Są takie dni w roku kiedy nie istnieją żadne diety;-). I choć czuję że po tej zimie jakoś tego ciała więcej to i tak dziś wcinamy na bogato. Uwielbiamy pączki. Zresztą kto ich nie lubi?
Zrobiłam kilka słodkich fotek. Dużo nie napiszę bo zaraz uciekam do pracy ale zawsze to coś. Długo mnie nie było. Wiem, wiem ale mam bardzo dużo pracy związanej z wiosennym wydaniem Green Canoe Style. Tak się rozpędziłam z pomysłami do magazynu ,że ciągle coś robię i fotografuję. Jeszcze trochę cierpliwości, a zobaczycie bardzo dużo wiosennych pomysłów i u mnie na blogu i u Joasi .
A jak u Was minął pyszny czwartek? Było słodko?
Oj ja jeszcze czuję te pączki.
Nasz Bartek jest człowieczkiem , który raczej pączków nie jada. Ale żelki;-) znikają.
No i oczywiście ostatnie zapasy ciasteczek od piernikowej Magdy. Pyszne.
Kochani pojawię się już niedługo z czymś konkretnym. U mnie w głowie już ogrodowo. Powstaje plan domku na narzędzia ze stolikiem roboczym. Wszystko sami robimy. Cieszę się jak dziecko. Cała rodzina zaangażowana w poszukiwanie materiału ;-) . Następnym razem zobaczycie kilka wstępnych migawek z moim stolikiem do przesadzania kwiatów, który ze względu na mój brak cierpliwości rozłożyłam do zdjęć w pokoju. Ale to w kolejnym poście. Uciekam do pracy , a tym co mogą leniuchować,życzę miłego i słodkiego wieczoru.
Uściski Kaśka































































