poniedziałek, 19 października 2015

Moje kobiece zacisze w starej piwnicy ;-)


Kiedy kupiłam ten dom, był wielką , starą ruiną. Górne mieszkanie było ok ale i tak przeszło całkowitą metamorfozę. Dolna część używana przez dawnych, niemieckich właścicieli była mieszkaniem ale potem to tak zwane przyziemie stało się piwnicą. Mokrą i ciemną. Gdy zobaczyłam tą piwnicę pomyślałam,że fajnie gdy zrobię sobie tu takie moje , kobiece zacisze. 
Zapraszam na dół mojego domu. Jeszcze trzeba wykończyć to i owo ale tadammmm....zapraszam.


Fotele i stolik po i przed.
Znalezione gdzieś tam na bawarskiej wiosce;-)







Pomalowane farbą kredową i zawoskowane.







Doniczka do drzewka oliwnego stała przy ulicy. Ale była radocha taki skarb.






Mały biały stołeczek od mojego dziadzia Wiesia. Cenna pamiątka rodzinna;-). Dziadziu siedział na nim przy piecu. No może tylko dla mnie bezcenna. Pomalowany farbą kredową.

Krzesło też od dziadzia. Gotowe po metamorfozie zobaczycie trochę niżej.








Krzesełko dziadka. Fajnie wyszło. Uwielbiam je;-)




 Moja szumnie nazywana pracownia;-)- klamociarnia. Ale mam tu wszystkie skarby.




Poduszki i rolety biało- niebieskie z dekorii, Ten sam motyw mam na zasłonach i obrusiku.



Ten chodniczek to Green gate. Kupiłam w BELLISSIMO KLIK










Kredensik już pokazywałam.


Tu w trakcie malowania.
















Takie tam przydasie.




























Kolejny kredensik przed i po.


Bardzo rozjaśnił ciemne pomieszczenie.









 Zdjęcia trochę pomieszane ale chcę pokazać tematami.
Półeczka znaleziona koło domu Arka babci. Pomalowana kredówką. Cenny mebelek. Wisi pod półką.












Wiklinowa skrzynia. Pomalowana akrylówką z 6 miesięcznym dzieckiem na ręku;-). Na pędzel założyłam zabawkę i maluch miał radochę;-)





Tak wyglądał mój kufer z wikliny. Szafa obok oczyszczona z grubej ilości farby też stoi w dolnym mieszkaniu, choć jeszcze jej nie widać.







Parapety z demobilu. Ciemne, marmurowe, pomalowane akrylówką. Tata wstawia. Zdjęcie już prawie historyczne;-)





Kapa w moim ukochanym niebieskim kolorze. Położyłam ją na sofie też z demobilu ( sofa oczywiście). Sofę kiedyś obiję białym materiałem. 




Kosz wiklinowy też był pod pędzlem, a w koszu mój koc piknikowy. Sama szyłam z resztek błękitnych tkanin.
Płytki położył mój tata.









Ostatnio pokazywałam drzwiczki od jakiegoś kredensu. 




Pomalowałam na biało farbą kredową i wstawiłam fotki synów. Te w czapkach to Bartek, bez czapek Patryk. Patryk śmiał się ,że jemu to czapek nie kupowałam;-) 


Obok nasze fotki.


To coś na górze po lewej - to kwietnik, zielony, ceramiczny liść kapusty. Pomalowany stał się lampą kinkierem. 



Ostatni mój zakup to ten zegar. Idealny do mojej pracowni.



I takie różne dodatki. Wszystko na szybko układane. 


Ten napis zrobił mój mąż, tylko po co to HA HA?




 Ale zanim powstało to co pokazałam wyżej.......
..............to było tak.....








 Przez te drzwi na górnym zdjęciu wchodzimy do mojej tzw. letniej kuchni.






Zwykły ala ikea barek został pomalowany farbą kredową, Arek dorobił listwy by był coś ala stolnica . Potem zawoskowałam tylko częściowo , bo już nie miałam więcej czasu i musiałam wyjechać do Niemiec. Jak wrócę to pokażę gotowy. 




 




W kuchni meble ze zwykłej płyty. Zbieranina na całego. Malowałam beżową i białą kredówką. Potem jasny i ciemny wosk . A i jeszcze naklejałam motyw brzozowej gałązki- dom pod brzozą.... Miało być na starą, francuską kuchnię. Ale trzeba jeszcze dużo dopracować. Fotki robocze z komórki.
























Obiecuję ,że w listopadzie zobaczycie wysprzątane, gotowe mieszkanko. Ale na usprawiedliwienie mam to ,że wszystko to powstaje z doskoku. Tak w wolnych chwilach.


Półki sosnowe też malowane. Wpasowały się co do centymetra. Na półkach kolekcje starych butelek i innych przydasi. Emaliowane naczynia przed laty malowałam białą farbą i naklejałam serwetkowe oliwki.




 Kiedyś wyglądały tak, potem je podpicowałam, postarzyłam. Zrobię więcej fotek to zobaczycie efekt końcowy.


Te szafki na dole malowane już kolejny raz. Po beżowej , nałożyłam białą farbę. Na to transfer brzozowych listków i woski. Blaty też malowałam i lakierowałam. Jak to wyjdzie w trakcie używanie ? Nie wiem ale napiszę jak się sprawdza i czy warto malować blaty. Moja kuchnia powstała ze zbieraniny. Więc maluję krok po kroku i wszystko zaczyna pasować. Na górnej fotce jest półeczka. Malować czy zostawić? A belki? Może lekko pobielić? Proszę o radę.









Kolekcja koszyków i mała metalowa półeczka znaleziona oczywiście w Niemczech. 


Stara skrzynia, która latami leżała na dworze. I przetrwała. Umyłam, Arek poskręcał, pomalowałam, dołożyłam kółka i jest super. 

 Tak wyglądała po lekkim wyczyszczeniu.









A tak wyglądała kuchnia w 2007 roku.



Oj grzyby to rosły wszędzie;-)
 Ale wygrałam z nimi i jest sucho i czysto.


 Kochani, tego posta piszę w biegu. Uciekam już. Dziękuję za komentarze i porady;-). Zapraszam już wkrótce. Będzie słodki post i piernikowe nagrody.
Miłego wieczoru Kaśka















26 komentarzy:

  1. Cudowne miejsce stworzyłaś, pokazuj wszystko po kolei, bo tyle pięknych przedmiotów, że warto pokazać, każdy oddzielnie. Jestem zachwycona:) Buziaki Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam, gdy zdjęcia nowo wyremontowanych pomieszczeń zestawiane są ze starymi - dopiero wtedy widać ogrom włożonej pracy. Sama też fotografuję wszystko przed i po, żeby potem podziwiać efekty końcowe i porównywać :) Wnętrza cudne. A moi sąsiedzi dziwnie mi się przyglądali, gdy w zwykłej obskurnej piwnicy płytki na podłodze kładłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boszzzz ale pięknie, wszystko cudne! Ale jestem największą fanką "pracowni". I mnie się taka marzy, niestety my też remontujemy z doskoku, popołudniami, po pracy, z małym dzieckiem (na szczęście już nie na rękach;-) ) i pracownia jest na samym końcu listy więc pewnie jeszcze trochę poczekam. Ale jak się patrzy na takie metamorfozy (przed i po) to od razu serce rośnie i nadzieja, że i nam się kiedyś to uda. Pozdrawiam - zielononoga

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał ależ jesteś szczęściarą , takie królestwo. Każdy by chciał na własność.
    Bosko:-)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś czarodziejką :))bo jak wytłumaczyć co zrobiłaś z tego ciemnego, zagrzybionego miejsca:)))) Jest teraz cudownie :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Masakra ile pracy poświęciliście!! Znam to :) W naszym domu rodziców na wsi są podobne tematy. Zakochałam się w krzesełkach i stole w Twojej letniej kuchni. Czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomieszczenie zdecydowanie nie wygląda jak piwnica:)) Ależ pracy włożyliście, ale efekt jest zachwycający. Jestem zauroczona Twoją "klamociarnią", masz obłędne miejsce do pracy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Musze porozmawiać z moim mężem, czy czasem pod naszym domem nie dałoby się piwnicy zrobić...haha:) Albo niech mi wybuduje taki malutki osobny domeczek na skarby...jak Ty masz wszystko pięknie zorganizowane! Bibeloty, pierdółki, niezbędniki, które u mnie są, owszem, ale wszędzie i zazwyczaj nie pod ręką, gdy są potrzebne. Cudowne to Twoje kobiece zacisze...niesamowita praca, ale efekt powalający...pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem tu po raz pierwszy i szczerze powiem JESTEM POD MEEEGA WRAŹENIEM . Jestes zwariowana , szalona i niesamowita .Po prostu z mojej bajki .Też ciągle przerabiam , zbieram , znoszę do domu .A potem kombinuję .Ale największa radocha jak powstanie co
    z niczego .Jeszce raz wielkie gratulacje .

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo pracy w to włożyliście no i serce-wnętrze teraz wygląda na prawdę pięknie! No i te wszystkie odnowione przedmioty,które zyskały nowe życie ! Podziwiam!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co potrafi zdziałać kobieta z pasją i jej pomocnicy:) Super przemiany. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie! Dużo pracy ale efekt świetny!
    Wszystko ładnie dopasowane... niejedną rzecz przygarnęłabym dla siebie :)
    Zazdroszczę możliwości znajdowania takich skarbów na ulicy, a jeszcze bardziej umiejętności ich adaptacji, matamorfozy.
    Szafeczkę zostawiłabym naturalną, ale ja kocham żywe drewno, więc zawsze dogrzebuję się do słojów, nie maluję.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna pracownia i na pewno doskonałe miejsce do planowania :) Jeżeli o mnie chodzi, to pobieliłabym i półeczkę, i belki, i...lampę sufitową. Mocnym akcentem jest ciemny stół i fotele, i tak bym zostawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no fajnie to wszystko zmienilaś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie i kobieco. Cudnie to wszystko zaaranzowalas Kasiu. Rewelacyjnie i w moim stylu. Cudnie. Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Zacisze jest wspaniałe i ja mam piwnicę i myślałam p czymś takim chyba w wakacje 2016 coś z tym zrobię ,dałaś mi impuls. Pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
  17. jestem pod ogromnym wrażeniem:))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Wygospodarowałąś i wyczarowałas sobie wspaniałe miejsce na swoją pracownię, jest to niezwykle ważne miejsce dla nas, gdzie znajduja sie niezwykle potrzebne niekiedy zadziwiające materiały oraz gdzie projeketujemy, szyjemy, malujemy, dekorujemy, smiecimy, papramy, rozrzucamy i w końcu sprzątamy. Ale wychodzą stamtąd same artystyczne dzieła, które wszyscy podziwiamy:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Najlepszy dowód na to, że wcale nie trzeba być niezwykle bogatym by wyczarować olśniewające wnętrze!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kasiu:)zbieram szczękę z podłogi:))super sobie zrobiłaś swoje królestwo:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Kafelki na podłodze - masakra :( Przy takiej ilości wzorów/kolorów na rynku :( ! Szafki po przemalowaniu wyglądają jak niedomyte :( Kredens po oczyszczeniu i na surowo był ciekawszy, niż zamalowany na biało :( Ogólnie brakuje oryginalności. Rozumiem, że o to trudno, bo wszystko już było, ale . . .

    OdpowiedzUsuń
  22. ta "koza" na przedostatnim zdjeciu jest super, zostawilas ja gdzies?
    duzo pracy wlozyliscie w ta piwnice ale oplacalo sie, zmiany ogromne i zyskaliscie piekna przestrzen dla siebie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka