piątek, 23 grudnia 2022

ŚWIĘTA W STYLU COUNTRY


Jako dziecko czekałam na święta już od początku roku szkolnego. Myślałam o choince, jej zapachu i bombkach, o włosach anielskich i wacie na gałązkach. Czekałam na prezenty i bardzo długo wierzyłam w świętego Mikołaja. Uwielbiałam świąteczne przygotowania, te chwile w kuchni z babcią i mamą . Babcia piekła nocami ciasta , a rano wstawała i pracowała dalej. Kiedyś było to dla mnie magiczne. Wieczorem nie było ciast , a rano dziadziu Wiesiu prowadził mnie do pokoju zwanego stołowym i tam na stole stały ciasta. Piękne makowce do polania czekoladą, nasz ulubiony przekładaniec kawowy zwany mazurkiem, sernik gotowany, sernik krakowski, piernik i chałka. 
Babcia miała je jeszcze polać czekoladą ale my z dzidziem musieliśmy je przetestować.Dziadziu odcinał cienkie paski z boku i śmiał się ,że to krawężniki. 
Ach ten smak. Potem babcia robiła polewę. Gdy polewała wypieki mogłam palcem zbierać to co cieknie na deskę. Uwielbiałm to i do dziś czuję ten smak.
Ale  dziś wiem ile pracy, wysiłku i nocnych nadgodzin to kosztowało.A dla mnie to była właśnie magia świąt.
Mój młodszy syn cieszy się tak samo. Starszy już dorosły ineczej do tego podchodzi. Ale od zawsze dla moich dzieci robiłam świąteczne kombinacje. 
Zaczynając od śladów butów Mikołaja na podłodze . Buty wkładałam do mąki i odbijałam ślady. Były worki gubione przez Mikołaja. Ho ho ho , stukanie w okno i uciekanie w krzaki. 
Ale rok temu Bartek bardzo czekał ,aż kot coś mu powie ludzkim głosem o 12 w nocy w Wigilię.
Zawsze zasypiała, ale rok temu czekał, a ja tak bardzo chaiałm ,żeby dalej wierzył w ludzki głos zwierząt. Krótko przed 12 położyłm się z nim i zasnął. Uff ulga. Rano zapłakany Bartek nie mógł się uspokoić , bo tak bardzo chciał usłyszeć głos kotki. Szkoda mi się gościa zrobiło , więc z pomocą przyszedł internet i aplikacja naśladująca głosy zwierząt . Zrobiłam zdjęcie kota, dodałam głos i już jak żywa Mizia przemówiła do Bartka. Płakał z radości. 
Dziś czeka znów i nie odpuści , a ja kombinuję co zrobić? No i mam za swoje.Macie jakieś pomysły?


Nasza choinka ubrana na bogato 98% bombek zawisło na choince zgodzie z życzeniem Bartka.
Dziś już leżą tam prezenty i młody czeka na nie. Każdy dostaje jeden i bez szaleństwa. Bartek cieszy się ze wszystkiego. Ale największym jego życzeniem był pokój i zdrowie. 


W domu pełno lampek i świeczek. Lubimy te urocze światełka . 


A kotek krąży na dwór i do domu i tak w kółko. I te brudne łapki;-( na kanapie.
Dziś położyłam czyste, białe prześcieradło. Wracam za chwilę do sypialni i patrzę , a tam szlaczek kocich łapek.


Kubeczkowa miłość to jeden z moich nałogów. Uwielbiam kubeczki, zmieniam sobie codziennie do kawy. A te śliczne mam do grzanego wina. Uwielbiam zielony kolor. w tym roku zieleń jest mi wyjątkowo bliska. Ale czerwień jak zwykle numer jeden.


W kuchni ostre przygotowania. Królowa sałatek świątecznych już gotowa. Cała duża micha jarzynowej już gotowa.





Pomocnik pomaga w kuchni. Ma dużo pracy do wykonania.


Ciasto na chleb już rośnie, a w kuchni lukrujemy domek. Bartek jest tu projektantem.




Tyle samo radości co bałaganu na stole.









Domek piernikowy też wyszedł na bogato. Ale jest jedyny na całym świecie:-)))0











 Kotka też musi wszystko obwąchać.














Lubię takie proste, tradycyjne dekoracje. To znaczy te naturalne lubię najbardziej. Podoba mi się tak wiele pomysłów na dekoracje, ale zawsze kończy się u mnie na klasycznym, sielskim, country.


Cytrynki z cukrem i goźdżdzikami to mój ukochany dodatek do herbatki. Zawsze lubiałam cytryny. Babcia czasem robiła takie cytrynki, ale wiecie jak to kiedyś było, że cytryny były towarem luksusowym. 
U nas był kwasek. Mój dziadziu Andrzej miał taki litrowy słoik z kwaskiem cytrynowym, Zawsze trzymał go w kredensie razem z cukrem  i nalewkami. Do dziś pamiętam zapach tego kredensu i smak tego kwasku, który wyjadałam palcem. 
A na tym kredensie był piękny zegar i taka szklana ryba. To były rzeczy NIEDOTYKALNE. Bo ryba ze szkła to wiadomo. Kusiła mnie zawsze. Potem starciła ogon i myślę,że to nie moja wina. 
A stary zegar był piękny. Zawsze korciło mnie by cofnąć czas.






W kuchni na stole położyłam nowy wianek i 4 czerwone świeczki. 




Dziadek do orzechów w tym roku sobie nie pogryzie. Orzechy trafiły na wianki, a resztę zjadły wiewiórki. A ja nie kupiłam , a jutro do sklepu już nie pójdę .















Zrobiłam czerwone jabłuszka w karmelu.





Rano upiekłam chałkę do ryby. A karp już czeka w galarecie.














 Walczę z ciastem na chleb. Ciągle się uczę i jestem coraz lepsza. Ale są i porażki.
Ale chleb z orzechami jest super.



Takie razowce to ja lubię.





A chleby z koszyczka są przepyszne. Ale do perfekcji jeszcze długa droga. Ale warto bo zapach i smak domowego chleba bezcenny.



Nie ma to jak kocie życie, święta za pasem , a ta śpi i wszystko ma w nosie. 
Pięknego wieczoru kochani.
Uciekam do kuchni.
Kasia



 

6 komentarzy:

  1. Ależ cudowności,przecudownie i przemagicznie,życzę wspaniałych świąt : )*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie i klimatycznie, jak zawsze u Ciebie. Wesołych Świąt!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo klimatycznie, pięknie i kolorowo... Pachnie pachnie już czuje ten zapach chlebka. U mnie już też się piecze świeży chleebus.. Piękne u Was. Piękne historie, wspomnienia nam poopowiadała. Super. Pięknych, magicznych Świat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ pięknie to opisałaś! Wspaniale się czyta, niesamowity klimat.
    Pozdrawiam, Maria2

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam Cię od wielu lat, można powiedzieć, że od początku, ale takiego fajnego, rodzinno-swiatecznego reportażu jeszcze nie było:)
    Jest pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne to Wasze świętowanie i dekoracje cudowne. Czytam spisane przez Ciebie wspomnienia i czuję tę magię. Pozdrawiam Was ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz ;-)
Pozdrawiam Kaśka

Muffinki podwójnie czekoladowe z kremem.

Po grudniowych wypiekach przychodzi styczeń, który jest dla mnie miesiącem czekolady.  Jeszcze w ogrodzie smutno, na dworze szaro , a popołu...