niedziela, 21 listopada 2010

Taka zwykła niedziela.

Normalni ludzie odpoczywają w niedzielę. Ja niestety do nich nie należę. Dziś wstałam o 6:30 tylko dlatego, że wczoraj nie dokończyłam drzewka szyszkowego wg Green Canoe. Zrobiłam szybką kawę i uszyłam kokardę. Piękną i czerwoną.
W niej drzewko prezentuje się naprawdę wspaniale. Ale to zobaczycie
w domowej scenerii.Tu moja Niunia jak leży na kolanach i bawi się reniferem , a ja piję kawę i czytam pocztę.


Potem zrobiłam deser Panna Cotta z owocami. Bo dziś będą goście.





 A tutaj bażanty po myśliwsku. Zamarynują się do wieczora i będą wyborne. Do tego zapiekanka
z ziemniaków i pigwy słodko-kwaśne.
Jak już przygotowała wszystko do kolacji to biegałam po ogrodzie (niestety nie mój to ogród) i fotografowałam indyki i Dolly. Śmiałam się jak pies i indyk biegną za piłką.



 Dolly czyli Dolinka zdrobniale , asystuje mi w kuchni.



2 komentarze:

  1. Jakie wytworne menu, aż ślinka cieknie na takie pyszmności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem jak smakuje bażant:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka