sobota, 8 kwietnia 2017

Kredens babci Heli już otwarty- a jak to wszystko się zaczęłooooo



Kochani chcę Was poinformować ,że mój wymarzony sklepik został uroczyście otwarty 1 kwietnia.
Cieszę się niesamowicie. Choć przyznam szczerze,że nie było łatwo.


Najpierw zazdrościłam mojej koleżance Trudi z uroczego sklepiku Bellissimo Klik. Trudi ma chyba najpiękniejszy sklepik jaki widziałam i za każdym razem gdy weszłam tam, to przepadałam na długie godziny. Zachwycało mnie wszystko od produktów, po styl i pomysły na ułożenie wszystkiego ,aż po przemiłą i wiecznie uśmiechniętą właścicielkę. Wpadałam na kawę, pogaduchy i zakupy. Czasami tylko zrobiłam zdjęcia by nacieszyć oczy i wracałam do domu pełna och i achów. Ach nawet nie marzyłam o własnym sklepiku. Uwielbiałam pojechać do Bellissimo i razem z właścicielką siedzieć na kartonie przed sklepem, pić kawę i malować meble. Ma się te dziwne radości w życiu. Do tego Trudi jeździ do pracy uroczym błękitnym fiacikiem 500. Cudowne urocze autko pełne kwiatów. Bo w sklepiku mają zawsze świeże kwiaty. Ach jak pięknie wzdychałam.

A to stare zdjęcie z książki o Bardzie Tomasz Karamon: "Bardo. Powrót do przeszłości" Co mnie urzeka to ta zieleń. Bardzo bym chciała posadzić jedno maleńkie pnącze lub pnącą różę po lewej stronie , tak jak na starym zdjęciu. Niestety obecnie jest tam gruby beton. Ale może donica z kwiatami też będzie dobra.



Koło sklepiku trochę szaro ale myślę, że już wkrótce się to zmieni bo słyszałam o planach remontowych, kostce itd. Trzymam kciuki. Bo Bardo jest takie piękne i to położenie.



Widok na Bardo . Jak Wam się podoba. Zapraszam do Barda. Warto.





Żeby ożywić szarość przed sklepem , postawiliśmy białe skrzynki z kwiatami. Posadziłam trochę kwiatów ale koniecznie muszę jeszcze coś dosadzić. Musi być niebiesko.


U góry się rozpisałam a miało być o historii jak powstawał sklep- więc dalej:

Potem jakoś tak spontanicznie rodzice zaproponowali nam sklepik , który stał w Bardzie taki pusty i nadgryziony zębem czasu. No i urodziła się myśl może sklepik internetowy;-). Zadzwoniłam do Asi przedstawicielki Green Gate  na Polskę i spytałam co i jak. Asia mówi,że trzeba działać,że dam radę. Trudi, że muszę pojechać na targi wnętrzarskie w Monachium. I ,że wszystko będzie dobrze. Nie do końca przekonana pojechałam z Arkiem na targi. I tu przepadłam. Dosłownie opadła mi szczęka. Latałam z aparatem jak małe dziecko. Podziwiałam wszystko. Poznałam masę ludzi. Dodatkowo podbudowało mnie to,że wiele osób kojarzy moje zdjęcia z insta.

Przywiozłam tonę katalogów , które na ramionach wygniotły czerwone wgłębienia, bo pod wózkiem Bartka nie było już miejsca.Przeglądałam wszystko i pomyślałam no to spróbuję. Złożyłam zamówienie i pod 4 tygodniach  miałam już pełne mieszkanie na dole śliczności od GG.




To była radość. Tylko moje wyjazdy do pracy w De kolidowały mi w tej radości. Ale za każdym razem jak byłam w domu to szykowałam sklepik i obmyślałam co i jak. Każdy grosz rozplanowany na co tam jeszcze trzeba. Bo jeszcze trzeba inne firmy mieć w sklepiku.
Dostaliśmy sklepik od rodziców. Remont ruszył pełną parą. Arek na trzeci dzień poległ z ogromnym zapaleniem korzonków i został udomowiony . Moja koleżanka Marta z Galerii w Kłodzku ratowała go igłami , plastrami i wsparciem . Bo biedak miał wyrzuty sumienia,że robota w trakcie , a on leży. Arek tynkował łuki w ostatnim pomieszczeniu i stał w przeciągu- niestety. Ale dla informacji łuki na suficie dokończył przed tym jak złapały go korzonki.

Potem w sklepiku pomagali nam inni fachowcy . Nasz pan elektryk kochany i cierpliwy zrobił wszystko , doradził i doglądał. Patrzył co z tego bałaganu wyjdzie ;-) ale zawsze nas wspierał. Pan Zbyszek z synem nabił deski na ściany. Super sprawnie i jestem im bardzo wdzięczna. Potem jeszcze jeden pan i jeszcze jeden ale ogólnie wszystko sprawnie poszło. Mężu ozdrowiał, poprawił to i owo, trochę się wściekał bo on pedancik, a niestety nie wszyscy tacy są. Ale generalnie wyszło super.

W tym całym bałaganie stały nasze mebelki do sklepu. Ludzie zaglądali i myśleli,że to będą stare meble, hi hi. Mebelki malowaliśmy całymi dniami ja , syn, mąż i koleżanka. Uwierzcie mi że trzeba było po kilka razy malować , bo przebijało.

Od sąsiada dostałam kredens, który ledwo stał. Sąsiad chciał go porąbać. Trochę się zdziwił i gdy już przenieśliśmy mebel do sklepiku, gdy przybiłam kawałki paneli z tyłu bo kredens był bez tylnej ścianki i nie chciał stać bez podparcia;-) sąsiad kręcił głową i nadzorował postępy prac. Szczerze , mój Arek jest tolerancyjny ale widząc to coś chyba urwał by mi głowę. Hi Hi Na szczęście nie widział przed tylko już po więc i jemu się spodobał.
przed....


w trakcieee,,,,,,,,,,




Pomalowany kredensik dostał nowe gałki, i urocze pastelowe naczynia. 
I jak się Wam podoba;-)


Dodam ,że Arek jest ze mnie dumny;-)))) a to najważniejsze;-)



Ale gdy ustawiłam meble po mojemu, postawiliśmy kartony z towarem to usiadłam na podłodze bezradna. Jak ja to ułożę. Do nocy walczyłam z  towarem. Ułożyłam na jednym kredensie. Potem przestawiłam. Syn dzielnie układał i  poznawał nazwy.

Potem dojechał inny towar i jeszcze towar i jeszcze. Zrobiło się milutko. Arek zrobił śliczną ladę, nabił sznurek i dokończył wszystkie detale. Radość bez końca.



A potem powiesiliśmy szyld. Hura Kredens babci Heli.





Arek i tata wieszają szyld. Patryk fotografuje telefonem bo nie mamy czasu na zdjęcia z lustrzanki. Za dwa dni otwarcie. Trzeba powiesić okiennice, ułożyć skrzynki. Posadzić kwiaty. 


Wkręcam się do zdjęcia co by nie było,że nic nie robię.
Nazwa po babciach;-)
 Bo te dwie babcie Hele, bo ja lubię takie babcine klimaty. Wszyscy mają nazwy angielskie, proste a ja długa i mało praktyczna, ale łapie za serce. A ja jestem taka prosta baba. Chcę by było coś od serca. Coś o rodzinie i moim pochodzeniu. Bo u babć było milutko, smacznie i pachniało smakołykami. Tam czułam się dobrze i bezpiecznie i tak teraz jest w sklepiku.



O budynku z zewnątrz wiele nie napiszę, bo niestety mam wiele do życzenia. Bo elewacja się sypie, bo schody byle jakie, bo chciałam zadaszenie ale muszę tysiące formalności załatwić. Bynajmniej Arek przykręcił dwie okiennice. Stolarz powiększył ramę przy wystawie, szyld zakrył to i owo. Donice z kwiatami ozdobiły teren przed sklepem.
Zrobiło się pięknie.
Czekamy na gości.








 Ta uśmiechnięta pani w czerwonym to Pani Marta Suta redaktor naczelny Burdy, Było nam bardzo miło;-) i dziękujemy za pomoc.





Na otwarcie przybyło masę gości. Nasz burmistrz przekazał mi symboliczny klucz do sklepu.





Część zdjęć z otwarcia podkradłam ze strony internetowej  KLIK Ale mam nadzieję, że nic złego nie zrobiłam. Z góry dziękuję za fotki ;-) i zapraszam na kawę do sklepu.



Zestresowana , nie macie pojęcia jak bardzo.....




Moje koleżanki Kasia, Ilona, Magda, Marta i Marta wspierały mnie, pomagały i bez nich nie dałabym rady. Przyjechały dzień przed otwarciem i pomagały we wszystkim.


Na fotce brakuje jednej Marty i Magdy.


Lada stała się miejscem bardzo słodkim. To całe miejsce dowodzenia i rozdzielnia słodkości.




Ciasto od Kasi - szpinakowe. Hit.


Kasia krytycznie patrzy jak kroję jej ciasto i wreszcie zabiera mi - sama pokroję ;-), tobie się ręce trzęsą.


Ilonka dekoruje przed sklepem. Uszyła te śliczne serduszka i wiesza na wierzbowych gałązkach. W tle mój syn Patryk szykuje bar na busie . Kto zna bloga wie ile skarbów do domu ten bus już przewiózł.



A w środku się dzieje. Marta układa, a Kasia pilnuje córkę Marty Jagódkę. Ilonka sprawdza co i jak , a ja się kręcę po sklepie.


Beza od Marty w Kasi rękach;-)



A mężowie przed biegiem nosili stoły i podlewali kwiaty oraz urządzali wszystko na otwarcie.


Patryk zrobił bar z kawą i ciastem na busie od taty.


Stał dzielnie w firmowym fartuszku z logo kredensu, który uszyła mi Kasia z Roshco.





No i się dzieje;-)










Dziewczyny przywiozły ciasta. Różności. Sama piekłam do nocy;-) To od Kasi , słynne szpinakowe;-)








Magda upiekła mi pyszne pierniki dla gości na poczęstunek.







Ilonka uszyła tysiące małych serduszek i ulepiła z masy solnej prześliczne króliczki.









Marta uszyła gąski, kaczuszki, serduszka i króliczki.
















Na wystawie mam kochaną drabinę z Regalli. Uwielbiam ją. Przemalowałam ją na biało.









Kasia zrobiła sowy , notesy, torby i kury , które są hitem;-)


















































Bo u nas nie tylko Green Gate, Ib Laursen , Krima&Isa , wianki Greendeco ale też rękodzieło. Bo ja uwielbiam takie klimaty. Bo tak kiedyś było,że moje babcie szyły, wyszywały, robiły na drutach. Więc w Kredensie babci Heli powinny być skarby. I tak jest.
Wianki Greendeco też możecie kupić w naszym sklepiku stacjonarnym. No i są wyjątkową ozdobą sklepiku;-)








A po otwarciu sklepiku nastał spokój. Wspólny obiadek w ogrodzie.


A dzień wcześniej my wszyscy u nas w kuchni na kolacji.


I jeszcze pamiątkowe fotki z insta.




Wszyscy się rozjechali. Dziękuję za wszystko , kochani bez was  nie dałabym rady. Dziękuję , dziękuję.

I wracamy do codzienności.
Jest 6 rano. Piję kawę , o 10 lecę do sklepiku;-).



Szybkie śniadanko na werandzie.


I jeszcze świeże kwiaty do sklepiku.



Kawa dopita w biegu.




Szybki spacerek po ogrodzie z ostatnim łykiem kawy.


Hortensje nie obcięte a ja muszę lecieć.






Już nie mogę się doczekać.
Może dziś znów zaświeci słoneczko. Może będzie ciepło. Może zrobię parę zdjęć. Dziś przyjedzie kasa fiskalna. Cieszę się jak dziecko. Nie wiem czy to normalne ,że ktoś cieszy się z kasy fiskalnej ale ja tak.
I jedziemy do pracy. Ale radocha;-)

Jadę sobie rowerkiem do pracy i jest cudownie. Tylko jest małe ale. Musimy jeszcze trochę zostać w De i niestety to mnie bardzo boli. Ale cóż takie są realia, a tam jest ta stabilizacja, a tak bardzo ryzykować to się bardzo boję. Zresztą jak się kiedyś kredyt we frankach dostało i trzeba go spłacić to wiecie dlaczego. Niestety. Ale do sklepiku będę często przyjeżdżała, a zamiast mnie będzie tam przemiła Ania. Fajna i miła blondynka, która idealnie pasuje do sklepu skandynawskiego;-).
Mój miętowy pojazd zapakowany na maxa. W koszu Bardzkie Piernik z Fabryki Magdy . Kto ma ochotę na pierniczka Katarzynkę do kawy. Oczywiście rozdajemy gratis dla naszych klientów.









Szybka sesja i do pracy.





A w Niedzielę Palmową mamy Jarmark Wielkanocny w Bardzie. Ja będę w naszym sklepiku od 12 do 15 więc zapraszam wszystkich by wpadali do nas. Będzie coś słodkiego i kawa. I dużo uroczych dekoracji na święta. Zapraszam serdecznie.




































A co u nas w Domu pod brzozą.
Ogród rozkwita i robi się pięknie. Wszystko rośnie. Muszę jeszcze obciąć suche kwiatostany od hortensji, wyrwać dwa iglaki bo uschły i rozłożyć kompost.
A gdy ja jadę do pracy....


Bartek wygląda przez okno....


I sobie myśli mama pojechała, a co tata robi w ogrodzie?


Micia też się rozgląda co ten Arek robi pod brzozą.




No Arek to raczej nie plewi pod brzozą hi hi tylko robi takie piękne zdjęcia;-))))




Nasz dom;-)


Nasz bałagan w ogrodzie , a ja w sklepiku.


















Kochani życzę Wam pięknego weekendu . Ja lecę do sklepiku. W sobotę jestem od 10 do 13. A w Niedzielę Palmową od 12 do 15. Kto mnie odwiedzi. 




30 komentarzy:

  1. Magiczne miejsce stworzyłaś! Sukcesów życzę :) Chętnie wybrałabym się w odwiedziny, ale ta odległość :( Może kiedyś latem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu- aż miło na Ciebie popatrzeć:):):) Widać, że jesteś przeszczęśliwa!!!!
    Gratuluję Ci z całego serca i trzymam kciuki!!!
    Kiedyś na pewno odwiedzę Cię w Twoim magicznym sklepiku!!!
    buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekny sklepik:)
    Nazwa dla sklepu wspaniala:)
    Zycze sukcesow i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach tyle wiadomości to ja muszę na dwie raty :)
    Mocno trzymam kciuki i przesyłam pozytywne fluidy aby sklepik się rozwijał i przynosił mnóstwo radości i spełnienia zawodowego. Bardzo mi się podoba nazwa, tak jak napisałaś, wszędzie angielskie albo francuskie nazwy. Jestem miłośniczką naszych, polskich wytworów, polskich nazw... już wystarczy mi, że w radio ciągle lecą zagraniczne piosenki i tak mało jest w Polakach polskości. Trzymam mocno kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu jeszcze raz gratuluję Wam sklepiku, a Tobie spełniania marzeń ;-) Dużo pracy włożyliście i serca, cudownie liczyć na rodzinę i przyjaciół ;-) Pięknie, a Twój sklepik będzie piękną wisienką na torcie szarej uliczki w Bardo ;-) Pomysł na pnącze jest świetny i wogóle jakieś drzewka i choineczkę-wszystko w wielkich donicach. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie ;-) Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. Polska nazwa to tylko zaleta! Nie cierpię tych angielskich nazw w polskich realiach. To takie pretensjonalne! Czy my już własnego języka nie mamy?
    Sklepik prześliczny, ach! Ile cudzych rzeczy! Wszystko urocze

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, stworzylas piekne miejsce, do ktorego z pewnoscia beda biegaly tlumy, wlozylas w to tyle serca i pracy , ale dzieki temu masz to o czym marzylas:) Szkoda, ze ja tak daleko bo z wielka przyjemnoscia bym do ciebie wpadala:) Samych skucesow i radosci:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna fotorelacja.
    Na bieżąco śledziłam postępy na Ig :)
    Ale to co zobaczyłam teraz w pełnej krasie po prostu zwaliło z nóg...
    Bardzo klimatyczne miejsce stworzyłaś. Marzyłam zawsze o takiej kawiarence z rękodziełem...UROCZE miejsce.
    Życzę wszystkiego najlepszego! :) :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję!Ileż pracy,dobrej energii i uśmiechu.Sliczne miejsce,wspaniali ludzie.Chciałoby się,żeby cała Polska była taka...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mam nadal motyle w brzuchu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Prawdziwe takie :):)
    Kasiula....dobra energia...pamietaj ,na zawsze!!To Wasza wizytówka!!!Kocham Was normalnie!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie. Raj dla oczu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepięknie, życzę wielkiego sukcesu!!
    Sklepik bajkowy, prawdziwy z duszą. Jak będę kiedyś w Twoich stronach, na pewno do Ciebie zajrzę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne, wspaniałe miejsce z duszą;) Gratuluję serdecznie i trzymam kciuki. Jestem pewna, że ten uroczy sklepik, przepiękne produkty i wspaniała obsługa równa się 100 % sukcesu!!! Pozdrawiam i wracam jeszcze raz do tych cudnych zdjęć;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pracy dużo ale efekty widać Tak żałuję że nie mogłam dojechał na otwarcie Życzę powodzenia Wielu klientów. Wiele szczęścia Podziwiam Was Pięknie spełniasz Swoje marzenia Pozdrawiam Do widzenia. Do następnego razu. Asia

