poniedziałek, 8 listopada 2010

Dom pod brzozą

Trzy lata temu kupiłam piękny i bardzo zaniedbany dom.Znałam go z dzieciństwa. Często przesiadywałam tam razem z przyjaciółkami śmiejąc się ,że kiedyś ten piękny i tajemniczy dom będzie mój. Minęło wiele lat aż przyszła tragiczna w skutkach powódź z 1997 roku. Zniszczyła moje miasteczko i ten piękny dom. Z roku na rok dom popadał w ruinę. Potem długo był do sprzedania. Niestety mimo wielu ofert kupna właścicielka nie chciała go sprzedać. Szukała właściwej osoby, która pokocha ten dom. W tym czasie mieszkałam z mężem i synem w niemczech. Często bywałam w Bardzie bo nasz dom i dom rodziców był na tej samej ulicy co dom pod brzozą. Czas płynął i płynął aż do chwili gdy w moim życiu miały miejsce dwa wydarzenia - tragiczny w skutkach wypadek samochodowy i mój rozwód. Była załamana, samotna i opuszczona jak ten stary dom. Właścicielka domu po pierwszej rozmowie z moją mamą dała jej klucze. Potem powiedziała, że zapłacę potem. Zapłaciłam dużo później. Znalazłam swoje miejsce na ziemi. Moje życie rozkwitło jak kwiaty w ogrodzie. Poprzednia właścicielka została moją przyszywaną babcią. Jest szczęśliwa , że dom trafił w dobre ręce. Ja też jestem szczęśliwa mieszkając z synem w urokliwym domu pod brzozą. Zapraszam do mnie by poznać moje miejsce na ziemi i napić się herbaty w cieniu brzozy.
To ja przy malowaniu.

Patryk dzielnie pomalował wszystkie deski do łazienki na górze.

Jak prawdziwy mężczyzna od początku palił w piecu.

Ja przy oliwieniu drzwi wejściowych.

Skrobanie wszystkiego co odpada ze ścian.

Moja kochana mama i skrobanie wyżej wymienionych.

Mój kochany tata układa płytki z "demobilu"- wcześniej je demontował od znajomych, a ja ze łzami w oczach patrzyłam ile uratuje i czy  starczy mi do kuchni. I starczyło.
Mój tata jest złotą rączką i dzięki niemu mogę mieszkać już u siebie.

Dziadziu Wiesiu , złota rączka , który pomagał jak mnie zalało rok temu, nadzorował pompowanie wody z domu.

Znów Dziadziu Wiesiu przy malowaniu rynien. Dla dziadzia nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Potrafi wszystko naprawić.
A co do rynien to mój syn pomalował minimum połowę własnoręcznie.Te śmieci z tylu to to co zostało z mebli po powodzi:(

11 komentarzy:

  1. Piękna historia mimo, że smutna, jednak nie ma tego złego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten dom czekał na Ciebie, tak jak moja chałupa, dbaj o niego, do twarzy Wam razem bardzo :) Poza tym jest piękny..

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Katrin, łza zakręciła mi się w oku.. sama nie wiem, co tak naprwdę najbardziej mnie poruszyło.. Twoja dzielność.. nieszczęście, które Cię dotknęło, czy ostatecznie szczęście, które na Ciebie czekało.. Piękny jest zarówno dom, weranda (cudna!) jak sam ogród! To cudowne, że Twoje marzenie się spełniło, i zaopiekowałaś się domem, który stał się Twoim miejscem na ziemi!
    Piękne masz kocięta - musże Ci zdradzić, iż zanim odnalazłam Moccę, marzyłam o białym kocie.. teraz uwarzam, iż jest ona jednym z piękniejszych kotów na ziemi :) ale mimo wszystko białe kocięta uwielbiam..

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i mam nadzieję,. że powodzie, będą Cię omijać z daleka!!

    Ania

    ps. dziekuję Ci za odwiedziny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę Ci zazdroszę... pogody ducha, dążenia do osiągnięcia celów, ślicznych fotek i tego urokliwego domu z duszą. Też dzielę swój świat pomiędzy Polskę (Opolszczyzna) a Niemcy. Ale to chwilowy stan. Za bardzo tęsknię za wszystkim... rodziną, znajomymi, domem, ogrodem, rozrywkami, miejscami, dotychczasowymi zajęciami. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga, który jest moim nowym tworem. Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam ciepło prawie "po sąsiedzku".
    W Bardo byłam nieraz ,bardzo mi się tam podoba..jak i całe okolice
    Piękny Twój dom ,jak i piękna opowieść
    Ja wiem,że to przede mną ..po prostu WIEM od dawna ,że mój dom gdzieś na mnie czeka i już i jak go zobaczę to będę wiedziała.
    Bardzo bardzo trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem pod wrażeniem twojej historii - piękna metamorfoza domu i Twoja cudna przemiana, gratuluję!
    z pozdrowieniami, Ewa
    http://skoknaszafe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. a więc tak to się zaczyna. pięknie, że msz swoje miejsce i tyle rodziny i ludzi cie kochających-cudo

    OdpowiedzUsuń
  8. Wzruszająca historia, jesteś dzielną kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten Dom czekał właśnie na Ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna historia z morałem, że marzenia się spełniają, trzeba tylko dużo cierpliwości. Uratowałaś i odnowiłaś stary dom i Siebie. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze to się nie załamywać i iść dalej.
    Kochana, dla mnie blogi to cudowne książki o prawdziwych historiach, które mają tę zaletę, że się tak szybko nie kończą i można je czytać i czytać, zaprzyjaźniać się z bohaterami i nie odczuwa się tego dyskomfortu ostatniej strony :) Staram się mało komentować archiwalne posty aby nie zmuszać autora do odpowiadania, ale czasami trudno o czymś nie napisać, co nas wzruszyło, co jest piękne, urocze i budujące, czy jestem pełna podziwu dla twórczości... - sama widzisz :)
    Jeśli zaleję Cię na poczcie swoimi komentarzami to z góry przepraszam, naprawdę nie oczekuję odpowiedzi, ewentualnie w najnowszym poście jaki napiszesz. Ogromnie się cieszę, że znalazłam twój blog i że mogę przeczytać tyle pięknych rzeczy. dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka