środa, 23 marca 2011

Cukrowe fiołki i mini porcelana

 W ogrodzie zakwitło tak dużo wonnych fiołków, że nawet nie jest mi szkoda ich zrywać i wkładać do szklaneczek, flakoniczków iii ....Aby zachować ich piękny zapach na dłużej postanowiłam zasuszyć je w cukrowej skorupce. Pięknie pachną i użyję ich do dekoracji tortu.
W starym niemieckim sklepiku , coś na wzór targu staroci, znalazłam dwie urocze fiołkowo-bratkowe mini filiżaneczki. Jedną wypełniłam roztopionymi resztkami świec i wyszła świeczkowa filiżanka. Druga jest na coś tam , jeszcze sama nie wiem. Narazie zachwycam się ich urodą.
Do rąk wpadła mi też piękna książka o starych różach. Pochlania mnie całkowicie, no i ( o tym potem) cała masa jajeczek na Wielkanoc.
 Fiołki zachowały kolor i kształt. Przechowam je w szczelnej puszeczce.

 Ach te piękne róże, kusi mnie by wyciąć te kartki i pięknie oprawić w białe ramki. Pomyślę.
Pozdrawiam Was serdecznie i słoneczka życzę. K

3 komentarze:

  1. te filizaneczki sa w sam raz do wloskiego espresso, sliczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z obrazkami w ramkach fajny. Tylko jak tu te książkę tak obdzierać :0 A może już rozpada? :) No to trzeba ryciny ratować! absolutnie :)))
    Filiżanki sliczne, bardzo delikatne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fiolki zasuszone w cukrze o tym jeszcze nie slyszalam ale pomysl podoba mi sie:-)
    Filizanki sa slodkie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka