Długo planowałam napisać posta o ogrodzie ale jakoś nie mogłam się do tego zebrać. Najpierw długo mnie nie było w domu, a potem w sierpniu straciłam wszystkie letnie zdjęcia. Mój laptop odmówił posłuszeństwa i skasował bardzo dużo zdjęć. Chciałam odzyskać je z karty ale było już za późno. Bardzo mi szkoda tych zdjęć bo były tam piękne fotki z hortensjami przy werandzie. W sierpniu były w pełni kwitnienia. Szkoda. Ale uwierzcie mi na słowo - widok był bajkowy , a hortensje jeszcze nigdy nie były tak piękne. Teraz mają już swoją właściwą wysokość i rozrastają się na boki.
Kwiatów było tak dużo, że spora ich część kładła się na ziemię. Podwiązałam je lekko by zbytnio nie ściskać kwiatów.
Teraz zobaczcie migawki z mojego całego ogrodu.
Podkłady kolejowe pięknie wkomponowały się w ogród.
Rośliny się rozrosły i tworzą piękny kontrast z ciemnymi podkładami.
Moje maleńkie roślinki po pięciu latach od założenia ogrodu wymagają konkretnego cięcia.
Przed domem kwitną już zimowity. Szkoda tylko, że tak szybko kładą się na ziemię.
Poranny ogród to piękne pajęczyny, które pokrywają wszystkie roślinki i tworzą prawdziwe dzieła sztuki.
Przed domem pod starą brzozą leży kamień. Ktoś go tam położył zanim ten dom należał do mnie. Kamień zostawiłam jako tło do roślin. Teraz się pięknie zazielenił od porastającego go mchu.
Od strony ulicy posadziliśmy sporej wielkości żywopłot. Pięknie chroni przed wścipskim okiem. Muszę go troszeczkę przyciąć i powycinać brązowe gałązki. Mam nadzieję ,że to tylko skutek złego transportu , a nie jakaś choroba. Muszę poczytać w necie i pewnie kupię coś na brązowienie liści. Może będę musiała go opryskać. Ale na szczęście te brązowe gałązki są tylko na samym dole i to nie we wszystkich iglaczkach.
Na początku mojej przygody z ogrodem przyniosłam z lasu małe przylaszczki. Na wielkiej skarpie w lesie wspinałam się z moją mamą i wykopywałyśmy małe roślinki. Teraz przylaszczki pięknie rosną i ślicznie kwitną na wiosnę.
Ogrodowa fontanna chyba zostanie przerobiona ale jeszcze nie mam pomysłu.
Brony porosły różami i glicynią. Teraz wygląda to trochę dziko ale na wiosnę poprowadzę glicynię równo z końcem piaskowca. Jako podporę do niej wykorzystam stalową linkę. Glicynię będę przycinała tak mocno by zostawić tylko kilka silnych gałęzi z kwiatami. Mają zamaskować połączenie piaskowca i tynku.
Róże pnące kwitły na piękny bordowy kolor. Bardzo urosły tego lata. Też wymagają wiosennego formowania. Muszę kupić specjalne klamerki do podpinania róż. Znajoma kupiła coś takiego w aldiku. Teraz już nie ma , a ja je przegapiłam. Może wiecie gdzie mogę kupić coś takiego? Wyglądają jak klamerki na pranie tylko mają większy otwór w środku.
I kolejna pajęczynka. Pompa przyjechała do naszego ogrodu z pobliskiego złomowiska.
Wiadro też złomowiskowe ale kwiaty już nie;-))
Tej jesieni mamy bardzo dużo kolorów w ogrodzie. Przed domem jest dużo żółtego i fioletowego.
Rynnę zaczyna porastać kokornak. Jest tu już trzeci sezon i wreszcie zaczyna rosnąć. Bardzo chorował. Obecnie wspina się po sznurku przywiązanym do rynny ale to tymczasowe rozwiązanie. Muszę poszukać fajnych kutych obręczy , które mocuje się do ściany. Może za dwa lata obrośnie całą rynnę?
Jesienne akcenty przed domem- kolby ozdobnej kukurydzy.
Na wiosnę posadzę te nasionka- może wyrosną.
Przy drzwiach wejściowych posadziłam hortensję pnącą. Rośnie tu pięć lat i jest z mojego własnego szczepienia. Będąc w Holandii ucięłam kilka gałązek, potem włożyłam do ukorzeniacza i wsadziłam do ziemi. Pięknie wypuściła korzenie. To bardzo prosta roślinka jeśli chodzi o sadzonkowanie. Pobieramy sadzonkę i nawet bez ukorzeniacza się przyjmuje.
Fajne jest w niej to,że sama wspina się po murze.
Przy wjeździe na posesję rośnie tujowy żywopłot. Jest troszkę mniejszy niż ten od ulicy ale za to pięknie rozrośnięty na boki. Ten nie ma brązowych gałązek. Granicę między żywopłotem a żwirowym podjazdem stanową podkłady kolejowe.
Przy wejściu do domu , na schodach leży dynia. Od ulicy przyciąga spojrzenia przechodniów swoją intensywnie pomarańczową barwą.
Po prawej stronie wejścia jest duża donica z sezonowymi kwiatami. Teraz króluje tu jesienne kwiecie.
Drzwi ozdobiłam wiankiem. Trochę bluszczu zwiniętego w koło i kilka pomarańczowych akcentów.
Tęż jesiennie.
Widok przed domem. Skarpa porośnięta jest żurawkami, hostami i zimozielonymi roślinkami.
Bardzo lubię o miejsce bo jest tu zawsze pięknie i kolorowo , choć oprócz pnących róż i clematisów nic tu nie kwitnie. Kolorowe żurawki, barwne liście funki, czosnki ozdobne- ot wszystko.
A przed domem staruszka brzoza. O jej piękny pień oparłam stare koło.
To jest mój wiosenny ogród pełny krokusów, przebiśniegów, cebulic...,a w maju kwitną tu konwalie.
Dalej jest ogród leśny z wrzosowiskiem. Stoi część od małego, drewnianego wozu, jest stara jarzębina sosna, jodła i różne iglaste roślinki.
Pod drzewami jest ścieżka z otoczaków, a przy niej dużo różnych roślin.
Ostatnio Przerobiłam miejsce pod płotem od sąsiada strony. Było jakieś takie dzikie bo ta biało zielona trawka całkowicie wyrwała mi się spod kontroli. Wykopałam ( mam nadzieję) całą trawkę i część posadziłam do ocynkowanego gara od Arka mamy. Teraz mam trawkę pod kontrolą A obok byliny o liściach w kolorze stali.
Trawa ( ta słoniowa) już nigdy nie urośnie do rozmiaru jaki zaplanowałam. Kupiłam na allegro i uwierzyłam na słowo. Szkoda ,że nie jest tak wysoka ale mimo tego jest bardzo piękna.
To efekt mojej ostatniej pracy w ogrodzie. Obecnie panuje tu kolorystyczny chaos, bo kupiłam jasną korę ale na wiosnę będzie już lepiej. Kora ściemnieje a roślinki podrosną. Pod płotem posadziłam hortensje drzewiaste, mrozoodporne, które rosną do ko 1,7 m. Przed nimi posadziłam bukszpan z którego formować będę obwódkę. Przed bukszpanem posadziłam kolorowe żurawki.
Uwielbiam te kwiaty ze względu na ich piękne liście i to, że się pięknie rozrastają i tworzą tzw. plamy w ogrodzie.
Pod drzewem kiedyś dawno postawiłam na chwilę stary zlew i tak zostało do dziś. Zlew wkomponował się w ogród i tu zostanie. Wiosną tego roku w ziemię wbiłam kilka gałązek hortensji. Pięknie podrosły i choć jeszcze nie kwitły to cieszyły oczy pięknymi liśćmi.
I znów jesteśmy przy werandzie. Kwiaty w donicach osłaniają brzydką ścianę. Może w przyszłym roku powstanie tu domek na drewno kominkowe. Pomysł już jest, materiał czeka tylko jakoś nam tego czasu brakuje.
Stare lampy umilają mam wieczory na werandzie.
Gdy schodzimy po schodach z werandy to jesteśmy w tej części ogrodu, gdzie ułożyliśmy otoczaki i podkłady kolejowe. Powstał fajny placyk , którego boki otaczają macierzanki, kocimiętki i kolejne podkłady kolejowe.
Poręcz z belek dostała pięknej patyny. Wygląda jak by tu była od zawsze.
Drewniana rynna porosła clematisem ale to już ostatnie jego chwile w tej rynnie. Koniecznie musimy go przyciąć , bo szybko zatka nam rynnę i będzie problem.
A ta piękna pnąca roślinka trafiła do mnie z paczki roślin pachnących, którą kupiłam za grosze w markecie. Nie wiem co to jest ale pięknie rośnie i i żółto kwitnie.
pomarańczowy...
zielono- żółty....
różowy...
fioletowy...
czerwień..
pomarańcz i brąz..
i znów żółty..
Dynia wrosła w sporych rozmiarów tuję. Fajnie to wygląda.
Piękne liście o poranku i rajskie jabłuszka.
A to ogród trawiasty.
Zdjęcia robiłam wcześnie rano, kiedy to w ogrodzie było wilgotno i mglisto. Spacerowałam z aparatem i podziwiałam mój ogród. I aż nie chce mi się wierzyć,że kiedyś wyglądał tak...
I na tym kończę. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was ilością zdjęć :-))
