piątek, 16 grudnia 2011

Gdy za oknem wieje wiatr...










Dom, rodzina , szczęście, to najważniejsze słowa w moim życiu. Ten rok zmienił tak wiele,spełnił prawie wszystkie  moje marzenia, nawet te skryte. Zostały jeszcze marzenia ale wierzę ,że się spełnią bo patrzymy w tym samym kierunku.
Szykujemy się do najpiękniejszych świąt w naszym życiu. Oj będzie rodzinnie i cieplutko.
Wszyscy zjadą się na święta, zasiądziemy razem do stołu i zaśpiewamy kolędy, połamiemy się opłatkiem.
Ciepło rodzinnego domu dodatkowo ocieplą nasze nowe wałki na parapety. No cóż stary dom ma wiele zalet ale ma też wady- nieszczelne okna. Ale jak my trzy koziororzce się uprzemy,że okna mają być stare bo tak nam się podoba, to za wszelką cenę udowodnimy ,że można je uszczelnić i przy okazji upiększyć.
Specjalnie na tą okazję uszyłam jutowe wałki w kraciaste serduszka. Wypełniłam je siankiem. Sianko to pomysł Arka, który stale mnie zaskakuje wspaniałymi pomysłami i złotymi rączkami.
Ostatnio zrobił.... ale o tym w kolejnym poście jak to coś już zawiśnie.
A wracając do wałków, instrukcja krok po kroku jak je wykonałam:










 Pięknie pachną. Włożyłam je w środek okna skrzynkowego i nagle przestało wiać. Hura Jeszcze kilka gumowych uszczelek i gotowe. Zima może przyjść. A jak będzie bardzoooo zimno , to zamkniemy okiennice, a wtedy to żaden mróz nam nie straszny.
Tak się rozpędziłam z tymi serduszkami, że  zrobiłam jeszcze dwie świąteczne osłonki jako prezent dla naszych mam.


Skrzynki okienne udekorowałam zielonymi gałązkami, czerwonymi bombkami oraz czerwonymi owocami ostrokrzewu. Jeszcze kolorowe lampki i będzie bajkowo.




A skoro mowa o oknach to mamy jedno bardzo szczelne i nowiutkie okno plus drzwi balkonowe. Piękne, drewniane okno ma stylizowane szprosy, które nadają mu wiejskiego klimatu. Aby było w 100% naturalnie , potraktowałam je antycznym woskiem w kolorze orzecha. Nic nie wieje i jest bardzo klimatycznie. Kochany Arek potynkuje tylko wielkie ubytki tynku, po drobnych pracach stolarskich. I święta możecie przychodzić.



Ciągnę dalej temat okien, no może bardzie temat ich wykończenia, a mianowicie nowej zasłony. Wymyśliłam sobie starą zasłonę jutową. Ale stara juta była za stara więc kupiłam nową i ją wyprałam. Zmieniła kolor i już nie jest taka sztywna. Arek zdobył kilka bardzo starych worków jutowych z pięknymi napisami. Jeden już jest doszyty do zasłony. Drugi doszyję w najbliższym czasie. Do tego kilka rogowych guzików i metalowe uchwyty w które spełniają rolę kółek do karnisza. Żeby było bardzo ekologicznie, zasłona zawisła na grubym sznurku.






Sznurek jest też przy belkach na suficie i na łączeniu ścian z sufitem. Więc wszystko fajnie się uzupełnia.
Na nowym parapecie jest wreszcie wystarczająco miejsca, by wyekspnować całą kolekcję piniowych szyszek, które razem z Patrykiem nazbieraliśmy w Turcji i w Grecji.
Na koniec jeszcze podziękowania dla mojej kochanej mamy za wyhaftowanie tych cudeniek.




I łazienkowa szafeczka dostala nowe, świąteczne koronki i krateczki.
Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. ależ to wszystko śliczne!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ho ho ho same cuda, a zaslona niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny pomysł z tymi wałkami.Prezentuje się rewelacyjnie.Jak miło czytać gdy się ludziom spełniają marzenia:))))))Oby tak dalej.
    Życzę tego z całego serca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka