czwartek, 19 kwietnia 2012

O tym jak bardzo kochaliśmy Lidzię.


Kochani
Zbierałam się do napisania tego posta już od niedzieli. Jakoś nie mogłam zebrać myśli.
W sobotę wieczorem na naszej ulicy i prawie na naszych oczach samochód przejechał naszą ukochaną kotkę Lidzię. Upłakaliśmy się wszyscy. Pochowaliśmy ją w ogrodzie. Posadzę jej piękną roślinkę.
Bardzo nam jej brakuje i sama nie mogę uwierzyć, że tak bardzo można pokochać małego kotka.
Dla Patryka to był wielki szok. Została mu biała kotka , którą ma już dziewiąty rok.
Dla Arka było to pierwsze w życiu zwierzątko, które było z nim tak blisko. Dla mnie była ukochaną pieszczochą. Ale dla wszystkich była członkiem rodziny.
Kilka zdjęć naszego kochanego kotka.





















Na koniec filmik nagrany komórką gdy Lidzia była jeszcze malutka.
Pozdrawiam wszystkich.
Kaśka

9 komentarzy:

  1. Bardzo Wam współczuję, 2 miesiące temu pochowałam moją śliczną koteczkę ( nie zginęła miała śmiertelnego dla kociąt wirusa)koty w moim domu są również członkami rodziny,więc wiem, jak Wam jest teraz smutno, pozdrawiam Was bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi smutno i całkowicie rozumiem Wasz smutek i łzy.
    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj wiem co teraz przezywasz pół roku temu samochód tez zabił moja ukochaną kotkę Blankę :( Do dziś nie mogę się z tym pogodzić :( Bardzo nam jej brakuje....współczuję....

    OdpowiedzUsuń
  4. Naszego kotka ze dwa tygodnie temu też zabił samochód ..I tez dokładnie na przeciwko bramy!
    Rozumiem Was doskonale!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyrazy współczucia, takie prawdziwe :-(( .Też mam kota i wiem, że to - tak jak napisałaś - Członek Rodziny.
    Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, jaka smutna wiadomosc.
    Trzymaj sie kochana, sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  7. :( Przykro jest stracić takiego przyjaciela

    OdpowiedzUsuń
  8. Lidzia strasznie przemila, bardzo mi przykro ze tak niespodziewanie odeszla. W prawdzie nie mam kotow ale uwielbiam wszystkie zwierzeta i mam 2 psy. Jednego stracilam pare lat temu i bylo to traumatyczne przejscie wiec rozumiem jak musi byc Wam ciezko. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka