Piernikowo

Piernikowo

wtorek, 23 grudnia 2014

GREEN CANOE STYLE zima 2014 i moje pomysły na proste dekoracje świąteczne.


http://issuu.com/greencanoe/docs/gcs-2014_zima_1b6add32aca039


Wieczór przed wigilią , chwila spokoju, wytchnienia po całym ciężkim dniu spędzonym w kuchni. Ach jak ja lubię takie chwile , gdy mogę mieć trochę czasu dla siebie. Bartek śpi, bo miał ciężki dzień- gorączka , ząbkowanie. Patryk dorwał się do komputera, bo też miał ciężki dzień- sprzątanie, wybieranie koloru farby do zaplanowanego po świętach remontu jego pokoju ;-)) oraz opieka nad ząbkującym bratem. Arek zaczytany siedzi na sofie, też się napracował- naprawił kominek, poprzestawiał i posprzątał tu i tam. A ja szczęśliwa , że plan dnia wyrobiony na 99% i jeszcze niespodzianka od Asi , zimowy numer Green Canoe;-)

Bardzo się cieszę bo już kolejny raz mam kilka stron tylko dla siebie. Tym razem zobaczycie mój wianek serce , cytrusowe lampiony, wianek z lawendą , ocieplacz na butelkę oraz fondue i bułeczki z choinką.
Zapraszam serdecznie do poczytania. Ja wrzucam kilka fotek od siebie , resztę zobaczycie w magazynie. Jest piękny , zimowy i bardzo świąteczny. 


Śnieg zamówiony był na 21 , ale ani śladu go w moim ogrodzie. Umiliłam sobie czas oczekiwania na prawdziwy śnieg i do zdjęć użyłam tego sztucznego. To nie to samo ale zawsze coś.



I nawet pada prawie jak z nieba.

Z pomarańczy powstały bardzo klimatyczne lampiony.

















Ach jak ja lubię światło świec, a zapach pomarańczy otula cały dom.






W czasie gdy dochodziłam do siebie po operacji, znalazłam wreszcie czas na robienie na drutach. Powstało kilka drobiazgów.























Grudniowe wieczory umilamy sobie czymś smacznym. Fondue jest proste i bardzo je lubimy. Przepis znajdziecie w magazynie GC.





Tak przy okazji, te gwiazdki w tle przyjechały do mnie od Ateny , ale to temat na kolejny post.













Lubimy też domowe pieczywo. Nawet zwykłe bułeczki można przyozdobić w świąteczne motywy. Nasze choineczki powstały z igiełek świeżego rozmarynu. Przepis znajdziecie w GC.






A na nasz dom ozdobiłam kolorowym wiankiem.Instrukcja u Asi w magazynie.












A jak ktoś ma metalowy wieszak to może przerobić go sobie na uroczy wianek.










Kochani życzę Wam zdrowych i spokojnych świąt spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół.
Odezwę się jak znajdę chwilkę i zobaczycie jak wygląda nasz dom na święta. 
I jeszcze jedno, życzę Wam dużo zdrówka, bo to najważniejsze.
Buziaki 
Kaśka

piątek, 12 grudnia 2014

Ptasia sprawa czyli karmimy latające towarzystwo.


Czekamy z niecierpliwością na śnieg. Tylko proszę po 20 grudnia. Bo właśnie 20 wracam do domu na święta. Ach jaka to wielka radość. 
Moja energia po przebytej operacji wzrasta z dnia na dzień ;-). Ale to nic przy wzmożonej energii małego Bartka. Skąd tyle siły i pomysłów u takiego malucha? 
Dziś kilka zdjęć zrobionych w połowie listopada. Jakoś nie miałam kiedy wrzucić tych fotek na bloga, ale dziś robię to koniecznie, bo muszę Wam pokazać nasz nowy ptasi domek.



Ta drewniana chatka na brzozowej nóżce stoi sobie w naszym ogrodzie i jest okupowana przez całe ptasie towarzystwo.
Lubimy takie inne rzeczy i bardzo chcieliśmy mieć jakiś fajny, stylowy karmnik. W internecie można kupić fajne karmniki, ale jakoś wolę takie nasze twory.
Żeby zrobić karmnik trzeba parę desek, deseczek, kawałki gontów, trochę gwoździ i sprawne rączki. Arek poświęcił sporo czasu na zrobienie tego karmnika , ale warto było. 
Jest dopracowany do granic możliwości. 
Pomyślałam sobie ,że fajnie będzie gdy karmnik wpasuje się stylem do naszego domu. My mamy okiennice i drewno przy ścianie.



Karmnik jest piętrowy .Więc do karmienia łatwo zdejmuje się dach i pierwsze piętro. Sypiemy sporo ziarna i normalnie mamy ptasi nalot. 


W tle, za karmnikiem widać naszą werandę i altankę. Wszystko w tym samym stylu. 


Przy dachu od werandy mamy starą, drewnianą rynnę, podobna jest przy karmniku.
Gonty zostały przyklejone mocnym klejem montażowym. Całość pomalowana specjalnym płynem Carbibol czy jakoś tak- bardzo tanim i wydajnym, którym malujemy całe nasze nowe drewno . Płyn kupujemy w Niemczech, ale pewnie u nas jest też coś podobnego.


Nasz dom od dołu obłożony jest piaskowcem , podobnie tu ściana wygląda jak z kamieni.


Przy balkonie są stare ;-) belki podobnie jak u nas na werandzie. Te belki przy karmniku potrzebne są ptaszkom do siadania.

A tu mój Arek chwilę po tym jak zamontował karmnik. Brzozową nogę zabetonował głęboko w ziemi. Więc tak szybko nie przegnije.


Zobaczcie na ten komin, nawet my na dachu naszego domu nie mamy takiego fajnego komina.
Miotła na ścianie powstała z kawałków oskubanego tymianku, patyczka do szaszłyków i cienkiego drutu. Mój pomysł autorski :-)


A to nasz stary karmnik, zresztą moje dzieło. Ten się sprawdza tylko w przypadku kruków, które wyjadają natychmiast całe ziarno. Nie mam zdjęcia , ale ten karmnik wisi właśnie na drzewie. Arek powiesił go dość wysoko, na fajnym starym sznurku. Zrobię zdjęcie to kiedyś tam dorzucę.





Na naszym domu wiszą różne grabie, kosy, stare piły i inne gadżety. Na karmniku też powiesiliśmy różne narzędzia. 
Najważniejszy jest klimat, więc mała latarenka musi być koniecznie. Tu jeszcze nowiutka przed potraktowaniem jej tym postarzającym płynem.



No i reszta gadżetów. Cały zestawi kupiłam w markecie  na stoisku z szopkami.


Tu widzicie cały sprzęt już pomalowany, latarenka wisi na rynnie.


Uwielbiam te krzywe gonty.







A co sądzicie o okiennicach?


Jest i cep, choć niestety na naszym domu go nie mamy. Muszę koniecznie dokupić.









Ta zieleń w ogrodzie była w listopadzie, więc teraz wszystko wygląda inaczej.
Zrobię zdjęcia w zimowej odsłonie. Oczywiście jak śnieg spadnie????





Przy pracy nie mogło zabraknąć asystenta Bartka.


Było słychać tylko: to tu, to tam. To ostatnio ulubione słowa, no jeszcze mówi ciś jak chce pić:-)


Dla ptaszków zrobiłam szyszki z nasionkami. Nasionka wymieszałam ze smalcem i upchałam w szyszki. Owinęłam folią aluminiową i wstawiła do lodówki bu stężały. Potem powiesiłam na karmniku.


Oczywiście szyszki były hitem i na drugi dzień nie było śladu po nasionkach.


Mam jeszcze inne ptasie propozycje. Czekają na nasz powrót do domu. W naszym ogrodzie jest tak dużo ptaków,że muszę kupić cały worek karmy. A jak jest u Was z karmieniem ptaków? Dokarmiacie przez zimę? Czy macie też takie cudowne wiosenne koncerty jak my?
Napiszcie jak to u Was wygląda. Zdjęcia mile widziane.
Kochani życzę Wam miłego weekendu.
 I dla Was fotka z naszym Mikołajkiem.