czwartek, 16 listopada 2017

WARSZTATY ARTYSTYCZNE W KREDENSIE BABCI HELI



W sobotę 11 listopada nasz Kredens babci Heli pełny był gości, którzy przyjechali z całej Polski. Powodem tego zamieszania były Warsztaty artystyczne, które zorganizowaliśmy w naszym sklepiku.

Zapraszam na relację;-)
Powód całego zamieszania to ja....


Magdalena Topolanek z Bardzkie Pierniki Fabryka. Magda poprowadziła warsztaty zdobienia pierników.







Katarzyna Roszko z Roshco.pl. Kasia poprowadziła warsztaty artystyczne, na których można było uszyć śliczne świąteczne poduchy.



Matra Sidorowska z Galerii na Wodnej. Matra pokazała jak uszyć świąteczne dekoracje.




Mój mąż Arek fotografował i koordynował całe zajęcia. 



Syn Patryk pilnował by mnie zabrakło nam pysznej kawy i ciasta.


A moja mama w punkcie dowodzenia za ladą. To dzięki niej Wasze paczki są tak pięknie zapakowane. 


A całe zamieszanie było jeszcze bardziej zamieszane przez nasze maluchy. Czyli naszego Bartka i Jagódkę od Marty.






A tak prezentowała się nasza kredensowa kuchnia. Ta biała szafa jest z warsztatu od mojego dziadzia Wiesia. Pomalowana, dostała nowe życie. Cały remont naszego kredensowego mieszkania trwał tydzień z małym haczykiem. To była ciężka praca ale dzięki mojemu mężowi, synowi i rodzicom nie było by tu tak pięknie. DZIĘKUJĘ. Jak wyglądało mieszkanie i jak się zmieniło zobaczycie w oddzielnym poście.A teraz lecimy z fotkami....




Magda do swoich warsztatów wystroiła dziewczyny w piękne, firmowe fartuchy od Kasi Roszko z Roshco pl. Gości było tak dużo że nie jestem w stanie opisać kto i gdzie jest, ale tak w skrócie...Poniżej na zdjęciu od lewej Natalka z Waniliowy,Lawendowy,Biały  , ja- Kredensowa Kaśka, Magda z Bardzkie Pierniki Fabryka i Agnieszka z Gąska w domu.
Dziewczyny nie tylko pilnie dekorowały pierniki, ale też pomogły ogarnąć cały chaos po;-) Bardzo dziękuję;-)))))




Poniżej od lewej  nasza kochana Kasia z Roshco , której urocze torby i poduchy znajdziecie w naszym kredensie., mama Martynki z Lubię gary, Marta z Galerii na Wodnej z córeczką Jagódką, Martynka z Lubię Gary i ja.  




Widać uśmiechnięte buzie, i każdy bawił się świetnie. A w tajemnicy powiem Wam,że już dawno nie byłam tak wyściskana, wycałowana i wyklepana. To było naprawdę cudowne.







Gdy do sklepiku weszło 40 osób to z Magdą przeżyłyśmy szok. Ty Magda jak damy radę to ogarnąć???? Ty Kaśka nie wiem!!!! Improwizujemy. Rzuciłam hasło czujcie się jak u siebie w domu, a jak ktoś chce to zapraszamy na kawę i ciasto. I nagle zastała cisza. Myślę co się dzieje??? Lecę do kuchni a tam palca włożyć nie można 40 osób w kuchni ;-0 słucha jak Magda opowiada o piernikach. Uffff. Dzięki Magda i wtedy mój stres zszedł ze mnie i przyszedł czas na dobrą zabawę.


Na starej kuchni kaflowej Magda ułożyła pierniki. Pięknie im tutaj.


A same warsztaty piernikowe wyglądały tak...



Nasz Bartek grzecznie słuchał..















Martynka przygotowała się wyjątkowo starannie do warsztatów w kredensie. Jej paznokcie pomalowane były we wzory z kubeczków z naszego sklepiku. Już wiecie z jakim kubeczkiem wróciła do domu;-))







Tego pierniczenia nie było końca....


Na hasło Magdy ,że podaje przepis zrobiło się jeszcze większe zamieszanie;-)




Po zdjęciach widać że tu jakieś prezenty się spod lady rozdaje;-)))





Kasia szyła piękne poduchy i żartowała. Te piękne sowy to już wyższa szkoła jazdy ale jak ktoś chce to Kasia nauczy.


Te sowy mieszkają w naszym kredensie i można je zamawiać u nas lub u Kasi. Kilka sztuk już dziś znajdziecie  na stronie  naszego sklepiku. 


A na warsztatach tak oto powstawały świąteczne poduchy.




Dominika uszyła poduszkę z aplikacjami.



Zobaczcie ten błysk w oku. Teraz pewnie Dominika kupiła sobie maszynę do szycia i sama ozdabia swój dom;-)



Zadowolona Agnieszka z czerwoną poduchą. Czy Agnieszka też kupi maszynę?? Spytam;-)





Kasia od lewej też uszyła poduchę z aplikacją i pięknego i mocnego materiału. Teraz synowie Kasi mają po czym skakać;-). Pewnie też kupi maszynę;-)



Piękne poduchy powędrowały do nowych domów. Dziękujemy Kasiu za ten warsztat szyciowy;-)


Była też przerwa na ciasto i kawę.
Ja miałam chody u barmana;-)


A ciasta to były przepyszne....
Uczestniczki warsztatów przywiozły swoje domowe wypieki i to było takie cudowne i miłe.Ja oczywiście też upiekłam dwa ciasta i ugotowałam zupę z dyni, która stała sobie na piecu i każdy sobie dojadał.







Szyszki od Agnieszki podjadam codziennie. Są przepyszne. Bardzo dziękuję.

  


 


 
Bartek już bardzo zmęczony wtulił się do Natalki. Ale warsztaty trwają dalej.

Marta prowadziła warsztaty i fotografowała.



Takie piękne choinki wyszły spod igły.



Jagódka dzielnie pomaga mamie.



 



 

 


Skrzydełka od Marty są urocze. Zdobią nasz sklepik i są dostępne od ręki. Już wkrótce też na stronie internetowej.


A ja jestem przeeeeeszczęśliwa;-))), że Was poznałam


A tu uśmiechnięte twarzyczki....




 Od lewej Julia córka Magdy, której dziękujemy za piękny koncert. Kasia i Ewa.




Poniżej z Ulą i Justynką. Dziewczyny było cudownie Was poznać.








Nawet nasz burmistrz wpadł na kawę;-)


A Pan Waldek pięknie zaśpiewał.


Pamiątkowe fotki i zakupy w sklepiku.









Kochani bardzo dziękujemy za ten piękny czas. Zapraszamy częściej. Będą kolejne warsztaty . Damy znać .

Ściskamy Was










































































































8 komentarzy:

  1. Widać po zdjęciach, że wszyscy zadowoleni !!! No i udał się rodzinny biznes, ale to dzięki przyjaźni i miłości :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne warsztaty,aż zazdroszczę tym co byli:))Szkoda,że mam taaak daleko:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ cudowne spotkanie:))i jakie twórcze:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś takie spotkania były czymś codziennym a dziś są unikatowe, ogromnie zmieniły się czasy :) Fajnie poczytać i popatrzeć. Super sprawa :) pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie : ). Wszystkie buzie takie radosne aż miło popatrzeć : ) Jak tylko będę miała taką możliwość to na pewno odwiedzę kredens babci Heli : ) Życzę Wam dalszych sukcesów z całego serca : ) Ps : też miałam babcię Helę : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie!!!! Również życzę powodzenia!!! Uwielbiam takie opowieści o przerobieniu starych mebli. Uważam, że oprócz historii mają także dusze i należy im się drugie życie. Sama teraz przerabiam meble w stylu bonanza. Nie ukrywam, że jest to też zabieg ekonomiczny, ponieważ po kredycie, który wzięłam na wrocław mieszkania nie stać mnie na nic innego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach ta radość w oczach :) Pozdrawiam i życzę kolejnych najwspanialszych warsztatów i uczestniczek :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka

BUŁECZKI Z CZOSNKIEM NIEDŻWIEDZIM

Przepyszne bułeczki z czosnkowym pesto. Najlepsze jeszcze ciepłe, ale równie dobre w kolejny dzień. Można podpiec w piekarniku i znów będą c...