Jakiś czas temu dostałam wiklinową ławeczkę. Była taka biedna, zaniedbana i bardzo przybrudzona. Wyczyściłam ją myjką ciśnieniową i odzyskała swój dawny kolor. Potem stała sobie biedaczka pod ścianą, a ja nie miałam na nią pomysłu.
Wczoraj wpadło mi do głowy uszycie biało-błękitnego siedziska i pasujących poduszek.
Z dwóch niebieskich, kraciastych zasłonek i kawałków białej tkaniny uszyłam taki oto ogrodowy komplecik.
Siedzisko to stara gąbka z leżaka ogrodowego, która straciła swój kolor na słońcu. Dopasowałam ją do kształtu ławki i obłożyłam tkaniną. Nie miałam pod ręką tak długiego zamka błyskawicznego więc pokrowiec zapinany jest na guziki. A że robienie dziurek do guzików jakoś jest mi obce , to zrobiłam takie szlufki z uszytej tasiemki.
Ławka stanie w ogrodzie na malutkim placyku z ułożonych otoczaków. Wokół posadzę wysokie trawy ( kilka już rośnie, a pozostałe mam już upatrzone na allegro) i powstanie zaciszny zakątek do czytania.
Do kompletu powstał mały woreczek z kwiatowym hafcikiem. Planuję używać go jako flakonika na kwiaty. Do woreczka włożę mały flakonik z kwiatami i zawieszę na drzewie obok ławki.
Tu mój nowy nabytek. Taka przypadkowa zdobycz. Ogromny słój - raz będzie flakonem, raz świecznikiem, a teraz jest po prostu fajnym słojem.
Metalowa konewka w słonecznym kolorze sama wpadła mi w ręce. Będzie pięknie wyglądała obok niskich słoneczników.
Nowy zakup do irlandzkiego ogrodu traw ozdobnych- piękna pasiasta trawka. Jest bardzo delikatna i będzie pięknym kontrastem na rabatce.
Pamiętacie mój wianek z ostatniego posta...
był też na Arka głowie ale..... mnie udusi jak pokarzę na blogu hi hi...
...teraz zawędrował na głowę aniołka.
Kwiaty mam już wszędzie. Zbieram je na łąkach, polach , w ogrodzie.
Arek mi dzielnie pomaga w zbieraniu kwiatów.
I ciągle fotografuje w kwiatowej scenerii. Lepiej nie mogłam trafić- ja kobieta udomowiona (gospodyni, dekorator,kucharka i ogrodniczka- jednym słowem kura domowa hi hi) i fotograf. Miłość i pasja- cóż innego można chcieć od życia. A jeżeli jest się przyjaciółmi ... to jest cudownie.
Mały kwiatuszek na ręce mojego kochanego Arka.
Ale wracam na ziemię. Miało być o kwiatach.
Tu stoją w scenerii z oprawionymi w jutę książkami. Jutę kupiłam na allegro. Jest nadgryziona zębem czasu. Uszyłam z niej okładki na książki. Napisy zaprasowane i specjalnie postarzone.
Żółte kwiatki to nic innego jak rzepak. A zbierałam go na ogromnym rzepakowym polu. Zrobiliśmy sobie z Arkiem majową sesję zdjęciową w rzepaku. Ponad trzy godziny zabawy w fotografię. Bezcenne chwile a zdjęcia..... na wagę złota.
Ja w roli pomocnika fotografa. Przyjmijmy- jego prawa ręka hi hi bo bez statywu to ciężko we dwoje robić sobie zdjęcia.
I jeszcze ogrodowe fotki.
Siła natury zaskakuje mnie każdego dnia. Na wysokiej grządce , wśród desek.....
Pełno owadów zbierających pyłki. Nie mam wprawy ale bardzo chcę fotografować tak jak Arek. Pilnie się uczę i dużo ćwiczę.
Iryski też będą lada moment.
Serduszka są takie piękne. Od zawsze zachwycały mnie ich kształty.
Magnolia gwieździsta bardzo ucierpiała w tym roku.
Ta różowa magnolia ma dosłownie kilka kwiatków. Pozostałe zmarzły. Taka szkoda.
I już zaczynają zjadać wszystko na swojej drodze. Ślimaki , o zgrozo !!!! Już żerują. Znalazłam w internecie środek do oprysku na ślimaki. 100 % biologiczny i bezpieczny. Muszę koniecznie odnaleźć nazwę i zamówić.
Jak majówka to i grill , najlepiej nad brzegiem jeziora.
A na koniec mróweczka. Moje pierwsze próby w robieniu zdjęć makro. Może kiepskiej jakości ale i tak się cieszę bo mrówki są maleńkie i szybko biegają. Ostatnio przesiaduję z aparatem i nosem w trawie i fotografuję małe żyjątka. Arek mnie zaraził robieniem zdjęć! Bardzo mnie to cieszy. On zaś zaraził się miłością do ogrodu. A to mnie jeszcze bardziej cieszy.
Pozdrawiam z kolorowego ogrodu. Pa pa
