czwartek, 24 marca 2011

Wielkie pranie i koronki cioci Oli

Mimo ogromu koszy i koszyków nie miałam prawdziwego kosza na pranie. Mam plastikowy , który może i praktyczny ale uroku to mu brakuje. Przemalowałam sobie jeden wiklinowy kosz na biało , uszyłam do niego wkład i wyhaftowałam napis -  pranie. Teraz pranie jest wielką przyjemnością. Mogę dumnie paradować z koszem po podwórku.
Do kompletu powstał zawieszany schowek na klamerki. Przerobiony z dziecinnej bluzeczki.



Moja stara sosnowa szafa, którą własnymi rękami doprowadziłam do stanu obecnego jest schowkiem na proszki, płyny, szczotki i inne cuda gospodarstwa domowego, których uroda jest bardzo wątpliwa.
Mam kochaną ciocię Olę, która ma złote rączki do robienia na szydełku. Ja wymyślam , ona robi. W całym domu mam masę serwetek, koronek, zasłonek, które wydziergała ciocia. To serwetka z resztek.
A te szerokie koronki zawieszę na półkach w starych szafach.


2 komentarze:

  1. Wieszak na klamerki - cudo.Bardzo fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj. Zawitałam do Ciebie wprost z Jolinkowa i już widzę, że będzie mi się bardzo podobało. Pozdrawiam Cię serdecznie i pędzę zajrzeć we wszystkie zakątki Twego bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka