niedziela, 15 czerwca 2014

Syrop z kwiatów czarnego bzu i ogrody Kapias.


Długoooo mnie nie było, ale jestem znów w blogowym świecie. Pełna energii i nowych pomysłów.
Czas w Polsce minął bardzo szybko, choć było to ponad trzy tygodnie.
Zmieniło się bardzo wiele, ale o tym wszystkim dowiecie się w odpowiednim czasie.
Nasza ogrodowa altanka już skończona na tip top. Zobaczycie ją już wkrótce. 
Ale wracam do codzienności i właśnie dwa dni temu ze spaceru przyniosłam cały kosz kwiatów czarnego bzu.
Natychmiast zrobiłam kilka fotek , a następnie przygotowałam pyszny syrop.


Przepis na syrop z kwiatów czarnego bzu
ok 40 kwiatostanów czarnego bzu
4 cytryny
3l wody
3 kg cukru
80g kwasku cytrynowego

Kwiatki odcinamy od grubych łodyżek, cytryny kroimy w plastry.
Wodę, cukier i kwasek podgrzewamy do czasu gdy wszystko się rozpuści.
Następnie odstawiamy do przestudzenia. 
Kwiaty i pokrojoną w plasterki cytrynę zalewamy syropem i odstawiamy w chłodne miejsce na trzy dni. Szklane słoje są moim zdaniem najlepsze, bo są szczelne i ładnie wyglądają.
Po trzech dniach wszystko odcedzamy przez sito , a następnie przez lnianą ściereczkę. 
Syrop jest już gotowy , ale ja gotuję go jeszcze trochę i redukuję ilość płynu by był gęsty. Gorący wlewam w małe słoiki i po zakręceniu odwracam do góry dnem. Wtedy mam pewność ,że syrop długo zachowa świeżość.
Trochę syropu trafia do ładnych butelek i ten przeznaczam na bieżące zużycie.
Kiedyś robiłam syrop trochę inaczej, bo kwiaty na oko zalewałam wodą i odstawiałam na dzień w słoneczne miejsce. Ktoś kiedyś powiedział,że wtedy kwiaty rozkwitają i syrop ma więcej aromatu. Jedyna różnica to taki syrop jest ciemniejszy od poprzedniego. Ale to już kwestia gustu.
Syrop pijemy z zimną wodą, plasterkiem cytryny listkiem mięty i dużą ilością lodu. Pyszny na upalne dni.











Do czarnego bzu jeszcze wrócę, ale teraz zapraszam na relację zdjęciową z ogrodów Kapias. 
Przyjechałam tam bo jechałam do rodziny , a do ogrodów musieliśmy zboczyć ok 50 km. Radocha, piękna pogoda, aparat naładowany. Podjeżdżamy i idziemy na obiadek do restauracji w ogrodzie. Bartek pożera zupę z marchewki i pomarańczy, Arek tradycyjnego schabowego , a ja z radości nie mogę jeść , piję tylko kawę. I nagle katastrofa - pada deszcz. Normalnie ciemne niebo i szansy na polepszenie nie widać. 
Arek mnie pociesza,że przejdzie. Czekamy. I co nic dalej pada. Krótka decyzja do auta po parasol. Parasol w domu. Bryyy . Pech. Stoimy w altance przy stawie i podziwiamy krople deszczu wpadające do wody.
Ja mam minę jak smutny spaniel. Gdyby nie aparat to bym biegała w deszczu po ogrodzie. Co za pech. Mówię do Arka,że pójdę na kolanach do kościoła by tylko przestało padać. On się śmieje.
Wracamy do centrum ogrodniczego. Kupujemy piękną różę dla cioci i dwie trawy Miskanty olbrzymie , które pani Kasia poleca i gwarantuje,że pięknie wyrosną, nie jak te, co kiedyś kupiłam na allegro.
I nagle widzę w rogu kosz i parasole do wypożyczenia. Huraaaaa Mamy parasole, Bartek siedzi grzecznie pod folią. Idziemy zwiedzać. Ja mam uśmiech od ucha do ucha. Aparat w gotowości, Arek pcha wózek:-)))


Piękne te krople deszczu na stawie. Piękne też lilie wodne.



I jest cel mojej wyprawy. Ogród wiejski. Piękne wiejskie róże przewieszone przez stary płot ze sztachet. I jest piwniczka. Ojej ale cudna.

 I mała kapliczka , a nawet stary ul.



I ten stary domek. Cudnie. Odwracam się jeszcze i pstrykam kilka fotek piwniczce. Bardzo podobają mi się te różne naczynia obok.



Na domku wiszą kosze i różne inne stare dodatki. Piękne kwiaty. Wszystko podziwiam z biciem serca.









Stare naczynia i drewniane gonty- moje klimaty. 






Nawet pranie się suszy i garnki wiszą na płocie. Ale fajnie.






Gonty mnie zachwycają, Są piękne. Nasze na altance są inne , ale też świetnie wyglądają.




Idziemy dalej. 


Piękne żywopłoty, stare cegły i żurawki. 



Perfekcyjny ogród, angielskie klimaty, bukszpanowe żywopłoty.


Zdjęcia robię z jednej ręki bo w drugiej mam parasol, a deszcz ciągle pada. Jedyny plus,że nikogo nie ma w ogrodzie i jest cały tylko dla nas, 








Podziwiam wszystko, zadbane rabaty, zdrowe róże , piękne byliny.






Śliczna rabata z funkiami ( hostami).


Wchodzimy do włoskiego ogrodu. Tam na ceglastej ścianie widzimy w miejscach okien piękne malunki. Arek mówi ,że mamy jeszcze stare cegły i może taką ściankę wybudować , a nawet pokazuje,że namaluje podobny obrazek. Trzymam go za słowo i pokazuję na dowód zdjęcie poniżej.





I tu niespodzianka, mają też podkłady kolejowe. I to jak pięknie zrobili z nich schody. Szkoda,że mój ogród jest już zagospodarowany, ale może z przodu...., może kiedyś...



A ten fajny domek, trochę jak z bajki.
Ale zielony dach mnie najbardziej interesuje. Kiedyś na naszym domku na drewno kominkowe zrobimy podobny. Ale to kiedyś , bo teraz odpoczywamy po pracach altankowych.




Bartek zachwycił się fontanną. 



Ja wracam jeszcze na chwilkę do wiejskiego ogrodu. Ten jest najbliższy mojemu sercu.
















Gniazdo dla bociana, też chcę takie.
Arek puka w gonty. Bardzo mu się podobają.



To była bardzo miła wycieczka. Do domu wróciłam z głową pełną nowych pomysłów.


Życzę Wam miłej i słonecznej niedzieli. 
K








26 komentarzy:

  1. U mnie też słoje z syropem nastawione :)
    Zazdroszczę wycieczki, piekne widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo deszczu wycieczka i tak się udała. Pozdrawiam
      Kaśka

      Usuń
  2. Zdjęcia słoiczków z kwiatami bzu oraz cytryną mistrzostwo świata :))

    Ogród wiejski mój też ulubiony, piękny bardzo klimatyczny...chata cud miód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogrody wiejskie , to moje ulubione miejsca na ziemi.
      Pozdrawiam serdecznie.
      K

      Usuń
  3. czasami przeglądając sieć czuję się jak bliźniak jednojajowy ,bo ktoś pisze dokładnie to co i ja bym napisała :)))))))) no to witaj biźniaku co kocha stare piwniczki ,stare chałupy drewniane i wiejskie ogrody :))))) pozdrawiam Aga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj bliźniaku jednojajowy;-). Cieszę się ,że mamy podobne upodobania. O piwniczce mogę zapomnieć, bo mieszkam nad rzeką... szkoda. Buziaki

      Usuń
  4. Och szkoda że akurat tam padało, no ale widzę że nawet w deszczu jest tam ładnie:) chodzę tam zawsze po inspiracje no i na kwiatowe zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę,że masz blisko do ogrodów Kapias. Dla mnie to ponad 200 km więc raczej prędko tam nie pojadę. Ale jestem pod ogromnym wrażeniem tych ogrodów.
      Pozdrawiam Kaśka

      Usuń
  5. Słyszałam o tych ogrodach! Koniecznie musimy się tam wybrać, chociaż to całodzienna wyprawa z Kłodzka... a u nas powstała wielka klatka dla naszych pięciu króliczków :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zobaczyć te piękne ogrody. Wiem od nas z Barda mamy 9km bliżej jak Ty z Kłodzka. Pozdrawiam Kaśka

      Usuń
  6. Ogród zachwyca - to prawda. Byłam chwilkę wcześniej......
    Zdjęcia mamy prawie identyczne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była bardzo fajna wycieczka. Bardzo pięknie musi wyglądać jak byliny zakwitną. Może kiedyś przyjadę tu w lipcu?
      Pozdrawiam Kaśka

      Usuń
  7. Piękne miejsce, wspaniały fotoreportaż- dziękuję! A w deszczu też jest pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w deszczu warto było [pochodzić po tak pięknym ogrodzie.
      Miłego dnia
      Kaśka

      Usuń
  8. Ach ten ogród wiejski... Cudny! I dobrze, że padało, bo z tabunami zwiedzających nie byłoby tak klimatycznie :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,że specjalnie dla mnie spadł deszcz, bym mogła robić zdjęcia bez spacerujących ludzi.
      Buziaki
      Kaśka

      Usuń
  9. Zdjęcia tak mnie zachwyciły, że nie mogłam przejść obojętnie - są tak pełne kolorów, aż się nastrój poprawia od samego patrzenia. Nigdy jeszcze nie robiłam przetworów z kwiatów czarnego bzu, ale ten przepis (pewnie też przez zdjęcie!) wygląda bardzo apetycznie. A o ogrodach też nie słyszałam, muszę sprawdzić, czy to daleko od Bydgoszczy. Kiedy Mieszkałam pod Warszawą, oglądałam ogrody w Wilanowie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, trochę daleko... ;-)

      Usuń
    2. Ogród wygląda wspaniale. Czarny bez w formie syropu robię od lat. Warto bo jest pyszny , ale do zimy już nie mam ani jednej butelki, cały idzie na letnie napoje. Pozdrawiam Kaśka

      Usuń
  10. A mam syrop i ja:) tata zrobił dla wnusia. Niestety nie wygląda jak Twój w tych cudnych słoiczkach...ale walory zdrowotne zachowane nawet w zwykłym szklaku ;) A miejsce, w którym byłaś....magia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrop jest super, nawet w zwykłym słoiku pięknie się prezentuje. Ja używam w większości małe słoiczki po obiadkach dla niemowląt. Są ładne i praktyczne. Fajne też są szklane butelki od soków.
      Pozdrawiam
      Kaśka

      Usuń
  11. Każdy Twój post pochłaniam w całości, tak jak te stare płoty, klamoty, podkłady itd. musze i ja wywlec to moje składowisko na światło dzienne, w każdym razie, podkłady kolejowe i taczkę starych sztachet 2 tygodnie temu mój M. zdobył w sąsiedztwie, a tych ogrodów jeszcze nie zwiedzałam natomiast byłam w Hortulusie k. Kołobrzegu i również ogród marzeń. Z kwiatów bzu zrobiłam nalewkę, nie wiedziałam, że syrop będzie taki fajny na upały. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie stare skarby. Zawsze mówię,że mam dość , a jak nagle coś mi się trafi to zaraz znajduje na to miejsce. A tym ogrodzie nie słyszałam, ale szkoda,że tak daleko.
      Buzaki

      Usuń
  12. Syrop pamiętam Babcia dawała na przeziębienie, krzew czarnego bzu tam rośnie, babci nie ma..mieszkając w mieście nie wiem czy mogę zbierać z dziko rosnących krzaków. Gdzieś udało mi się kupić nalewkę z kwiatów czarnego bzu ale to nie to samo.
    Murki i schodki piękne a malunek bardzo oryginalny i fajnie mieć taki u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia zachwycającego ogrodu!!! Szczególnie podoba mi się ten wiejski i angielski a do tego świetne białe ławeczki:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mieszkami niedaleko tych ogrodów i czasem tam zaglądam.
    Najfajniejsze jest to, że każdego miesiąca wyglądają inaczej i za każdym razem bajecznie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka