poniedziałek, 14 listopada 2011

Złota jesień pod brzozą

Nasza mała Lidzia rośnie i rozrabia. Sprawdza się też w roli modelki , bo bardzo chętnie pozuje Arkowi do zdjęć.
Ta stara taczka przyjechała do naszego domu z Monachium. Dostałam ją od znajomego, którego dziadkowie byli piekarzami. Na taczkach układali złote bochenki chleba i tak witali gości weselnych. To była taka wiejska tradycja.
Taczka ma ze sto lat. Jest pięknie utrzymana i działa.
Wyłożyłam ją słomą i dyniami, a mała Lidzia tylko dopełniła dekoracji.
Przez trzy tygodnie taczka stała pod brzozą i cieszyła nasze oczy. Teraz została wniesiona do domu bo bardzo nam szkoda by niszczała na dworze.
Pozdrawiam serdecznie i uciekam do pracy.
Kaśka

2 komentarze:

  1. dopełnienie dekoracji - fantastyczne:)
    Taczka bardzo cenna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu piekny skarb otrzymalas, jest naprawde fantystyczna. No i dekoracje z niej stworzylas przednia.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka