Nasza mała Lidzia rośnie i rozrabia. Sprawdza się też w roli modelki , bo bardzo chętnie pozuje Arkowi do zdjęć.
Ta stara taczka przyjechała do naszego domu z Monachium. Dostałam ją od znajomego, którego dziadkowie byli piekarzami. Na taczkach układali złote bochenki chleba i tak witali gości weselnych. To była taka wiejska tradycja.
Taczka ma ze sto lat. Jest pięknie utrzymana i działa.
Wyłożyłam ją słomą i dyniami, a mała Lidzia tylko dopełniła dekoracji.
Przez trzy tygodnie taczka stała pod brzozą i cieszyła nasze oczy. Teraz została wniesiona do domu bo bardzo nam szkoda by niszczała na dworze.
Pozdrawiam serdecznie i uciekam do pracy.
Kaśka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dom...pod brzozą po powodziiiiii....
Idę ulicą, jakoś tak tu szaro, brudno. Drzewa połamane, brakuje lamp , na chodnikach piętrzą się śmieci. Mój tata z psem na spacerze. Wyjści...

-
Idę ulicą, jakoś tak tu szaro, brudno. Drzewa połamane, brakuje lamp , na chodnikach piętrzą się śmieci. Mój tata z psem na spacerze. Wyjści...
-
Hej hej ale gafa... jaka ze mnie gapa , niechcący wrzuciłam na bloga post, który miał zostać dokończony :-0 I właśnie przed chwilką wch...
dopełnienie dekoracji - fantastyczne:)
OdpowiedzUsuńTaczka bardzo cenna:)
Kasiu piekny skarb otrzymalas, jest naprawde fantystyczna. No i dekoracje z niej stworzylas przednia.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam