niedziela, 24 stycznia 2021

Styczeń w moim ogrodzie pod brzozą.

 



Gdy przychodzi styczeń bardzo ciągnie mnie do ogrodu. Przeglądam kolorowe magazyny, oglądam programy o ogrodnictwie . Planuję nasadzenia, szykuję nasiona.




W listopadzie , gdy w centrach ogrodniczych sprzedają cebulki roślin kwitnących wiosną ,dosłownie za bezcen, kupuję ich całkiem sporo.




 W tym roku za 1/ 4 ceny kupiłam dorodne cebulki. Przyniosłam do domu i posadziłam w dużych pojemnikach. Sadziłam warstwami co do wielkości,  kolorami lub gatunkami.


Wstawiłam pojemniki do dość ciemniej piwnicy, w której jest jedno okno od północnej strony. I tak delikatnie podlewane trzymam do końca stycznia. Gdy wypuszczają kiełki przenoszę je do małej , nieogrzewanej szklarnii w ogrodzie.  Podlewam, ale delikatnie i czekam na słoneczko. I już w lutym mam swoje wiosenne hiacynty,żonkile , tulipany i krokusy. Szklarnia wygląda wtedy cudnie. 


Wszystkie roślinki czekają na cieplejsze dni i już za chwilkę zakwitną. A poniżej moje sadzonki żółtej budleji . Obcięta w grudniu, przy okazji porządków i na próbę kilka gałązek wsadziłam bez ukorzeniacza do ziemi w szklarnii. Już mają młode listki.Posadzę wiosną za kurnikiem.




Już nie mogę się doczekać wiosny i ją trochę przyspieszam.



 

W szklarnii zimuje też rozmaryn. Zawsze przenosiłam go do piwnicy i niestety wiosną wyglądał licho lub był suchy i trafiał na kompost. Teraz sadzę go w szklarnii. Jest piękny, zielony. Mogę ciąć do kuchni , a on rośnie i rośnie. W maju wraca do ogrodu. 







Gdy zdarzy się ,że nagle temperatury spadną ostro w dół, zapalam w szklarni resztki świeczek i przykrywam je doniczkami z terrakoty, To takie małe kaloryfery, które wspaniale ogrzewają szklarenkę.


Tak wyglądała nasza szklarenka nocą gdy temperatura spadła do ok 16-17 stopnii.




Bardzo lubię te tradycyjne doniczki i zbieram je namiętnie;-).


Sałata też rośnie choć już bardzo obskubana, bo my i króliczki ją uwielbiamy.


W styczniu też pobieram sadzonki z pelargonii. 



Tak wyglądają zeszłoroczne roślinki, po pobraniu sadzonek.











Mam takie balkonowe ale moje ulubione to te angielskie. 



Kiedyś kupiłam jedną. Kupiłam bo miała piękne, karbowane listki, dość twarde i cudowne różowo fioletowe kwiatki. Nie wiedziała,że to angielka.  Kwitła całe lato w mojej łazience na parapecie. Przechowałam ją w piwnicy i rozmnożyłam. Kolejnego roku były już cztery sztuki. Stały na schodach na werandę. Kwitły pięknie choć myślę, że lepiej rosną w lekkim cieniu, bo ostre słońce niszczy im listki. 

Trzymam je w tej ponurej piwnicy tak do końca stycznia. One wypuszczają dużo słabych, bladych pędów. Obcinam kawałki, odrywam z piętką - jak tam mi wyjdzie i takie sadzonki wkładam do ziemi ogrodowej . sadzę po kilka w małych doniczkach. Jak ktoś ma dużo miejsca to może sadzić po jednej do doniczki. U nie niestety wiosennych siewów jest tak dużo ,że bardzo cierpię na brak miejsca. 


Moje sadzonki ukorzeniają się do 2-3 tygodni. Potem rosną i jak mają kilka listków zaczynam je nawozić. Gdy w maju zaczynam je przesadzać do właściwych doniczek.  Sadzę w uniwersalnej ziemi do kwitnących roślin, do ziemi dodaję nawóz granulowany i trochę hydrożelu. Dodatkowo  nawoże  je raz w tygodniu płynnym nawozem.


A tak wygląda moja piwnica ( użyczona od sąsiada i mam nadzieję ,że kiedyś będzie moja).



Tu zimują oleandry, małe oliwki, ołownik, figa , hortensje i do końca stycznia pelargonie i celulowe.


W zimnym korytarzu zimuje eukaliptus i kliwia.






W łazience rośnie awokado , które sama wyhodowałam. Było już wysokie więc uskubałam mu czubek by się rozkrzewiło. Nic się nie dzieje. Czekam czy wypuści boczne pędy.



Jest i anginka. Uwielbiam jej zapach. Była bardzo wysoka i musiałam ją przyciąć o 1/3.


Opuszczamy szklarnie i idziemy do ogrodu. Wczoraj był cudowny ciepły dzień. Pół dzia pracowałam w ogrodzie . Było cudownie. Ten ciepły wiatr. Wróciłam do domu gdy było już tak ciemno, że nie widziałam różnicy między roślinami a ziemią. 

Ciemniernik cuchnący jest wspaniały. Kwitnie mimo mrozu jaki ostatnio był.



Naparstnica będzie pięknie kwitła tylko zawsze przesadzam je do tyłu rabaty , a one wracają na sam początek , a siewki rosną najlepiej już w żwirze na ścieżce.


Klękam potem z nosem przy ziemi i wybieram maleńkie siewki, przenoszę do ogrodowego przedszkola , a jak podrosną wysadzam na rabaty.


Ciemierniki wysiały się dwa lata temu. Te z listkami to właśnie dwulatki. Obok maleńkie roczniaki. A pod kompostem, który wczoraj dołożyłam razem z odkwaszonym torfem kryją się dorodne egzemplarze, które mają przycięte listki. Lada moment wyrosną z nich okazałe kwiaty.




Czekam cierpliwie na okazałe kępy jak w angielskich ogrodach ale jak przygoda z ciemiernikami zaczyna się od maleńkich roślinek to na efekty trzeba poczekać. A to właśnie uwielbiam w ogrodnictwie. To czekanie, szczepienie i przesadzanie. I tą niepewność co z tego wyrośnie.




A tu już przebiśniegi wychodzą.


Przylaszczki też już w pączkach.





A na rabatkach miejscami leży śnieg, który spadł w nocy. Te ostatnie opady śniegu były wspaniałe. Było pięknie w ogrodzie. Śnieg ochronił rośliny przed mrozem. My may szeroką drogę w ogrodzie. Zebrałam cały śnieg z drogi i wrzuciłam na rabaty , by przykryć rośliny. Mam dużo sadzonek werbeny patagońskiej która kwitła w zeszłym roku i mam cichą nadzieję ,że przetrwała pod śniegiem. 
Ale i tak wysieję ją wiosną do skrzynek.


Na wysokiej grządce też coś rośnie. Dosypałam kompostu . Muszę uzupełnić folię ochronną na deskach, bo zjechała pod ciężarem ziemi i widać gołe deski. A wiadomo, gołe deski i ziemia to raczej długo nie wytrzyma.
W tygodniu wbiję moje plastikowe rurki w wysoką grządkę, nakryję folią i będę powoli szykowała na wiosenne wysiewy.

 

Wczoraj rano pijąc kawę wpadłam na pomysł by podwiązać hortensje, które zawsze latem leżą na ziemi całe w kwiatach. Pojechałam po łańcuch i haczyki. Łańcuch trafił do ogniska . Stracił swój srebrny blask . Gdy wystygł podwiązałam nim hortensje. Teraz zrobiło się więcej miejsca.


Hortensje były przez dwa dni w czasie tych mrozów pod białą włókniną. Teraz oddychają świeżym powietrzem. Jest za ciepło na okrywanie. W zeszłym roku lutowe słońce ugotowało mi pąki pod warstwą ociepliny.


Kocimiętka już zielona. Rośnie od lat w starej beczce.


Na rabatach kompost i torf odkwaszony , taki nawóz dla cebulowych, które wychodzą dosłownie wszędzie.





W tle cynkowe pojemniki. W tym roku posadzę tam funkie. Niestety w cieniu sałaty się udają.


 W ogrodzie zawsze coś kwitnie, zawsze coś trzeba przyciąć, wyplewić.


To takie wejście do nas i jakoś takie zaniedbane. Rosną tu wprawdzie piękne piwonie od mojej babci oraz róże od byłej właścicieli domu, ale teraz to tak biednie wygląda. 
Więc plan jest taki,że wiosną wykopuję wszystkie roślinki, wymieniam ziemię na dobry kompost i sadzę hortensje. Mam białe anabelki , które rosną w zbyt suchym zakątku. I to one tu będą nas witały. Może za nimi będzie mały płotek z czerwonymi bańkami. Może. na razie nie mam płotka ani baniek. Ale może coś wymyślę.



A to nasza atrapa pompy. Pod spodem pokrywa od drenażu domu. Pięknie obrosła irgą. Sadziła takie malutkie patyczki w doniczkach. Ogród wymaga czasu i dużo cierpliwości. Ale najwięcej pracy , którą właśnie uwielbiam.




Bo trochę pracy jeszcze i zakwitną hortensje. Więc mój sezon ogrodowy trwa cały rok. Życzę Wam cudownego popołudnia. Uściski z ogrodu. Kasia











BUŁECZKI Z CZOSNKIEM NIEDŻWIEDZIM

Przepyszne bułeczki z czosnkowym pesto. Najlepsze jeszcze ciepłe, ale równie dobre w kolejny dzień. Można podpiec w piekarniku i znów będą c...