piątek, 6 grudnia 2019

KALENDARZ ADWENTOWY 2019 - DZIEŃ SZÓSTY -PEPPARKAKOR




Późno już. Ciemno i zimno. Za oknem wieje taki zły wiatr. Nie lubię wiatru bo nigdy nie wiadomo co przyniesie...czy złamie drzewo, uszkodzi dach. Nie lubię jak mocno wieje.
Zresztą u nas w kotlinie często wieje.
Dziś w Mikołajki był bardzo intensywny dzień. W sklepie paczki , a potem sprzątanie zaplecza. Ach jak bardzo chcę tam zrobić kącik do siedzenia , chcę by było miło. No i wreszcie widać ten piec kaflowy.
Potem były mikołajki. Takie nasze w miasteczku. Pięknie, dużo dzieci, Mikołaj na saniach. Młody zachwycony. Potem prezenty. Fajny dzień. I tak ten fajny dzień przeszedł mi bez wypieków. Na szczęście miałam w rezerwie pierniczki, które upiekłam trzy dni temu, bo piernika już nie ma i zdjęć też nie zrobiłam. Więc dziś mam pierniczki, jutro jadę do Łomnicy na jarmark, więc zamiast przepisu będzie relacja , a od niedzieli znów ciasteczka.

Ho Ho Ho jest i piernikowy Mikołaj. Magda zmieniła mu ubranko na niebieskie, bo może lepiej pasuje do mojej kuchni.


A ja upiekłam pierniczki Pepparkakor . Przepis z moich wypieków . 
MOJE WYPIEKI Najlepsze i kruche. Upiekłam głównie gwiazdki i pierniczki do powieszenia na kubek. Lubię tak dekorować kubeczki.











W kuchni świeczki i na stole i na blacie. Kawa i pierniczki. W puszkach ciasteczka z ostatnich dni. Resztki.


Nasza kuchnia też bez większej metamorfozy. Światełka, czerwone dodatki. Miło i przytulnie.
Nasz spory , kwadratowy stół. Co ten stół gości ugościł, ile historii wysłuchał, ile trunków co się rozlały wypił. Lekko 10 osób usiądzie , a i bywało więcej. To moje ulubione miejsce, rano piję tu kawę, jest naszym miejscem rodzinnym, tu jemy, bawimy się i pracujemy. 






Lubię lampki i jak dla mnie to mogą się palić cały rok. 



W niedzielę zapalimy świecę nr . 2. Szybko ten czas leci. Praca, dom, codzienne obowiązki mieszają się z zapachem Bardzkich Pierników od Magdy, cynamonem i domowej roboty skórką pomarańczową, W korytarzu pachnie woskiem , bo drzwi od łazienki zawoskowane. Pachną cudownie. W kuchni wczoraj posmarowałam naszą podłogę szarym mydłem. Zmieniła lekko kolor, zrobiła się taka delikatna. Teraz tylko szare mydło, nie wosk, nie lakier. I wiecie , ja ją szczotką szorować będę tak jak na werandzie. Wtedy te słoje tak pięknie wychodzą. 


Magda pewnie teraz siedzi i lukruje, maluje i pakuje się do Łomnicy. Podziwiam i chylę czoła za to co robi. Ciekawe o której pójdzie spać, bo tych pierników to setki trzeba na jarmark. Jutro zobaczycie relację jak wygląda jarmark. Może ktoś się wybiera? Może spotkamy się przy kawie? Zapraszamy serdecznie.



 A na koniec nasze maleństwo. Ulubieniec. Wyrósł nam chłopaczek, a miała być dziewczynka. Leży takie panisko i uważa się za najważniejszego w rodzinie.




Dobrej nocy, kolorowych snów i może jeszcze kilku prezentów. Do jutra. Pa Kasia

3 komentarze:

  1. Kocie rośnie, to fakt. We wrześniu jeszcze był jak mała sprężynka, teraz dumnie i leniwie prezentuje swe wdzięki. Sama jestem kociarą, mam dwie dziewczyny w domu. Pozdrawiam Do zobaczenia Do jutra. Aśka

    OdpowiedzUsuń
  2. Koty niesamowicie szybko rosną. Małe, małe i nagle jakieś takie większe i nim się spostrzeżemy już są duże :) Ślicznie wygląda twoja kuchnia, nawet do męża się żaliłam, że ja tak nie umiem... niestety wychowanie tylko w męskim gronie robi swoje :/ Serdeczności ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny klimat u Was:)))zazdroszczę kuchni w której może stać stół:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka

BUŁECZKI Z CZOSNKIEM NIEDŻWIEDZIM

Przepyszne bułeczki z czosnkowym pesto. Najlepsze jeszcze ciepłe, ale równie dobre w kolejny dzień. Można podpiec w piekarniku i znów będą c...