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu cieszę się razem z Tobą i nie omieszkam wpaść z wizytą, kiedy będę w okolicy;)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś szczęściarą !!! Jeszcze raz gratuluję otwarcia sklepiku !!! Gdy wybiorę się w Twoje strony z mojej północy - to odwiedzę na pewno !!!!! Już wpisuję Bardo do kalendarza !!! Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że się Tobie udało :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Kasiu :)
    podglądałam na fb i jestem zachwycona :) :) gratuluję i przesyłam moc życzeń na tę piękną przygodę :) :)
    pozdrawiam cieplutko
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  18. Pozostaje życzyć tylko sukcesów biznesowych. Pomysł fajny, wykonanie super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. u Ciebie cudnie jak zawsze:) wszystko piękne...jak bede w okolicy to postaram się wpaść na razie za daleko... życzę samych sukcesów:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Kasiu czytałam i oglądałam, oglądałam i czytałam. Wszystkie zdjęcia super, a te z Tobą to rewelacja.Bije od nich szczęście i ogromna pozytywna energia. Życzę wszystkiego dobrego i aby doba Ci się wydłużyła; abyś mogła do ogrodu zaglądnąć i chwilę poleżeć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kasiu, piękne miejsce stworzyłaś. Klimatycznie jak u babci. Oglądam i oglądam bez końca i mam prośbę,
    Mogłabyś napisać, jakich farb używałaś do pomalowania kredensu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ogólnie wszystko prezentuje się naprawdę dobrze, jednak ta czcionka do szyldu... Zupełnie nie pasuje. Kojarzy się bardziej z jakimś sklepem plastycznym. Powinna być zdecydowanie bardziej "twarda" i charakterystyczna.

    Podziwiam za trud włożony w pracę i życzę sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak tam pięknie! Taka cudna atmosfera! :)) Jaki to musiał być ogrom pracy, to wiecie tylko Wy, ale efekt jest zachwycający!
    Gratuluję inicjatywy i życzę Wam samych sukcesów na nowej drodze ;) i oby szybko okazało się, że możecie już De zostawić i oddać się temu miejscu całym sercem!
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj,
    Wspaniała, dłuuuuuugaśna fotorelacja! piękne zdjęcia - piękna TY!

    Życzę powodzenia, wspaniałe miejsce, wspaniałe pomyśły oby klienci dopisali.
    POWODZENIA!
    Martita

    OdpowiedzUsuń
  25. Byłam w Bardzie w Niedzielę Palmowa. Bardo i Jarmark urocze. Sklepik to totalne zaskoczenie . Tyle przepięknych rzeczy ozdób szkła. Ekspozycja w sklepie i kwiaty przed sklepem pełne uroku. Życzę powodzenia .

    OdpowiedzUsuń
  26. Udało ci się stworzyć wyjątkowe miejsce! Życzę dużo sukcesów w prowadzeniu sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie zaprojektowane wnętrze, wygląda tak baśniowo. Oby było jak najwięcej Klientów i życzę samych sukcesów. Już nie mogę się doczekać kolejnych wpisów, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo żałuję, że mam daleko.Była bym stałą klientką :) Babcia była by dumna z Twojego sklepiku. Czy mozliwe jest zamówić coś drogą internetową ?

    OdpowiedzUsuń
  29. Niesamowite miejsce stworzone przez niesamowitego człowieka. Mogłabym tak oglądać te zdjęcia bez końca. Szkoda, że od tego Twojego Raju na Ziemi dzieli mnie tyle kilometrów. Życzę Ci kochana powodzenia i radości. pozdrawiam. Kamila.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka