Czekam na ten grudzień, bo to magiczny miesiąc.
Dla nas czas intensywnej pracy ale też długich wieczorów przy świecach. W kozie pali się drewno, które sami przygotowaliśmy. Wtedy była to ciężka praca, dziś ciepło , które nas rozleniwia.
W domu pachnie cynamonem, wanilią i domowym chlebem. Piękę jak zwykle i w dużych ilościach.
Na stole w kuchni prosty wianek. W tym roku zielone gałazki, jodła i pachnący świerk. Wiem trochę się sypie ale co tam. Świeczki proste , kremowe z naklejonymi jelonkami.
Jelonki wycięte z serwetek i przyklejone do świeczki z pomocą rozgrzanej nad gazem łyżeczki.
Rogi ( sztuczne;-) ) nadają klimatu.
Herabtki i ciasteczka na stole. Uwielbiam herbatę, kawę , a o tej porze też grzańca.Do tego coś słodkiego, świeczka i jestem najszczęśliwsza.
Na kuchennym oknem powiesiłam gałąź sosny z ogrodu mojej babci. na gałązce pierniczki i światełka. pierniczki do dekoracji są z biedry i szczerze wyglądają super.
Koronki i natura od lat to mój numer jeden.
Wianek powstał tak na szybko. Zrobiłam ich w oststnim tygodniu całkiem sporo, ale o sobie zapomniałam. Wiadomo, szewc bez butów chodzi.
No koniec listopada spadł śnieg. Mało ale było pięknie.
To byla okazja by wyciągnąć stare łyżwy, narty i zrobić szyko kilka fotek w bajkowym ogrodzie.
U mnie zawsze króluje kolor czerwony. od lat zbieram emalię, stare przedmioty. I od lat je uwielbiam.
To się raczej już nie zmieni.
Mam też starą maszynkę , która zazwyczaj jest naszym świecznikiem.
Kocyk w kratkę, stare sitko jako świecznik i czerwony ostrokrzew. Moje klimaty, cała ja.
Jak spadł śnieg , biegałam z Arkiem po ogrodzie z aparatem , bo kto wie kiedy znów spadnie śnieg. Czy będzie na święta?
Są takie ulubine filiżanki tylko na czas adwentu i na święta . te czerwone mam od kilku lat i kocham całym sercem.
Gwiazdki cynamonowe już pieczone. Są takie pyszne.
Pierniczek z Mikołajem skradł moje serce. Przyjechał do mnie razem z książką z toruńskiej piekarnii od Igii.
Lubię pierniczki, sama piekę ich bardzo dużo, ale takich nie potrafię . A w książce tyle przepisów i pomysłów. polecam z całego serca.
Upiekłam moje sprawdzone rogaliki waniliowe.
Od lat robię i zawsze znikają do ostatniego okruszka.
Zrobiłam też szyszki z ryżu. Proste i takie pyszne. A w złotych papilotkach wyglądają tak elegancko.
Nasz dom już bardzo świąteczny. Za kilka dni zobaczycie dlaczego . Już zacieram rączki i nie mogę się doczekać.
Mój bieżnik na stole to szalik w kratkę. Taki mięciutki, że kot uwielbia tam spać.
Dawno mnie nie było, ale muszę Wam opowiedzieć historię tego stołu. Trafił do mnie przypadkiem. Kupiłam go na wyprzedaży w garażu na Bawarii. Jest ogromny bo się rozkłada, ma piękne, wygodne krzesła. Był ciemny. Tak ciemny, że kurz pojawiał się chwilę po wytarciu, a kocie kłaczki były non stop widoczne.
W internecie znalazłam sposób na czyszcenie takich mebli środkiem do mycia piekarników.
Mega. Psik , psik i szuru buru. Dostał piękny szlachetny kolor, potem trochę ługu i szare mydło. Wyszło super. Zrobiło się jaśniej, kłaczków nie widać , choć jak widac na obrazku są ....
Lampki, czerwone poduchy i dużo świeczek.
Na werandzie też milutko.
Amarylisy rozkwitają . Są takie świąteczne.
Taka stara skrzyneczka , niecka była w totalnym rozpadzie. Wyczyszczona płynem do piekarników odzyskała blask. Posadziłam w niej cebule amarylisów, dodałam mech i świece.
W naszej sypialni zimowo. Kraciasta pościel , cegły i poduszki ala wilk.
Miło i przytulnie. Nic nowego.
A w kuchni na blacie kosz pełen ciasteczek na jarmark. Piekę i pakuję w małe woreczki, rozdaję miłym ludziom ;-)))
Nasz dom się prawie nie zmnienia. No , kuchenne szafki przemalowałam , Arek zrobił starą - nową szafę i przerobił dzwi na stare. Ale lubimy ten klimat i tak zostanie na długo.
Czasem chcę usiąść w fotelu w ogrodzie, wypić kawę i nie biegać ale połyku lecę dalej. Taki typ. Zawsze w ruchu, Też tak macie?
Lubię zimowe kadry z naszego ogrodu.
Jabłuszka z ogrodu, zielone gałązki i emaliowane naczynia. Od lat to samo i tak samo to lubię.
A to nasz młody. Bartek rośnie . Pamiętacie go z koszyczka na pranie jak spał taki maleńki pod krzaczkiem hortensji?
Wyrósł na dobrego , wrażliwego chłopca. Satrszy Patryk też dobry chłop- 26 lat szok;-)
A Mizia, nasza domowa księżniczka i modelka z okładki na Weranie Country leży znudzona na stole.
Modelka była w kilku sesjach zdjęciowych jakie zrobiła u nas Kinga
A o naszej znajomości z Kingą to temat na osobny post. Muszę kiedyś to Wam opisać, bo historia jest bardzo ciekawa.
Dziś były wielkie plany. Zaplanowany dzień co do minuty. A przeleciał spokojnie i spontanicznie. Piekłam, piłam kawę z koleżanką, robiłam zdjęcia. Potem zapaliłam świece i od 16 miałam wrażenie ,że to już późny wieczór. Dziś był taki ciemny, ponury dzień. Odpuściłam sobie wiele rzeczy, juto z mam nadzieję ogromną energią nadrobię wszystko.
Nasza kotka kręci się , raz idzie na ogród, zaraz wraca i robi taką biedną minę pod drzwiami. Taka biena sierotka.
No i jeszcze o tortach. Jeden zrobiony na potrzeby.... to wkrótce.
Drugo zimowy, tradycyjny z masą maślaną i alkoholem. Będzie przepis.
Dziś przepisów nie ma ale za to dużo zdjęć.
Nasze piękne róże w ogrodzie . Arek robi takie piękne zdjęcia. Potrafi z przemarzniętej róży wydobyć całe piękno.
Nasz zimowy ogród ;-)
Kotka zawsze obok, zawsze w kadrze ;-)))
Dziękuję Wam ,za każdy komentarz. Ciekawe czy jeszcze ktoś tu zagląda, bo blog zaniedbany. Ale staram się być na instagramie.
Stukam się z Wami filiżanką gorącej czekolady. Zyczę wam cudownego adwentu i zapraszam do nas. Postaram się pisać systenatyczne , ale wiecie jak to jest...samo życie.
A teraz uciekam do domowników i życzę Wam leniwego wieczoru.
Uściski Kasia