamy Proste i szybkie .








W dwa dni szafirki tak urosły,że kwiatostany wystawały już z naczynia.





Te szafirki w koronie są moim mini ogródkiem. A przebiśniegi przypominają mi o wiośnie.


 A jak tam u Was, parapety obsadzone? Czy też wolicie kwiaty na stole?





Mój parapet jest w białych kwiatkach, choć w tle rozkwitają kolejne hiacynty , ale już  niebieskie.
W kolejnym poście zobaczycie trochę pisanek. Zrobiłam bardzo naturalne pisanki  z ..., będziecie zaskoczeni. 
Zapraszam już teraz do kolejnego posta, a już wkrótce wiosna , a przed jej przyjściem nowy magazyn Green Canoe Style , a w nim masa wiosennych inspiracji, także moich. Już teraz zapraszam do poczytania. Link znajdziecie n moim blogu.
Życzę Wam miłego popołudnia i dużo wiosennego słoneczka.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Pa pa Wasza wiosenne zakręcona Kaśka

P.S. Czy u Was też ptaki tak pięknie śpiewają???? U nas cała ptasia gromadka nam koncertuje.