niedziela, 11 sierpnia 2013

Te cudowne , wiejskie ogrody.





Hej. Pamiętacie mój wiklinowy kosz na pranie. Przemalowany na biało z uszytym ubrankiem w środku świetnie sprawdzał się w swojej roli. Obecnie jest przenośnym łóżeczkiem dla naszego Bartka. Uwielbia w nim spać na świeżym powietrzu. A my możemy się bawić w sesje zdjęciowe pod tytułem " Bartek w koszu na pranie"
 

Oczywiście kupiliśmy na allegro piękny kosz dla niemowląt ale nasze niemowlę go nie toleruje.
Hortensje zakwitły jak jeszcze nigdy. Jestem dumna jak paw, bo sama je szczepiłam. Podkradałam je w różnych ogrodach i własnoręcznie ukorzeniałam.


Bartek w innej scenerii- trawa słoniowa. Niestety sprzedano mi ją jako 3 m wysokości , że niby słoń się w niej schowa. Czekałam dwa sezony i obecnie może się w niej schować co najwyżej słoniątko.





 I znów moje dziecię pod różaną pergolą.


 A to jak sobie wypoczywa, a mama nadrabia ogrodowe zaległości.
Oj pracy w ogrodzie mi się nazbierało. A tu jeszcze będą goście i Arek przerabia dolne mieszkanie. Chłopak szaleje z nowymi tynkami. Wychodzą cudnie. Takie  gruboziarniste i fajne. W poniedziałek malujemy i meblujemy. Już się cieszę na świeżutkie mieszkanko no i na gości jeszcze bardziej.



Ale wracając do ogrodu - to wcale nie jest taka prosta sprawa gdy ma się 7 tygodniowe niemowlę. Ale jest starszy brat Bartka - Patryk, który grając na kompie ma przy sobie elektroniczną nianię i ma nadzór nad bobasem. Fajnie jest mieć dwóch synów i to w wiekowej różnicy 16 lat;-)))




Tadam - mój wiejski płotek ,słoneczniki i terakotowe doniczki.
Poniżej letni bukiecik na ogrodowym stoliku.








Latarenki, ławeczki i poduszeczki rozłożyłam w ogrodowych zakątkach- ale o tym w następnym poście.





Clematisy rozrosły się i pięknie zakwitły.





Mój nowy nabytek - lilie. Boskie.








Ukwiecona weranda.



I nasz wiejski ogród, z kamienną studnią, podkładami kolejowymi i żwirową drogą.







Ale o moim ogrodzie na dziś kończę.

 

Tym razem zapraszam Was na fotograficzną wycieczkę na wyspę kobiet - Fraueninseln na jeziorze Chiemsee. Jest to niewielka wyspa , którą można obejść w dwie godzinki.
Zachwyciła mnie pięknymi, wiejskimi ogrodami. Mieszkańcy konkurują między sobą, kto będzie miał najpiękniejszy i najbardziej oryginalny ogród.

W oknach cudowne pelargonie , a w ogrodach cudne hortensje. Hortensje miały w tym roku wspaniałe warunki do wzrostu i kwitnienia. Zima była łagodna , a wiosna i początek lata deszczowy. Teraz rozkwitają w całej okazałości.
 
 



Wśród kwiatów ukryte są różne ciekawe dodatki dekoracyjne. Bardzo podobają mi się te ceramiczne.
 
 
 

Ukwiecone balkony i te piękne, drewniane balustrady.
 

Malwy są chyba w każdym ogrodzie. 
 
 
 

Wiejski plotek i te cudowne róże. Poezja.
 




Czerwona ławeczka i te piękne retro pelargonie. Nigdy nie pamiętam ich właściwej nazwy- Niemcy nazywają je potocznie geranium.

Na wyspie są też urokliwe sklepiki z różnymi deco przydasiami. Te piękne eco torby są bardzo praktyczne. Jak znajdę chwilę czasu to uszyję sobie ją sama- łatwizna , a efekt wspaniały.




Piękne ściereczki, koszyczki, serducha i wszędobylski zapach lawendy.



I to co lubię- domowe przetwory , udekorowane szarym papierem i rafią. Urok tej prostoty zawsze mnie zachwyca. Idealny pomysł na szybki prezent.




Ogrodowo - tarasowe  przydasie. Tego w domu nigdy nie za dużo.

















Lawenda w pełnej okazałości. Wszędzie czuć jej zapach złamany lekko zapachem ziół.












Hortensje są wszędzie. Rosną w ogrodach , pięknych donicach i na balkonach w drewnianych skrzyniach.







Ta piękna ceramika to dzieło jednej z pań mieszkających na wyspie. Ręczna robota!!! Zrobiłam te fotki i pani mnie "pogoniła" z aparatem. Prawa autorskie do namalowanego wzoru.




Czego to ludzie nie wymyślą. Krzesełko na ścianie i donica z kubła na śmieci. Super pomysł.






Zaciszne miejsce w ogrodzie. Podobne mam w moim ogrodzie.




Kończę na dziś i biegnę do karmienia. Ściskam
Kaśka











poniedziałek, 24 czerwca 2013

Powód dłuższej nieobecności w blogowym świecie


Hej. Dziś wpadam na krótko i chcę pokazać powód dla jakiego nie ma mnie w blogowym świecie.
Oto on Bartek. Urodził się w pierwszy dzień lata w czasie największej burzy i piorunów. Ale jest bardzo spokojnym bobaskiem.
A poniżej my jako szczęśliwi rodzice



Jak się wszystko ułoży i zapanujemy nad nową sytuacją to napiszę coś na bloga.
Pozdrawiam serdecznie
Kaśka


Z domu pod brzozą...do domu pod dębem...Bardo Piotry

  To był taki ciepły początek września 2024. Razem z moją koleżanką ,  Kingą z Greenmorning robiłyśmy sesję słonecznikową do Werandy Country...