poniedziałek, 9 stycznia 2012

Pokój dzienny - wielkie zmiany

Nasz wolny czas został przeznaczony na tzw "dopieszczenie" naszego domku. Jutowe zasłony już wiszą. Codziennie wieczorem dumnie na nie patrzymy. Jest w nich tyle historii. Te piękne stare worki, które Arek zdobył nad Jeziorem Bodeńskim mają ponad sto lat. Jeden pochodzi prawdopodobnie z kościoła, bo ma krzyż a pod nim JHS.

Był też jeden z napisem No12 czyli z numerem naszego domu ale niestety był bardzo zniszczony i zrobiłam z niego małą poduszeczkę na krzesło. A co do krzesła to należy ono do naszego stołowego kompletu, który kiedyś dawno kupiłam od starego Niemca.




 Stół i krzesła kosztował wtedy 150 DM i były to naprawdę bardzo dobrze wydane pieniądze. Stół rozkłada się na 24 osoby. W te święta była wielka premiera i pierwszy raz rozłożyliśmy go z Arkiem. Mam do niego 5 krzeseł i dwa krzesła -trony w stylu "ludwika".
Sześć krzeseł obiłam już kiedyś w wiejską kratkę. Jedno było bardzo zniszczone i miało dosłownie tysiące długich gwoździ. Jakoś nie miałam zapału do jego wykończenia. I nagle  rano w Arka urodziny wpadłam na pomysł aby odnowić ten tron i postawić go koło zasłony , a potem zrobić szanownemu solenizantowi zdjęcie w stylowej scenerii.






Walczyłam kilka godzin ale wieczorem krzesełko znalazło swoje miejsce w domu.
Siedzisko ładnie wyścielone starym workiem jutowym, boki wykończone sznurkiem, a pod plecki położyłam mini poduszeczkę z napisem No12.  Drewno wyczyszczone i zabezpieczone woskiem. Obok postawiliśmy stare wrzeciono. Pisząc tego posta chętnie zerkam na na nasz kącik spokoju.

Na pustej ścianie powiesiliśmy toporne półki. Powstały ze starych belek.

 To robocze zdjęcia jak powstawały te półki. Autor znany- Arek.
Arek postarzył je elektrycznym heblem, który pięknie poszarpał stare drewno. Potem specjalną szczotką założoną do wiertarki wybrał miękkie części drewna i dzięki temu powstała piękna struktura półki. Ja zawoskowałam je, a potem namoczyłam w wodzie by uzyskać efekt lekkiej szarości. Potem znów wosk w kolorze kasztanowym i polerowanie. Specjalne uchwyty by nie było widać świecidełek w postaci wkrętów oraz krótkie kawałki belek pod spód, by uzyskać efekt starej półki położonej na wychodzących ze ściany belkach.
Ta duża półka ma 270 cm, dwie mniejsze po 100 cm , a ta najmniejsza ma 50 cm.
Pod półkami stoją dwie sosnowe komody, które zawoskowałam na kolor antycznego kasztana.

Stary łańcuch pełni tylko funkcję ozdobną. Półka jest bardzo ciężka i dlatego ma bardzo staranne mocowanie.

To nasze zdobyczne gwoździe, które zdobią nasze belki i stare półki. Oczywiście zostały przerobione na stare ale ładne i świeże. 

Stare łańcuchy zostały wypalone w piecu , a potem gdy odpadły wszystkie zbędne warstwy, zostały pokryte patyną.




Moja złota rączka.
Poniżej stare radio, które nadal gra i jest często używane.



Na półkach swoje miejsce znalazły stare żelazka, piękna stara biblia, walizki i drewniane skrzynki.
Skrzynki są po winie i zostały przecięte na pół. Potem dorobiłam tylne ścianki i tym sposobem z jednej dużej skrzynki  , zrobiłam dwie małe. Aby je łatwo wyciągać i nadać im oryginalności , Arek wywiercił dwa otwory , a ja przełożyłam przez nie kawałki sznurka. Potem błyskawiczne woskowanie  i znów mamy coś innego i do tego z niczego.
Nasza stara szafa sosnowa dostała wczoraj nowe życie. Arek zawoskował ją na ciemniejszy kolor i dorobił zamknięcie. Wreszcie nie będzie się mnie pytał -Kasiu a dlaczego ta szafa jest otwarta?? A Kasia nie miała w niej zamknięcia , bo mój tato kiedyś wymontował zamek i gdzieś go posiał i tak stała sobie stara szafa przez kilka lat i była wiecznie otwarta. Ale od wczoraj jest pięknie zamknięta i moje skarby są zabezpieczone przed kurzem.

Nowe okno ma szprosy i jest zrobione na stare przy pomocy wosku. Pięknie wygląda i jest tak cudownie gładkie. Pokój jest jasny i wreszcie wpadają tu promienie słońca.
Rama okienna została wykończona jutowym sznurkiem, przyklejonym na gorący klej.
Jutowy sznurek jest też przy belkach na suficie i w narożnikach pomiędzy ścianą i sufitem.

Sofa dostała nowe ubranko ze starych worków.


Mała Lidzia rośnie i rozrabia.
A tu nasza ostatnia miłość stare koła drewniane w różnych rozmiarach.




Wiśniówka domowej roboty.














A to nasze  świeczniki.
Powstały ze zwykłych gąsiorów na dach. Wywiercone otwory, patyna,olej, łańcuch od naszego psa Miśka. Z tyłu jest uchwyt na świeczkę. Dają wspaniały blaski , a ten klimat...




Ściana z piecem -kozą , a obok już złożone świeczniki- kinkety.

Podkowy na szczęście. Już wyczyszczone i przygotowane do zawieszenia.

 Żelazko zawisło na ścianie i jest flakonikiem, schowkiem,świecznikiem.


Na koniec świąteczne wspomnienia, bo w gąszczu pracy nie miałam czasu nawet pokazać jak wyglądał nasz dom na święta.
Pozdrawiam serdecznie.












10 komentarzy:

  1. Niesamowicie to wszystko urządziliście :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny klimat:))) A ostatnie zdjęcie przeurocze ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspanialy dom masz Kasiu, idealnie wszystko dopasowane, te zaslony jutowe i poduszki cudowne! Swietny pomysl z zleazkiem - wazonem, skrzynki po winie i polki drewniane...Fotel przerobilas koncertowo, wogole ten komplet za 150 marek to byl strzal w dziesiatke!
    Kociaki pozuja jak rasowi modele!
    sciskam i milego dnia
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiem od czego zacząć,takie to wszystko piękne!!! bardzo podobają mis ie zaslony,podusie i w ogóle WSIO.....Cudny klimat!!!!!
    A z zewnatrz jak Wasz dom wygląda!!!!O ludzie!! Jak w bajce!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniały masz domek i z zewnątrz i wewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zachwycona tym co zobaczyłam WSZYSTKIM!
    Widać,że kochacie Wasz domek, dopieszczajcie go a ja z chęcią będę to podglądać:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny rodzinny dom- w każdym kącie taka dbałość o szczegóły, ze gapię się i zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Drewno w domu daje bardzo dużo ciepła a jeszcze jeśli wszystko niesie ze sobą historię, to aż nie chce się wychodzić... Zasłony i fotel dodają przytulności. Kasiu - a te gąsiory w postaci lampionów...!!! - oryginalny i rewelacyjny pomysł (o żelazku nie wspomnę:-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam! Dzisiaj wpadłam przez przypadek na Twój blog. Podziwiam dom, wystrój, krótko mówiąc Twoją ciężką pracę. Zastanawiałam się gdzie to cudo się znajduje. A tu niespodzianka wręcz sąsiadka. Pozdrawiam z Kłodzka z mojego małego raju na Ziemi:) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka

BUŁECZKI Z CZOSNKIEM NIEDŻWIEDZIM

Przepyszne bułeczki z czosnkowym pesto. Najlepsze jeszcze ciepłe, ale równie dobre w kolejny dzień. Można podpiec w piekarniku i znów będą c...